Producenci uczą się na błędach i dokonują mniejszych bądź większych korekt w procesach certyfikacji. Najczęściej dotyczą one weryfikacji umiejętności w zakresie rozwiązywania praktycznych problemów. Przykładowo osoba ubiegająca się o certyfikat Microsoft Azure musi wykonać od siedmiu do dziewięciu zadań w laboratoriach, które zostały specjalnie przystosowane do celów egzaminacyjnych. Również inni producenci starają się, aby egzaminy nie przybierały groteskowej formy. Dell Technologies zapewnia, że przestrzega rygorystycznych przepisów w zakresie certyfikacji – egzaminy są przeprowadzane w zewnętrznych specjalistycznych ośrodkach i nadzorowane przez wyznaczonych do tego celu ekspertów. Z kolei Cisco deklaruje, że uważnie monitoruje rynek certyfikacyjny oraz reaguje na wszelkiego rodzaju informacje na temat naruszeń własności intelektualnej lub integralności samego egzaminu.

Certyfikaty warte tysiące dolarów

Na rynku dostępna jest szeroka gama certyfikatów: z języków programowania, testowania, obsługi narzędzi programistycznych, bezpieczeństwa, wirtualizacji, projektowania środowisk chmurowych i wielu innych dziedzin. Ich mnogość nie ułatwia wyboru. W Stanach Zjednoczonych pewnego rodzaju drogowskazem jest ranking Global Knowledge, prezentujący najbardziej wartościowe certyfikaty IT. W ostatnim zestawieniu aż trzy z sześciu najbardziej opłacalnych w USA certyfikatów związanych jest z rozwojem i architekturą środowisk chmurowych Google, AWS i Microsoft Azure. Na szczycie znajduje się Google Certified Professional Cloud Architect, który zadebiutował w 2017 r. Jego posiadacz inkasuje rocznie niemal 140 tys. dol.

Obok certyfikatów chmurowych w pierwszej piętnastce najliczniej reprezentowane są certyfikaty bezpieczeństwa. Specjaliści legitymujący się świadectwami plasującymi się w czołówce klasyfikacji Global Knowledge nie mają problemów ze znalezieniem lukratywnych posad z rocznymi zarobkami powyżej 100 tys. dol. W Polsce nikt nie prowadzi tego typu obserwacji, niemniej dystrybutorzy oraz producenci dostrzegają wzrost zainteresowania niektórymi certyfikatami. W Tech Dacie od pewnego czasu zauważają zwiększony popyt ze strony partnerów na szkolenia związane z produktami i usługami Amazon Web Services, Microsoft Azure, VMware NSX czy VMware vSAN.

Z danych Microsoftu wynika, że resellerzy z naszej części Europy zaczynają poważnie myśleć o chmurze. W Europie Centralnej i Wschodniej liczba egzaminów certyfikacyjnych tego producenta wzrosła o 24 proc. Największa dynamika wzrostu miała miejsce w przypadku usług chmurowych Azure i Dynamics 365. Liczba egzaminów zdanych przez partnerów Microsoftu wzrosła odpowiednio o 96 proc. i 44 proc.

W Cisco z roku na rok nabierają znaczenia specjalizowane certyfikaty związane w szczególności z bezpieczeństwem (CCNA Cyber Ops) i centrami danych (CCNA Data Center i CCNP Data Center). W przyszłości ciekawym kierunkiem powinna być certyfikacja dla programistów sieciowych Cisco Dev Net, ale na razie jest ona na etapie tworzenia. Notabene integratorzy są na ogół zgodni, że właśnie specjalistyczne kursy umożliwiają zdobycie nowych, cennych kwalifikacji. Tego samego nie da się powiedzieć o ścieżkach certyfikacyjnych producentów, których głównym celem jest szybkie zwiększanie udziałów w rynku.

Zdaniem specjalistów

Sławomir Karpiński, prezes Connect Distribution

Certyfikaty, pomimo swoich niedoskonałości, stanowią podstawowy wyznacznik dla klienta końcowego. Przedsiębiorcy poszukujący w danym regionie partnerów najpierw zwracają uwagę na ich status, a ten po części jest uzależniony od posiadanych certyfikatów. Dodatkowo są one ważną informacją dla producentów, którzy na podstawie danych o posiadanych świadectwach i uprawnieniach mogą ocenić integratorów bądź resellerów oraz powierzać im realizację odpowiednich projektów.

Łukasz Bromirski, dyrektor ds. technologii, Cisco

Do zdobywania certyfikatów zachęca integratorów nie tylko pewność, że osoba posiadająca taki dokument jest już przygotowana do konkretnej pracy. Oferują one korzyści wynikające z przywilejów dla autoryzowanych partnerów. Z drugiej strony, słuchając opinii partnerów i ich niekiedy negatywnych reakcji, dostrzegamy problem polegający na tworzeniu przez producentów certyfikatów, które nie mają długoterminowej wartości i często znikają w ciągu kilku miesięcy od pojawienia się na rynku. W tej sytuacji
zainwestowanie pieniędzy i czasu oraz oddelegowanie pracownika wiąże się po prostu ze stratą dla integratora.