Większość integratorów, z którymi rozmawialiśmy, nie ma wątpliwości, że trzeba się szkolić, pogłębiając i poszerzając posiadane specjalizacje. Tyle teorii. W praktyce problemem są najczęściej pieniądze i czas, ale także obiekcje w stosunku do efektywności zajęć. Dlatego część z nich szkoli się przede wszystkim wtedy, kiedy musi, bo producent wymaga określonej certyfikacji.

Wszyscy integratorzy, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że szkolenia to z ich punktu widzenia konkretna inwestycja. Do samej opłaty za udział dochodzą koszty dojazdu i noclegu, nie mówiąc o tym, że uczestniczący w nich pracownik jest wyłączony ze zwykłych zadań. W sumie więc koszt dwudniowych zajęć może przekroczyć nawet 3 tys. zł, gdy weźmie się pod uwagę opłatę za kurs i ewentualnie utracone przychody wskutek „wyłączenia” pracownika z obsługi klientów. Dlatego integratorzy bardzo starannie wybierają szkolenia, decydując się jedynie na te, które są im potrzebne.

– Zgodnie z prawem Murphy’ego pracownik, który się szkoli, może okazać się bardzo potrzebny w firmie akurat wtedy, gdy go nie ma – twierdzi Cezary Maron, kierownik zespołu instalacji AV w RGBS.

Przedstawiciele ośrodków szkoleniowych potwierdzają, że polscy integratorzy i resellerzy szkolą się rzadko.

Przewidywane trendy w szkoleniach

– rosnąca rola zajęć zdalnych,

– ośrodki szkoleniowe będą rozliczane przez producentów i dystrybutorów z efektów szkoleń,

– większe znaczenie łączonych szkoleń techniczno-sprzedażowych,

– zapotrzebowanie na szkolenia menedżerskie.