W każdym raporcie dotyczącym rynku monitorów, których największą część stanowią bez wątpienia wyświetlacze przeznaczone dla komputerów PC (zarówno stacjonarnych, jak i coraz częściej przenośnych), stawiamy pytanie, kiedy panel LCD zostanie zastąpiony przez inny typ wyświetlacza. Na początku ubiegłej dekady było niemal jasne, że uwolnione w 2014 r. od ostatnich patentów konstrukcje OLED szybko staną się nowym standardem. Użytkownicy byli wówczas zmęczeni, a co najmniej rozczarowani dalekimi od doskonałości wyświetlaczami ciekłokrystalicznymi, które po sukcesie związanym z produkcją na skalę masową matryc bez martwych pikseli, zdawały się nie mieć już wiele do zaoferowania. Jednak kilka lat później okazało się, że na zmianę warty trzeba jeszcze poczekać, a jej perspektywa z każdym rokiem, zamiast być coraz bliżej – oddalała się. W zeszłorocznym raporcie postawiliśmy nawet tezę, że matryce OLED nigdy nie zastąpią LCD.

Tymczasem wyświetlacze ciekłokrystaliczne, bez zagrożenia wyparcia z rynku, podlegały przez lata mniejszym lub większym modyfikacjom, ale ich kluczowe parametry pozostawały do niedawna praktycznie takie same. Konstrukcje o przekątnej 24 cale i rozdzielczości Full HD są standardem już od ponad 10 lat! Podobną próbę czasu w przypadku sprzętu komputerowego, który jest przecież synonimem zmian, wytrzymał jeszcze chyba tylko standard obudowy ATX (który zresztą praktycznie odszedł już do lamusa) i może stacja dyskietek FDD. Od kilku lat na rynku są dostępne monitory o wyższych rozdzielczościach i większych przekątnych (w tym ultrapanoramiczne), ale ich udział w sprzedaży był minimalny. Być może byłoby tak do dziś, gdyby nie OLED.
 

Nowa era LCD dzięki… OLED?

Wspomniana ewolucja LCD odbywa się od lat w kilku wymiarach i dotyczy nie tylko rozdzielczości i przekątnych. Monitory zyskują nowe funkcje i ulepszenia, jeśli chodzi o jakość wyświetlanego obrazu, dzięki czemu mniej męczą wzrok. Jednak w przypadku wielkości i proporcji obrazu i jego  gęstości zmiany następowały powoli. Proces ten raptownie przyspieszył w zeszłym roku na tyle, że konstrukcje o wysokich rozdzielczościach, ultrapanoramiczne oraz o przekątnych 27 cali i większych, przestały być niszą. Mało tego, na rynku pojawił się innowacyjny typ wyświetlacza, który łączy w sobie zalety matryc TN i IPS, co było marzeniem każdego gracza. 

Dlaczego akurat w zeszłym roku byliśmy świadkami takich zmian? W przypadku rozdzielczości, proporcji czy przekątnych odpowiedź jest oczywista – bo potaniały. Powstaje jednak pytanie, dlaczego tak się stało akurat w zeszłym roku, w którym w zasadzie nic nie taniało. Tymczasem właśnie wtedy na rynku pojawiły się pierwsze monitory z wyświetlaczami OLED. Przypadek? Może tak, a może nie. Być może to właśnie producenci LCD poczuli na plecach oddech nowej ery i ukazanie się monitora OLED było swoistym katalizatorem w konstruowaniu lepszych, większych i tańszych LCD? W każdym razie fakty są takie, że LCD o dużych przekątnych i rozdzielczościach są coraz lepsze i tańsze, a jednocześnie mogą dalej cieszyć się hegemonią, bo okazało się, że w obecnych konstrukcjach OLED wypalają się piksele. 

Matryce OLED mogą być stosowane w telewizorach. W monitorach komputerowych pojawiają się niezwykle rzadko ze względu na spore ryzyko wypalania pikseli – mówi Dorota Latoch, Category Manager, HP Inc Polska. 

Nie jest to opinia odosobniona wśród dostawców monitorów. 

Na rynku już w 2019 r. zaczęły pojawiać się gamingowe monitory z matrycami OLED. Wcześniej wprowadzono modele dla profesjonalistów, ale te są obecnie bardzo drogie i przez to niszowe. Poza tym w tak krótkim czasie trudno ocenić ich podatność na wypalanie pikseli, na co w przypadku PC matryce te są szczególnie narażone – podkreśla Mariusz Kuczyński, szef polskiego oddziału iiyama.