Wzrost wpływów z podatków o blisko 0,5 mld zł, zwiększenie produktu krajowego brutto o ponad 3 mld zł oraz powstanie 1,8 tys. miejsc pracy – to według Business Software Alliance (zrzeszającego producentów oprogramowania) potencjalne efekty zmniejszenia piractwa w Polsce. Można byłoby je osiągnąć, pod warunkiem że odsetek kradzionych programów używanych w naszym kraju spadłby w ciągu czterech lat o 10 punktów procentowych. Dzisiaj wynosi 54 proc. Gdyby kradzież software’u ograniczyć jeszcze szybciej, w ciągu dwóch lat, korzyści byłyby o jedną trzecią wyższe, bo polskie PKB wzrosłoby o ponad 4 mld zł, a dochody z podatków – o ponad 600 mln zł. Zdaniem Bartłomieja Wituckiego, koordynatora i rzecznika BSA w Polsce, gospodarka zyskałaby na redukcji piractwa, ponieważ sprzedaż oprogramowania stwarza popyt na usługi, w tym na dystrybucję i serwis. – Skutki piractwa odczuwają nie tylko producenci oprogramowania, ale także dystrybutorzy i usługodawcy, którzy wskutek kradzieży programów uzyskują mniejsze przychody. Gdyby sytuacja się zmieniła, ich zyski by wzrosły, mogliby więc tworzyć miejsca pracy i musieliby płacić wyższe podatki, co mogłoby się przełożyć na rozwój gospodarczy kraju – mówi przedstawiciel BSA.

EFEKT GLOBALNY

BSA oceniło wpływ redukcji odsetka pirackiego software’u nie tylko na polską ekonomię, ale również na gospodarki 42 krajów uwzględnianych co roku w badaniach na temat piractwa. Z analiz wynika, że gdyby liczba kradzionych programów zmalała o 10 punktów procentowych w ciągu czterech lat, produkt krajowy brutto tych państw zwiększyłby się w sumie o ponad 140 mld dol. Poza tym znalazłaby się praca dla 500 tys. osób, a państwowe kasy dostałyby zastrzyk łącznej wartości 32 mld dol. Jeżeli natomiast kradzież spadłaby o 10 punktów procentowych szybciej, zaledwie w dwa lata, PKB wszystkich krajów byłoby większe o ponad 190 mld dol., a kwota podatków o 43 mld zł. – Wydaje się, że w okresie poszukiwania oszczędności w budżecie państwa nie można lekceważyć tak wymownych danych – podsumował Krzysztof Janiszewski, przewodniczący lokalnego komitetu BSA w Polsce. 

DUŻO CZY MAŁO?

Według BSA w 2009 r. w polskiej branży IT pracowało ponad 90 tys. specjalistów, a suma podatków odprowadzanych przez firmy i pracowników tej gałęzi gospodarki sięgała 14 mld zł. Wydaje się, że stworzenie niecałych 2 tys. miejsc pracy, w porównaniu z 90 tys. już istniejących, to stosunkowo niewiele. Właściwie tyle samo, ile powstało po zbudowaniu w 2007 r. przez Della montowni komputerów w Łodzi.

Korzyści dla polskiej gospodarki z ograniczenia piractwa o 10pkt procentowych (mln zł)
Korzyści dla polskiej
gospodarki
z ograniczenia
piractwa o 10pkt procentowych
 (mln zł)

Producent zainwestował w przedsięwzięcie 190 mln euro (760 mln zł), w zamian dostał od państwa pomoc w wysokości 55 mln euro (ok. 220 mln zł) w formie ulg i dopłat. Teraz właścicielem łódzkiego zakładu jest Foxconn (w końcu września Komisja Europejska zgodziła się na przejęcie), który zamierza kontynuować produkcję sprzętu komputerowego, więc miejsca pracy nie zostaną zlikwidowane. Odwołanie do efektów budowy fabryki komputerów pod Łodzią może skłaniać do wyciągnięcia ciekawych wniosków. Wartość nielegalnie używanego oprogramowania w Polsce BSA wyceniło na 500 mln dol. (ok. 1,5 mld zł). Gdyby wskaźnik piractwa w Polsce wynosił 44 proc., a nie jak obecnie 54 proc., wartość skradzionego oprogramowania sięgnęłaby mniej więcej 1,2 mld zł, czyli była o 300 mln zł mniejsza niż teraz. Innymi słowy, użytkownicy musieliby wydać na software 300 mln zł więcej niż dzisiaj. Ta kwota to prawie równowartość dofinansowania, które otrzymał Dell w związku z inwestycją w Łodzi. Tymczasem wskaźnik piractwa w Polsce już od lat grubo przekracza 50 proc., choć trzeba przyznać, że maleje, tylko niestety w żółwim tempie. Kiedy osiągnie 44 proc. (czyli mniej więcej tyle, ile wynosi odsetek pirackich programów używanych na całym świecie)? Na pewno nieszybko. Jaki wniosek płynie z porównania kosztów powstania fabryki komputerów z nakładami koniecznymi do ograniczenia kradzieży oprogramowania? Walka z piractwem przypomina w pewnym stopniu walkę z wiatrakami. Producentom oprogramowania nie udało się w ciągu wielu lat namówić użytkowników do zakupu soft-ware’u o takiej wartości, by stworzyć 1,8 tys. miejsc pracy. Czyli nie osiągnęli celu, który jedna firma była w stanie zrealizować w ciągu trzech lat – uzyskała 220 mln zł dofinansowania i dała pracę 1,9 tys. osób. Na dodatek zdążyła owoc swojej pracy sprzedać innemu przedsiębiorcy.