Klienci biznesowi chcą natomiast rozmawiać o cyberbezpieczeństwie, również w kontekście rozwiązań drukujących. Przez zaniedbania na tym polu klient może pewnego dnia zastać zaszyfrowane wszystkie dane na serwerze, a tym samym ponieść naprawdę ogromne straty finansowe i wizerunkowe. Nawet nie ma co tego porównywać z wysokością rachunków za prąd. Wątek bezpieczeństwa jest tym, co może odciągnąć klienta od kierowania się ceną w przypadku urządzeń drukujących. Obok JTC działa druga moja firma – RODO.pl, która zajmuje się wdrożeniami pod kątem przepisów ochrony danych osobowych. Uświadamiam klientom, jak łatwo jest dostać się do sieci przedsiębiorstwa m.in. przez nieodpowiednio zabezpieczony interfejs drukarki czy urządzenia wielofunkcyjnego. Oczywiście większe organizacje charakteryzuje wyższa świadomość potencjalnych zagrożeń, dużo do zrobienia jest natomiast w tych mniejszych. Do RODO przygotowywaliśmy się na trzy lata przed wejściem w życie polskiej ustawy. Już wtedy zacząłem brać udział w konferencjach poświęconych tej tematyce i szkolić ludzi. Dzięki temu mamy naprawdę świetnych fachowców w tej dziedzinie. Robimy szeroko pojęte audyty związane generalnie z bezpieczeństwem sieci i całej infrastruktury.

W związku z coraz szerszą digitalizacją dokumentów duży potencjał tkwi także w rozwiązaniach do podpisu elektronicznego i elektronicznych pieczęci. W przyszłości podpisem elektronicznym będą musiały dysponować wszystkie firmy i instytucje, dlatego interesujemy się tym tematem. Od jakiegoś czasu funkcjonują pieczęci elektroniczne i urzędy czy firmy mogą nimi stemplować każdy dokument. Zakładam, że w niedalekiej przyszłości, skanując i wysyłając dokument z drukarki, będzie można od razu zrobić to razem z elektronicznym podpisem, np. przez dotknięcie kartą, a nawet dowodem osobistym do odpowiedniego czujnika w urządzeniu czy w jakikolwiek inny sposób. Warto mieć to na uwadze, myśląc o rozwoju biznesu.