W świetle przytoczonych faktów trudno wyjaśnić, dlaczego w monitorach o przeznaczeniu gamingowym ciągle nierzadko można spotkać właśnie modele z panelami TN. Producenci tłumaczą, że tylko w takich typach ekranów da się uzyskać czas reakcji plamki na poziomie zaledwie 2 ms, a to cecha niezwykle ważna dla graczy. Problem polega na tym, że aby uzyskać odświeżanie ekranu na poziomie 144 Hz, bardzo przez graczy pożądane, wystarczy bezwładność plamki na poziomie 7 ms. Żeby w pełni wyeksponować możliwości, jakie daje czas reakcji plamki na poziomie 2 ms, częstotliwość odświeżania ekranu powinna wynosić 500 Hz… Pytani o to producenci niechętnie i niejasno tłumaczą, dlaczego w takim razie tak wyraźnie podkreśla się znaczenie wspomnianego parametru. Okazuje się bowiem, że podawany oficjalnie czas reakcji plamki jest zwykle bardzo zaniżony i dotyczy czasu, jaki święcący na szaro piksel potrzebuje do wygaszenia, a następnie pobudzenia do koloru szarego. Jak wiadomo, jest to pomiar typu GtG (Gray to Gray), podczas gdy hasło „czas reakcji plamki” katalogowo oznacza okres od pełnego pobudzenia piksela do barwy białej do całkowitego wygaszenia i kolejnego pobudzenia.

Opisany proceder jest stosowany przez producentów od wielu lat i ciągle ma miejsce, w związku z czym trudno ustalić, jaki jest rzeczywisty czas reakcji matrycy. Choć teoretycznie właśnie ten parametr określa częstotliwość odświeżania obrazu, w praktyce wygląda to nieco inaczej, co w jasny sposób wytłumaczył szef iiyama w Polsce.

– Czas reakcji plamki i częstotliwość odświeżania matrycy w monitorze można porównać do przyspieszenia i maksymalnej prędkości auta – mówi Mariusz Kuczyński. – Z dwóch modeli o tej samej częstotliwości odświeżania gracz wybierze ten z krótszym czasem reakcji plamki, tak jak kierowca wyścigowy z dwóch aut o tej samej prędkości maksymalnej wybierze model z lepszym przyspieszeniem.

W związku z tym obserwujemy paradoksalne zjawisko – klienci indywidualni, i to zwykle ci najbardziej wymagający, częściej sięgają po produkty o gorszej jakości reprodukcji obrazu, czyli monitory z matrycami TN, odbiorcy biznesowi zaś coraz częściej wybierają ekrany lepszej jakości, którą mogą zapewnić jedynie matryce typu VA oraz doceniane przez specjalistów IPS-y.

 

W technologiach bez zmian, ale…

W pewnym sensie monitory są najwolniej ewoluującym elementem zestawu komputerowego. Rozdzielczość HD, czyli 1920 x 1024 punkty, pojawiła się na ekranach jeszcze w poprzedniej dekadzie i króluje niepodzielnie do dziś. Poza obudową trudno o komponent peceta z takim stażem. Oczywiście matryce sprzed lat różnią się od dzisiejszych pod wieloma względami – ostatnią cezurą konstrukcyjną było zastosowanie podświetlenia pikseli LED-ami. Wprawdzie już dawno temu przewidywano, że od 2014 r., gdy wygasną patenty związane z  technologiami dotyczącymi produkcji ekranów OLED, należy spodziewać się ich upowszechnienia, ale im dalej od 2014 r., tym mniej słychać o monitorach z matrycami innymi niż LCD.