W bieżącym roku, podobnie jak w latach poprzednich, producenci i dystrybutorzy spodziewają się ożywienia na rynku konsumenckim, począwszy od połowy sierpnia. Zauważają jednak, że efekt „powrotu do szkoły” trwa ostatnio krócej, niż dotąd bywało. Od dwóch lat popyt zauważalnie rośnie dopiero na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Nikt nie spodziewa się jednak szturmu na sklepy czy hurtownie. Według większości producentów i największych dystrybutorów efekt „back to school” z roku na rok jest coraz słabszy. Przedstawiciele vendorów przewidują, że we wrześniu sprzedadzą ok. 20 proc. więcej towarów niż w lipcu. Bardziej optymistyczni są duzi detaliści – w zależności od kategorii produktu prognozują nawet trzycyfrowe wzrosty. Nie znaczy to wcale, że tegoroczny okres „powrotu do szkoły” będzie lepszy dla sprzedawców niż rok wcześniej. Wręcz przeciwnie, nasi rozmówcy oczekują raczej kilkuprocentowego spadku, a w najlepszym razie wyniku porównywalnego z ubiegłorocznym. Powód? Słabnący od dawna popyt ze strony użytkowników domowych i coraz większe nasycenie rynku.

– W każdym domu jest już sprzęt elektroniczny, taki jak laptop, desktop, telewizor czy monitor. Nasyca się także segment tabletów i smartfonów, a na rynku nie ma nowych produktów, które mogłyby być masowo kupowane przez konsumentów i wyraźnie pchnąć sprzedaż do góry – wyjaśnia Piotr Pągowski, General Manager PPS w HP.

Juliusz Niemotko

Juliusz Niemotko

prezes Acera

Moim zdaniem sprzedaż notebooków będzie na tym samym poziomie co w zeszłym roku. Być może pojawi się lekki wzrost związany z wprowadzeniem modeli z Windows 8.1 with Bing, ale nie spodziewam się, żeby to była znacząca zmiana. Jest szansa na niewielki wzrost na rynku tabletów, ale będzie to raczej wynik jednocyfrowy. Moim zdaniem w okresie „back to school” hybrydy 2w1 będą najciekawszą ofertą. To nadal mała część rynku, ale najszybciej rosnąca, ze względu na to, że pojawią się oferty kilku producentów.

Sławomir Harazin

wiceprezes zarządu Actionu

Sezonowość w branży IT, w tym „back to school”, stopniowo zanika. Rynek jest nasycony tabletami i notebookami, a w ciągu ostatniego roku nie pojawiły się produkty innowacyjne, które spowodowałby falę wymiany urządzeń na nowe. Z uwagi na rynkowy trend i przydatność do nauki w szkole największym zainteresowaniem w 2014 r. cieszyć się będą tablety, smartfony, a nieco mniejszym – notebooki. Wzrost popytu na lżejsze mobilne urządzenia obserwujemy przed wakacjami.