– Największym powodzeniem cieszyły się w ubiegłym roku monitory o przekątnej długości 24 cali. Ich udział w sprzedaży wzrósł do 60 proc. Jedną czwartą sprzedanych w 2017 r. urządzeń stanowiły modele o większych przekątnych, a pozostałe 15 proc. o mniejszych niż 24 cale – mówi Krzysztof Kunicki, Product Marketing Manager w polskim oddziale Samsunga.

Praktycznie u wszystkich producentów struktura sprzedaży monitorów wygląda podobnie jak u Samsunga. W 2017 r. gros sprzedaży stanowiły modele 24-calowe, popyt na urządzenia większe wzrósł do co najmniej 20 proc., natomiast spadało zapotrzebowanie na ekrany w rozmiarze poniżej 23 cali. W każdym przypadku popyt na konstrukcje 24-calowe i największe rósł, a na najmniejsze spadał. Słysząc wypowiedzi niektórych producentów, można odnieść wrażenie, że nasz rynek stoi właśnie konstrukcjami 24-calowymi i powoli, aczkolwiek systematycznie zwiększającymi swój udział ekranami większymi. Mniejsze zaburzają statystyki incydentalną obecnością w niektórych przetargach.

– Dobrym przykładem jest Poczta Polska, gdzie zapotrzebowanie na przekątną długości 21 cali jest niezmienne od czterech lat. Jednak gdyby pominąć takie duże jednostkowe przetargi, to sprzedaż tych konstrukcji oscyluje wokół 2 proc. Choć wystarczy jedno duże zamówienie publiczne, by wzrósł do 10 proc., tak jak to miało miejsce w 2016 roku – mówi Mariusz Kuczyński.

 

Typy matryc

Dojrzałość technologii LCD przejawia się też w tym, że zmniejszają się różnice w cenie produkcji paneli poszczególnych typów. Słabsze pod względem jakości ekrany typu TN są relatywnie niewiele tańsze od rozwiązań lepszych, takich jak VA, IPS czy PVA, bo te ostatnie są coraz tańsze choćby za sprawą zwiększenia skali ich produkcji.

– Wykorzystanie paneli TN jest już po prostu mało opłacalne – twierdzi Wojciech Kosek, Field Sales Engineer Central South East Europe w NEC-u. – Zapewniają one bardzo niską jakość wyświetlanego obrazu w porównaniu z technologią VA oraz IPS, z której korzystamy obecnie najczęściej. Poza tym różnica w cenie pomiędzy panelem TN a VA lub IPS jest naprawdę niewielka.

Zalet mocno zyskującej na popularności technologii IPS nie trzeba nikomu przedstawiać. Nieporównywalnie lepsza charakterystyka kątowa oraz reprodukcja kolorów to cechy, które decydują o przewadze wspomnianej technologii nad rozwiązaniami wykorzystującymi panele TN, a nawet PVA. Zdaniem przedstawiciela NEC panele IPS, szczególnie w wersji 6-bitowej, stają się swoistym standardem w przypadku tańszych monitorów desktopowych, zastępując dużo słabsze konstrukcje TN. Kilka lat temu oferowane przez dostawców panele IPS były produkowane w wersjach wyłącznie 8- i 10-bitowych, niemniej jednak popularyzacja technologii spowodowała, że większość tańszych rozwiązań wyposażona jest obecnie w uboższą, 6-bitową wersję IPS połączoną z 9-bitowym modułem FRC. Przeciętnemu użytkownikowi nie robi to różnicy, profesjonaliści jednak najczęściej poszukują monitorów zaopatrzonych w panele IPS wyświetlające obraz natywnie w 8 lub 10 bitach na każdy kanał R, G, B.

Stabilny wzrost

W 2017 r. wartość polskiego rynku monitorów rosła szybciej niż liczba sprzedanych sztuk. Działo się tak, bo klienci coraz chętniej sięgali po produkty wyższej jakości, czyli droższe. Niewątpliwie motorem napędowym tego trendu byli gracze, dla których przeznaczone są rozwiązania w cenie zwykle znacznie przekraczającej 1 tys. zł. Większość dostawców, którzy mają w swojej ofercie monitory gamingowe, podała, że popyt na takie konstrukcje wzrósł dwukrotnie w porównaniu z 2016 r.

W ubiegłym roku krajowy rynek wchłonął co najmniej milion wyświetlaczy, co stanowi kilkuprocentowy wzrost w zestawieniu z 2016 r. Większą niż rok wcześniej sprzedaż odnotował tandem Philips AOC – 230 tys. (205 tys. rok wcześniej). Samsung nie podaje liczb, ale według deklaracji tego dostawcy wprowadził on na rynek o 15 proc. urządzeń więcej niż w 2016 r. Zwiększeniem zbytu może się też pochwalić iiyama – japoński dostawca w 2016 r. znalazł klientów na 85 tys. monitorów, w 2017 r. zaś na 105 tys. Sprzedaż na podobnym poziomie jak rok wcześniej odnotował BenQ – ok. 65 tys. urządzeń.