Jeśli nawet trudno do końca zdefiniować, czym jest cyfrowa transformacja, to nie sposób nie zauważyć jej przejawów. Ilość danych w firmach dowolnej wielkości rośnie bardzo szybko – biznes musi je przechowywać i chronić, a jednocześnie łatwo i bezpiecznie udostępniać. Wynikającym stąd potrzebom doskonale odpowiada oferta rozwiązań NAS. Spełnia oczekiwania klientów, z których tylko nieliczni nie robią żadnych kopii zapasowych, co jest efektem konsekwentnej edukacji biznesu w ostatnich latach. Jednak problemem wciąż pozostaje jakość backupu.

– Firmy oglądają każdą złotówkę i wybierają sposoby najłatwiejsze, najtańsze i… najbardziej zawodne – zauważa Jacek Słomian, menedżer produktu w Impakcie.

Dlatego trzeba uświadamiać klientów, że używanie wyłącznie zewnętrznych dysków USB niewiele ma wspólnego z profesjonalną ochroną danych. Nie ma wtedy mowy o planowym, właściwie kontrolowanym i wydajnym backupie, a zewnętrzne nośniki to zwiększone ryzyko awarii i często proste algorytmy szyfrujące, które nie chronią należycie przechowywanych informacji. Dobrze nadają się do filmów, muzyki czy zdjęć w domu, tymczasem zabezpieczanie firmowych danych, których utrata może prowadzić nawet do zamknięcia biznesu, powinno opierać się na specjalnie do tego stworzonych narzędziach oraz platformach pamięci masowej, takich jak serwery NAS. Trzeba przy tym nauczyć klientów, w jaki sposób wykorzystywać wszystkie możliwości, jakie one dają, bo bywają z tym problemy.

– Często mają założone tylko jedno konto admina, jeden udział publiczny, do którego dostęp mają wszyscy. O zgrozo, nierzadko konfigurują też RAID 0, bo przecież będzie szybciej i będzie więcej miejsca na dane – dziwi się Grzegorz Bielawski, Country Manager QNAP.

Z jego obserwacji wynika, że klient przeważnie nie do końca wie, czego chce. Ogranicza się więc najczęściej do życzenia, że ma być „tanio i wydajnie”. Po jakimś czasie, gdy odkrywa centrum aplikacji i instaluje kolejne funkcje, okazuje się, że procesor i pamięć RAM w serwerze nie dają rady. W rezultacie żałuje, że nie zdecydował się na droższe rozwiązanie, bo nie poznał wielu możliwości NAS-a.

– Dlatego zawsze przed zakupem staramy się przekonać klienta do tego, żeby za darmo wypożyczył od nas urządzenie demo i dopiero po testach wybrał odpowiedni model dla siebie – tłumaczy Grzegorz Bielawski.

Wypożyczanie urządzeń na testy umożliwia klientom sprawdzenie ich działania we własnym środowisku. Dobrą okazją do poznania NAS-ów są też organizowane przez dostawców warsztaty techniczne. Z jednej strony dają one szansę na odkrycie w praktyce wszystkich funkcji, z drugiej – na oddzielenie marketingu od rzeczywistych możliwości urządzeń.


Dwa argumenty: ransomware i RODO

W ostatnim roku w branży bezpieczeństwa i ochrony danych słyszało się głównie dwa hasła: ransomware i RODO/GDPR. I rzeczywiście cyberataki, których celem stały się setki tysięcy komputerów, dały do myślenia klientom, zwłaszcza biznesowym. Pokazując im, jak łatwo można stać się ofiarą, zmusiły do zwrócenia większej uwagi na sprawy bezpieczeństwa. Tym bardziej że – jak ostrzegają eksperci – ransomware’u i innych zaawansowanych ataków będzie coraz więcej.

Na strach klientów przed złośliwym zaszyfrowaniem zasobów dostawcy NAS-ów mają prostą i skuteczną receptę – bezpiecznie przechowywany backup. Dzięki mechanizmowi migawek można szybko przywrócić dane do tej wersji, gdy nie były zaszyfrowane. Razem z urządzeniem użytkownicy dostają więc efektywną obronę przed ransomware’em. Ważne jest jedynie, by potrafili z niej korzystać. Trzeba im zwracać uwagę na konieczność konfigurowania migawek, które w razie ataku umożliwią odzyskanie danych bez konieczności płacenia okupu.

Argumentem sprzedażowym stało się też wprowadzenie nowej unijnej regulacji o ochronie danych osobowych. Ponieważ obecnie każdy dostawca stara się go wykorzystać, zapewne wielu sprzedawców będzie się powoływać na hasło RODO, aby przekonać klientów do zakupu rozwiązań NAS.

Funkcją bezpośrednio związaną z nowymi przepisami w kontekście ochrony informacji będzie zabezpieczanie danych np. poprzez szyfrowanie woluminów lub wybranych udziałów kluczem AES. Z kolei w uzyskaniu wymaganej „rozliczalności danych” powinna pomóc możliwość śledzenia tego, co dzieje się z plikami na NAS-ie. Dzięki temu można np. zidentyfikować, kto, kiedy i z jakiego komputera usunął ważny plik z dysku sieciowego.

Choć nowa regulacja nakłada obowiązek dbania o bezpieczeństwo danych osobowych, nie określa wprost, jak należy to robić.

– Nie ma jednak lepszego i prostszego sposobu niż serwer NAS z funkcją sprzętowego szyfrowania danych AES-NI, tunelowaniem VPN, połączeniami SSH, FTP z zastosowaniem szyfrowania SSL/TLS oraz odpowiednią konfiguracją RAID, dostosowaną do liczby dysków – wymienia Jacek Słomian.

Ostatecznie przy ocenie szans sprzedażowych nie trzeba się zastanawiać, czy znaczek „GDPR Ready” zwiększa popyt na te czy inne rozwiązania. Większe zyski dostawców i resellerów widać wyraźnie, gdy na RODO spojrzy się w szerszym kontekście. Nowa regulacja zmusza do szczególnej ochrony danych osobowych, ale przy okazji każe się przyjrzeć procesom i rozwiązaniom zabezpieczającym wszelkie poufne dane. Inaczej mówiąc, zagrożeni wysokimi karami klienci będą zobowiązani poważnie zająć się dbaniem o zachowanie prywatności, a nie będą mogli tego zrobić w zupełnym oderwaniu od tego, jak funkcjonuje ich cały system IT. W rezultacie powinna wzrosnąć sprzedaż profesjonalnych rozwiązań z obszaru bezpieczeństwa i ochrony danych, w tym serwerów NAS.

 

Zdaniem integratora

Kamil Gładyszewski, dyrektor sprzedaży, Gigaserwer

Dostajemy coraz więcej zapytań o serwery NAS, bo wiele małych i średnich przedsiębiorstw zdaje już sobie sprawę z konieczności tworzenia zapasowych kopii danych w swojej sieci lokalnej. Klienci zwracają uwagę przede wszystkim na łatwość obsługi. Często małe firmy nie mają swojego działu IT czy informatyka, a zainstalowanie w przedsiębiorstwie profesjonalnego, dużego serwera to zadanie dla kilku osób, które dysponują umiejętnościami i wiedzą na ten temat. NAS jest natomiast gotowy do pracy bez instalacji oprogramowania czy skomplikowanego montażu.

Ważny jest też korzystny stosunek ceny do jakości. Klienci nie muszą wydawać dziesiątków tysięcy złotych, bo zazwyczaj przy zakupie bardzo dobrego sprzętu mogą się zmieścić w przedziale 3–4 tys. zł brutto. Dla małych przedsiębiorstw to doskonała opcja. NAS umożliwia również uruchamianie aplikacji, współdzielenie komunikacji i pracy nad jednym projektem. Przy wyborze takiego rozwiązania warto zwrócić uwagę klienta na dodatkowe funkcje sieciowe i administracyjne. Na pewno nie zastąpi ono typowego serwera aplikacyjnego, ale zapewni płynne funkcjonowanie biura czy małej firmy.

Kolejnym argumentem sprzedażowym jest stały, łatwy i bezpieczny dostęp do danych. Podpięty do sieci LAN serwer NAS (najlepiej za pomocą kabla Ethernet) może bez problemu obsługiwać wiele urządzeń używanych w firmie. Nie trzeba przepinać żadnych kabli, szukać wejść USB (jak w przypadku przechowywania danych na dyskach zewnętrznych). Można zdecydować, kto i do czego ma dostęp, bo NAS umożliwia zarządzanie uprawnieniami i użytkownikami. Wszystko można załatwić kilkoma kliknięciami myszki. Konfiguracja zaawansowanego programu chroniącego dane zazwyczaj również jest bardzo łatwa.