Bez opóźnień

Zestawy do wirtualnej i wzbogaconej rzeczywistości będą coraz bardziej tanieć, co z pewnością spowoduje wzrost zainteresowania tymi rozwiązaniami. Przyszłość branży VR i AR będzie też w dużej mierze zależała od biznesowego zapotrzebowania na aplikacje.

– Obecnie największym problemem jest niewiedza potencjalnych odbiorców, że taka technologia istnieje, że jest powszechnie dostępna i że można już jej użyć w celach biznesowych – mówi Adam Cegielski. Zauważa jednak przy tym, że pojawia się coraz więcej zapytań od firm: o szkolenia, symulatory, zabawy, prezentacje i konfiguratory.

Generalnie o wiele bardziej zainteresowani i skłonni do rozmów są ci, którzy mieli już gogle na głowie i zanurzyli się chociaż raz w wirtualną rzeczywistość.

– Wiele wysiłku trzeba jeszcze włożyć w edukację. Dlatego tak ważne są różne prezentacje i pokazy dla biznesu – podkreśla Piotr Wójcik.

Jednocześnie zwraca uwagę, że najważniejsze nie jest wcale uzyskanie widowiskowego efektu. Przede wszystkim trzeba umieć klientowi pokazać, ile na danym rozwiązaniu może biznesowo zyskać. Duże znaczenie ma też aspekt techniczny.

– Aplikacja musi działać płynnie. W jej działaniu nie może być żadnych opóźnień, bo w życiu nie ma opóźnień. Wszystko musi być od razu widoczne, gdyż każde opóźnienie zaburza immersję i prawidłowy odbiór – tłumaczy Jakub Jakubowski.

To w dużej mierze zależy od możliwości technicznych – rozdzielczości, mocy obliczeniowej i pamięci urządzeń. A wielkość tego typu parametrów cały czas rośnie, dając coraz większe możliwości deweloperom. Gwarantem sukcesu są też dobrzy programiści, którzy potrafią stworzyć niezawodną aplikację.