O długoterminowej stagnacji na rynku wdrożeń pisaliśmy w CRN Polska wielokrotnie. Od pewnego czasu liczba projektów zmalała, zwłaszcza w sektorze publicznym. Nie może więc dziwić, że integratorzy poszukują nowych źródeł przychodów. Niektórzy zaczynają działać w charakterze firm outsourcingowych. I choć podwykonawstwo nie jest, rzecz jasna, niczym nowym, to teraz – w znacznej mierze pod wpływem zmian samego rynku IT – uległo przeobrażeniu. W tym przypadku szczególnie duży potencjał cechuje sektor zdalnego bezpieczeństwa i – w mniejszym stopniu – zarządzania sieciami.

Teoretycznie zdalna forma współpracy powinna być opłacalna zarówno dla zleceniodawców, jak i zleceniobiorców. Klienci końcowi nie muszą mnożyć etatów w działach IT, zaś firmy informatyczne mają zagwarantowany stały dopływ gotówki. Tyle teoria. W praktyce potrzebne są zmiany w mentalności obu stron takiego układu. Klienci muszą pogodzić się z ewolucją modelu funkcjonowania informatyki w przedsiębiorstwie. Z kolei integratorzy muszą przestawić się na myślenie w kategoriach OPEX, czyli zysków przyszłych, nie zaś CAPEX.


Duże w dużych, małe w małych

Klientami VAR-ów oferujących usługi zdalne mogą być zarówno przedsiębiorstwa, jak i sektor samorządowy. Jeśli chodzi o te pierwsze, to powoli tworzący się trend dotyczy przede wszystkim większych firm w dużych miastach. Sprzyja mu to, że popyt na wysoko wykwalifikowanych informatyków przewyższa podaż. Inaczej mówiąc, w metropoliach klienci z sektora prywatnego mają często problemy z zatrudnieniem na dłużej dobrego fachowca. Stwierdzenie to dotyczy zwłaszcza specjalistów od security.

Ryzyko podkupienia dobrego pracownika jest bardzo duże – mówi Mariusz Kochański, dyrektor Działu Systemów Sieciowych w Veracompie.

W przypadku samorządów jest na odwrót – klientów trzeba szukać raczej pośród mniejszych urzędów w mniejszych miejscowościach. Duże jednostki mają własnych informatyków, w mniejszych jest inaczej. Co więcej, urzędy utrzymują relacje biznesowe z lokalnymi podmiotami, które po prostu lepiej znają ich potrzeby.

Zdaniem integratora

Konrad Dudek, niezależny specjalista branży IT z Warszawy

Usługi zdalne to forma świadczenia wsparcia technicznego w szybki sposób, przy jednoczesnym przezwyciężeniu ograniczeń geograficznych. Dają możliwość działania nie tylko na terenie Polski, ale i poza jej granicami. Wbrew pozorom nie jest to wielki problem
– od rynków zachodnich różnimy się przede wszystkim niższymi kosztami usług. Przez wiele lat współpracowałem z integratorem, który z sukcesem świadczył usługi zdalne zarówno klientom na terenie Polski, jak poza naszym krajem. Chodziło o obsługę infrastruktur sieciowych, monitoring ich dostępności i rozwiązywanie problemów. Wśród usługobiorców były firmy z takich branż jak produkcja, retail oraz sieć fastfoodów. Wiele przedsiębiorstw nie chce budować zaawansowanych zespołów utrzymaniowych IT, koncentrując się na podstawowej działalności. Rzecz jasna, aby prowadzić tego typu przedsięwzięcia, trzeba zbudować zespół wsparcia technicznego. Jednak opłaca się to robić. W dzisiejszych czasach potrzeby klientów nie są zaspokajane w momencie zainstalowania rozwiązania. Można nawet powiedzieć, że stopniowo rosną już po rozpoczęciu eksploatacji. Najwięcej zarobią ci integratorzy, którzy posiądą zdolność do szybkiego rozwiązywania problemów klientów.