Specjaliści przyznają, że testy przeprowadzane przez Uptime Institute są bardzo rygorystyczne. Audytorzy biorą pod lupę każdy najmniejszy komponent centrum danych. Każda pozycja z listy jest traktowana w sposób zero-jedynkowy i musi być zaakceptowana bez uwag, a najmniejsze odstępstwa od normy nie pozwalają na uzyskanie pozytywnego wyniku audytu. Kolejnym standardem, który cieszy się uznaniem, jest ANSI/TIA-942:2014, przyznawany przez American National Standards Institute. Marcin Zmaczyński uważa, że ta norma jest zdecydowanie bardziej skrupulatna niż testy Uptime Institute i obejmuje więcej aspektów technicznych. ANSI standaryzuje centra danych pod względem architektury, mechaniki, zasilania i telekomunikacji. Najwyższą notę Rated 4 można otrzymać po spełnieniu maksymalnych wymagań we wszystkich czterech kategoriach.

Operator centrum danych ubiegający się o ten certyfikat musi rozpocząć przygotowania już na etapie projektowania obiektu. Wynika to z faktu, że ANSI/TIA-942:2014 podczas oceny bierze pod uwagę zadaszenie budynków centrum danych, instalacje elektryczne, systemy przeciwpożarowe czy chłodzenie – dodaje Marcin Zmaczyński. 

Co ciekawe, akcje obu amerykańskich certyfikatów rosną nie tylko wśród lokalnych operatorów, lecz także ich klientów. Według danych PMR co trzecia firma byłaby skłonna zapłacić więcej za usługi centrum danych posiadającego certyfikat Tier lub Rated. 

Przedsiębiorstwa coraz częściej wyłączają ze swojej struktury organizacyjnej zasoby IT i przekazują je podmiotom mającym certyfikaty przyznane przez niezależne międzynarodowe instytucje akredytujące. Świetnym przykładem jest certyfikacja centrów danych przez ANSI/TIA i Uptime Institute. Jeszcze kilka lat temu w Polsce była tylko jedna serwerownia z potwierdzonym standardem bezpieczeństwa takiego obiektu, obecnie mamy ich pięć, a zapowiadają się kolejne – mówi Tomasz Sobol, Chief Marketing Officer w Beyond.pl.

Oprócz norm ANSI/TIA-942:2014 oraz Uptime Institute ceniony jest też europejski standard ISO/IEC TS 22237, ISO 9001:2015, a także ISO 22301. Ostatni z wymienionych określa wymogi wobec systemu zarządzania, które mają zapobiec incydentom zakłócającym pracę, a gdyby do nich doszło, klient nie poniesie z tego powodu uszczerbku. Eksperci uważają, że w czasach, kiedy ciągłość działania ma pierwszorzędne znaczenie, właściciele centrów danych będą ubiegać się o tego typu świadectwa. 

Adam Dzielnicki, kierownik produktu w Atmanie, zauważa, że najpopularniejsze standardy koncentrują się na infrastrukturze fizycznej, całkowicie pomijając aspekt ludzki. Tymczasem o wielu procesach zachodzących w serwerowni decydują ludzie, których działania w niemałym stopniu wpływają na bezpieczeństwo i ciągłość pracy obiektu. Tę lukę ma wypełnić certyfikacja EPI-DCOS, definiująca aż 11 obszarów związanych z obsługą i utrzymaniem centrów danych. Oprócz aspektów związanych z serwisowaniem i usuwaniem usterek określa m.in. procedury dotyczące zarządzania zespołami obsługi, dostawcami i poziomem świadczonych usług, bezpieczeństwem fizycznym i utrzymaniem okablowania obiektów. Jak na razie jedynym europejskim operatorem, który może pochwalić się tym standardem, jest Atman.