Ostatnio ulubieńcami funduszy venture capital stały się startupy, które rozwijają rozwiązania powiązane ze sztuczną inteligencją, wirtualną rzeczywistością, a także Internetem rzeczy. Zdecydowanie mniej mówi się natomiast w tym środowisku o infrastrukturze sieciowej oraz pamięciach masowych. Co jednak nie oznacza, że inwestorzy zupełnie przestali interesować się tą tematyką. Według Scotta Kupora, partnera zarządzającego w funduszu Andreessen Horowitz, działy IT w firmach wciąż znajdują się na wczesnym etapie transformacji.

Dlatego zamierzamy finansować ciekawe projekty dotyczące pamięci masowych, infrastruktury sieciowej czy aplikacji dla centrów danych. Nie ulega wątpliwości, że przedsiębiorcy będą generować duży popyt na wymienione grupy produktów – mówi Andreessen Horowitz.

Warto dodać, że Scott Kupor, jeden z najbardziej uznanych funduszy w swojej branży, zaliczył korporacyjne rozwiązania infrastrukturalne do czterech najbardziej perspektywicznych obszarów IT, obok sztucznej inteligencji, wirtualnej rzeczywistości oraz usług finansowych. Zresztą nie trzeba być wielkim ekspertem, żeby dostrzec bliskie korelacje pomiędzy modnymi trendami i zapotrzebowaniem na nowoczesne narzędzia do obsługi danych. W obecnych czasach niemal każda aktywność tworzy cyfrowy ślad, a to dopiero przedsmak tego, co czeka nas w nieodległej przyszłości. Specjaliści podają na przykład, że autonomiczny samochód generuje ok. 100 GB danych na sekundę (sic!).

Eksperci z Google’a twierdzą, że firmy, które dziennie mają dziesiątki interakcji z klientami, mogą we własnym zakresie tworzyć sztuczną inteligencję przy wykorzystaniu technik uczenia maszynowego. W końcu przedsiębiorcy łakną informacji, dzięki którym udoskonalają swoje produkty, przyciągają nowych klientów, a tym samym zyskują kolejne porcje danych. W tym celu konieczne są jednak inwestycje w innowacyjną infrastrukturę oraz nowoczesne aplikacje.

– Wzrost danych to żadna nowość, wszyscy wokół o tym mówią. Tak naprawdę istotne jest, jaki rodzaj zasobów cyfrowych rośnie. W zeszłym roku przetworzono 10 zetabajtów danych krytycznych, a za osiem lat zbliżymy się do 60 zetabajtów. To sprawia, że zmieniają się wymagania wobec infrastruktury. Ważna jest nie tylko wydajność, ale również skalowalność, ekonomia i prostota – tłumaczy Ashish Gupta, CMO w Vexata.

 

Szybsi niż macierz all-flash

Firmy coraz częściej wykorzystują dane do analizy rynków, kontaktują się w czasie rzeczywistym z klientami, automatyzują procesy biznesowe. Wśród beneficjentów zmian zachodzących w świecie biznesu znajdują się m.in. dostawcy macierzy all-flash. Według danych IDC globalna sprzedaż tych urządzeń rośnie w tempie ok. 40 proc. rocznie. To imponujący wynik, gdy weźmie się pod uwagę zastój w segmencie tradycyjnych macierzy dyskowych. Jednak nie brakuje opinii, że systemy all-flash mają mankamenty, a ich zastosowanie nie zawsze przynosi pożądane efekty.

– Systemy all-flash powstały jako alternatywa dla macierzy z dyskami twardymi i spełniły swoją rolę. Niemniej zmiany na rynku są dynamiczne. W ostatnim czasie pojawiło się mnóstwo aplikacji intensywnie korzystających z danych. Dlatego potrzebne jest świeże spojrzenie na architekturę pamięci masowych – przekonuje Zahid Hussain, CEO i współzałożyciel Vexata.

Autor tej wypowiedzi nie jest żółtodziobem rzucającym słowa na wiatr. Zahid Hussain spędził wiele lat w EMC i VMware. W pierwszej z wymienionych firm był m.in. szefem Flash Products Division, a także kierował zespołem inżynierów pracujących nad rozwojem macierzy VNX oraz Isilon. Sama Vexata powstała pod koniec 2013 r., a pierwszy produkt z portfolio tej firmy – VX-100 – ujrzał światło dzienne dopiero w drugiej połowie ubiegłego roku. Startup otrzymał do tej pory 54 mln dol. od czterech funduszy, wśród których znalazł się Intel Capital.