Więcej przetwarzania brzegowego

W dużej mierze z myślą o Internecie rzeczy promuje się od pewnego czasu przechodzenie od scentralizowanej lokalnej i chmurowej architektury centrum danych do przetwarzania brzegowego. Znaczenie edge computingu ma rosnąć w związku z potrzebą generowania i wykorzystywania danych bez wprowadzania znaczących opóźnień. Tym bardziej że w firmach coraz więcej informacji przetwarza się w czasie rzeczywistym. Gdy rośnie ilość danych, wysyłanie wszystkich do centralnej serwerowni bądź chmury spowalnia działanie systemu. Krótko mówiąc, edge computing ma przyspieszyć podejmowanie decyzji, a jednocześnie ograniczać koszty związane z niepotrzebnym transferem danych w sieci.
Zdaniem analityków na inwestycje w infrastrukturę do
przetwarzania brzegowego ma decydować się coraz więcej branż, wśród nich: handel detaliczny, ochrona zdrowia, finanse i media użytkowe. Sektory gospodarki, które wykazują zapotrzebowanie na przetwarzanie, pamięć masową i obsługę sieciową, umiejscowione są jak najbliżej użytkownika końcowego.

Edge computing będzie potrzebny także w przypadku pojazdów autonomicznych. Jeśli bowiem w tej dziedzinie priorytetem ma być zapobieganie wypadkom i bezpieczeństwo, wymaga to wydajnego i jak najszybszego przetwarzania, a takie właśnie oferuje edge computing. Przekazywanie danych czasu rzeczywistego na brzeg sieci, a następnie do chmury i z powrotem do samochodu nie wchodzi w grę. Zamiast tego potrzebna będzie infrastruktura brzegowa, w której wielkie ilości danych będą natychmiast buforowane, przetwarzane i analizowane.

Bez względu na to, czy autonomiczne pojazdy wejdą do użytku, już teraz zastosowań dla edge computingu powinno przybywać. Postęp napędzać ma wykorzystanie sztucznej inteligencji, większych możliwości magazynowania i przetwarzania danych oraz łatwiejsze integrowanie funkcjonalności brzegu z chmurą, dzięki czemu nie trzeba będzie całej infrastruktury tworzyć od zera.