Inwestycje pod lupą

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Dom Badawczy Maison, począwszy od I kwartału 2012 r., uruchomiły kolejny projekt badawczy – Barometr Inwestycyjny ZPP. Badanie obejmie polskie małe i średnie firmy, zatrudniające do 250 pracowników, a jego wyniki będą publikowane co kwartał. Organizacja już przedstawiła rezultaty pierwszego barometru, które prognozują zachowanie przedsiębiorców w najbliższych miesiącach (patrz: wykres powyżej). – Wszystko wskazuje na to, że przedsiębiorcy badają sytuację – mówi Cezary Kaźmierczak, prezes związku. – Na rynku panuje duża niepewność i stan zawieszenia. Biznesmeni z sektora MSP obserwują, co się dzieje, i nie podejmują jednoznacznych decyzji w zakresie inwestycji. Ale nie ulegają też panice i masowo nie rezygnują ze swoich wcześniejszych planów. Kaźmierczak zaznacza, że sektor MSP pierwszy wyczuwa rosnący popyt i pierwszy decyduje się na zakupy. – Podobnie jak pierwszy reaguje na nadciągający kryzys – tłumaczy prezes ZPP.

Obecnie istotne dla funkcjonowania rynku informatycznego w Polsce są środki z UE. Procedury, kryteria i praktyka „wpuszczania” pieniędzy unijnych do polskiej gospodarki to często gwałt na gospodarce wolnorynkowej i na zdrowym rozsądku. Moim zdaniem żyjemy w epoce turbo-Gierka i coraz szybciej zaczynamy podążać szlakiem, który przeciera Grecja. Jedynym brakującym elementem jest przejście na euro.

Kazimierz Lal, prezes Softelu z Elbląga

 

Na razie pomysły na inwestycje mrozi trwający kryzys. Klientom brakuje pieniędzy, przedłużają się zatory płatnicze. Wstrzymują się coraz częściej z zamówieniami lub jest im coraz trudniej realizować zobowiązania.

Jarosław Utracki, manager w PC.NET z Sosnowca

 

Nasza firma bazuje na sprzedaży w kilku kanałach: Internecie – za pomocą dwóch własnych platform sklepowych (obecnych w porównywarkach cen) i na Allegro. Działamy również jako hurtownia i placówka sprzedaży detalicznej. Zauważamy ciągły wzrost sprzedaży klientom indywidualnym. Zwiększyły się też obroty związane z eksportem towarów na Zachód. Wszystko to pozwala nam sądzić, że rok 2012 będzie nawet lepszy niż poprzednie.

Michał Seredziński, Product Manager w Baltrade R. Czesnowski, B. Czesnowska z Gdańska

 

Rok 2011 dobitnie pokazał, że czasy przestawiania pudełek minęły bezpowrotnie. Wszyscy liczyli koszty. Powodzeniem cieszyły się tylko rozwiązania zaawansowane technicznie – programy do zarządzania produkcją, systemy zintegrowane z wyższej półki. Małe firmy kupowały swoje pierwsze serwery. Średnie kupowały kolejne – bardziej wydajne. Przez wszystkie przypadki odmieniano słowa „zdalny” i „mobilny”. Hitem okazał się Windows Serwer 2008 Foundation. Obroty były trochę niższe niż w 2010 r., ale zysk się nie zmniejszył.

Radosław Springer, właściciel Ras Serwis z Opola

 

W wielu branżach widać, że przedsiębiorstwa wstrzymują się z inwestycjami, a korzystanie z usług firm zewnętrznych ograniczają do minimum. Konsekwencją jest obcinanie budżetu na rozwój informatyki, a koszty usuwania wszelkich awarii pokrywane są z budżetów zapasowych.

Krzysztof Nowicki, właściciel Nokomu z Poznania

 

2011 r. był nieznacznie słabszy niż 2010. Wynikało to głównie z faktu, że klienci, mimo dobrej sytuacji finansowej, wstrzymywali się z inwestycjami, słysząc wokoło o szalejącym kryzysie. Wydaje się, że w roku bieżącym przestaną działać tak asekuracyjnie jak w 2011. Widzimy tego pierwsze symptomy.

Roman Kaczmarek, prezes Silpolu z Dąbrowy

 

Spadek sprzedaży i marży trwa wyraźnie od maja 2011 r. Niestety duże firmy bardzo mocno przyczyniły się do tego, stosując dziwne praktyki, na skutek których różnica w cenie zakupu dla resellerów i klientów końcowych wynosi teraz od 2 do 3 proc. To zbyt mała marża handlowa. Huśtawka walutowa też zrobiła swoje.

Jan Lizikowski, dyrektor firmy Tomy z Tychów