Chmura publiczna – wszystko pozamiatane?

Zdecydowana większość globalnego rynku chmury jest podzielona pomiędzy czterech głównych światowych graczy: Google’a, Amazona, Alibabę i Microsoft. Według raportu Goldman Sachs w 2017 r. w ich posiadaniu było 54 proc. rynku, a w 2019 r. ten udział ma wzrosnąć aż do 84 proc. Oznacza to, że do pozostałych graczy będzie należało zaledwie 16 proc.

Jak twierdzą analitycy, chociaż „wielka globalna czwórka” systematycznie powiększa swój udział w rynku chmury, nadal pozostanie na nim miejsce dla mniejszych dostawców. Jednak pod warunkiem, że zaoferują oni niszowe lub bardziej specjalistyczne rozwiązania niż giganci.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (udostępnionych jesienią 2018 r.) obecnie z płatnych usług chmury obliczeniowej korzysta w Polsce zaledwie 11,5 proc. przedsiębiorstw. Odsetek używających chmury jest skorelowany z wielkością firmy – w największym stopniu chmurę wykorzystują duże przedsiębiorstwa, zatrudniające przynajmniej 250 pracowników. Niespełna 12 proc. to wciąż niewiele, ale wykorzystanie chmury może tylko rosnąć, a wzrost ten zapewne wcześniej czy później wyraźnie przyspieszy.

Gartner przewiduje, że do 2025 r. aż 80 proc. przedsiębiorstw na świecie całkowicie zrezygnuje ze swoich lokalnych centrów danych, przenosząc obciążenia do chmury oraz korzystając z usług kolokacji i hostingu. Masowe wyłączanie tradycyjnych, firmowych data center zmusi integratorów do zmiany modelu biznesowego. Przy czym model „as a Service” wymaga nowego sposobu myślenia. Jeśli ktoś wcześniej wiązał swój biznes z dostarczaniem wyłącznie infrastruktury on-premise, wybierając dostawców przynoszących największe dochody, to teraz – jeżeli przewidywania się sprawdzą – coraz częściej będzie zmuszony podjąć ryzyko i działać po nowemu.