Liczy się automatyzacja

W dziedzinie zarządzania salami spotkań w firmach rośnie znaczenie terminali, za pomocą których można obsługiwać wszystkie urządzenia konferencyjne oraz systemy oświetlenia, żaluzji, klimatyzacji lub nagłośnienia. Postawienie sprzętu i rozwiązań automatyki w stan gotowości powinno być tak proste, by mógł sobie z tym poradzić każdy uczestnik spotkania. Przestaje wchodzić w grę każdorazowa żmudna konfiguracja urządzeń, w zapomnienie powinna odejść także konieczność korzystania z kilku pilotów przeznaczonych do obsługi różnych elementów wyposażenia sali. Wszystkie operacje mogą być wykonywane za pośrednictwem tabletu, a nawet smartfona wyposażonego w odpowiednią aplikację.

Automatyzacja może iść dalej i przejawiać się w scenariuszach stworzonych dla poszczególnych sal spotkań zawierających stałe parametry odpowiadające danej grupie roboczej. Za wdrożeniem takiego rozwiązania przemawia nie tylko wygoda, lecz także oszczędność czasu osób biorących udział w spotkaniu. A to już przekłada się na konkretne kwoty. Z wyliczeń przedstawionych podczas jesiennej konferencji partnerskiej NEC-a wynika, że zły system konferencyjny powoduje minimalnie 10 minut straty na każdym spotkaniu, a koszt roboczogodziny w korporacji wynosi mniej więcej 120 zł.

W grę wchodzą także argumenty związane z oszczędnością samych urządzeń i prądu. Administrator odpowiedzialny za sale spotkań ma zdalny wgląd w to, jak są używane rozwiązania zainstalowane w salach i czy na pewno nie pracują w czasie, gdy pokoje stoją puste. Zdalnie również może zidentyfikować usterkę, a niekiedy również naprawić ją „na odległość”, co znów redukuje czas opóźnień.

Rozwiązania w dziedzinie automatyzacji systemów funkcjonujących w salach spotkań idą w kierunku prawdziwych innowacji. Okazuje się, że elementem odpowiadającym za ich działanie może być… interaktywny monitor. Dobrym przykładem jest urządzenie Sharpa zaopatrzone w czujniki IoT, które współpracują z usługami Microsoft Azure Digital Twins. Sensory przekazują dane do platformy Azure, dzięki czemu administrator monitoruje dostępność sal spotkań, jakość powietrza, natężenie światła i wilgotności, a pozyskiwane dane wykorzystuje do efektywnego zarządzania przestrzenią przeznaczoną do biznesowej współpracy.

Monitory interaktywne wchodzą do korporacji

Monitory interaktywne, o różnym stopniu zaawansowania, wpłynęły na rynek szeroką falą. Według danych Futuresource Consulting pierwsze takie urządzenia pojawiły się na rynku ponad 10 lat temu. Obecnie o udziały współzawodniczy ponad 20 marek. Sprzedaż tego rodzaju monitorów wzrosła ilościowo o 172 proc. w 12 miesięcy, licząc od marca 2018 r. Do 2023 r. wzrost ma się utrzymywać na poziomie średnio 25,1 proc. Do niedawna głównym ich odbiorcą był rynek edukacyjny. Obecnie jednak sprzedaż tych urządzeń rośnie głównie w segmencie korporacyjnym. Duże firmy mają z czasem kupować najbardziej rozbudowane, a więc i najdroższe, wysokomarżowe modele. Zaletą tych – jak je określają niektórzy specjaliści – kombajnów do współpracy jest to, że w jednym urządzeniu oprócz funkcji whiteboarda klient dostaje rozwiązanie wideo-
konferencyjne (m.in. dzięki wbudowanym głośnikom i kamerze z inteligentnymi funkcjami), narzędzia do współpracy na wspólnych dokumentach oraz interaktywnych prezentacji.

Monitory mają porządkować i ułatwiać zdalną komunikację w firmach dzięki temu, że współpracują z wieloma służącymi do tego celu aplikacjami. Specjaliści podkreślają przy tym, że często w ramach jednej korporacji używa się kilku różnych programów.

Na polskim rynku przedsiębiorstw to rozwiązania jeszcze mało popularne. Dlatego integratorzy powinni nauczyć się dobrze uzasadniać niemały wydatek, który miałby ponieść klient, decydując się na takie rozwiązanie.

Wątpliwości co do zasadności stosowania w korporacjach wysokiej klasy monitorów do współpracy mogą brać się stąd, że w samym Windows 10 i Office 365 Microsoft wprowadził wiele funkcji interaktywnych. Wraz z pakietem Office 365 klient może mieć dostęp do Microsoft Teams, ale wiele przedsiębiorstw ma swoje standardy i stosuje różnego rodzaju oprogramowanie do współpracy, czasem w zależności od tego, z kim się komunikuje. Dlatego w przypadku monitorów do współpracy klienci doceniają możliwość ich konfiguracji zgodnie ze specyficznymi potrzebami ich firmy – argumentuje Mariusz Orzechowski, dyrektor polskiego przedstawicielstwa NEC Display Solutions Europe.