Laboratorium na miarę XXI w.

O rozwiązaniach IT dla szkolnych pracowni przyrodniczych (biologicznych, geograficznych, chemicznych i fizycznych) pisaliśmy na łamach CRN Polska nie raz. W bieżącym roku resort edukacji ogłosił nowy nabór wniosków o dofinansowanie zakupu pomocy dydaktycznych do takich pracowni w publicznych szkołach podstawowych. MEN planuje przekazać na ten cel w sumie ok. 320 mln zł (w bieżącym roku będzie to 80 mln). To jest program dla szkół, które nigdy nie były gimnazjami, a więc nie nauczały takich przedmiotów jak: fizyka, chemia, biologia, geografia. Reforma spowodowała, że te cztery przedmioty wracają do podstawówek, więc trzeba na nowo zorganizować zaplecze w kontekście oprzyrządowania do nauki.

Ministerstwo wprawdzie nie wskazuje, że szkoły, które dostaną dofinansowanie, mają zakupić właśnie cyfrowe laboratoria, niemniej do decydentów w podstawówkach przemówi na pewno argument, że w XXI wieku są one konieczne. Jak twierdzą specjaliści, już teraz do wzrostu zainteresowania szkół tego typu rozwiązaniami przyczyniają się kursy organizowane przez ośrodki kształcenia nauczycieli, a także działania edukacyjne dystrybutorów, które są prowadzone od dłuższego czasu.

Laboratoria cyfrowe, choć istnieją na rynku już od dawna – wciąż stanowią novum dla szkół. Jeszcze około trzech lat temu w zasadzie nie było – poza nielicznymi wyjątkami – rozwiązań całkowicie bezprzewodowych. Owszem, istniały czujniki, ale zachodziła też konieczność połączenia ich z komputerem lub tablicą. Rewolucja bezprzewodowa i Internet rzeczy wprowadziły nową jakość w tym zakresie. Nawet jeśli szkoły na razie czują się w niewielkim stopniu beneficjentami rozwoju rozwiązań bezprzewodowych, to perspektywa podłączenia do Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej prawdopodobnie spowoduje, że placówki uznają zakup bezprzewodowych cyfrowych laboratoriów za sensowny.

Jeśli dodatkowo laboratoria nie będą wymagały do pracy supernowych notebooków, a wręcz przeciwnie, wystarczą starsze modele, których w szkołach nie brakuje, a aplikacje laboratoryjne będą dostępne również na smartfony (które ma przy sobie na co dzień większość nauczycieli i uczniów), reseller będzie dysponował atrakcyjnymi argumentami sprzedażowymi. Zwłaszcza że decyzja o ich nabyciu nie pociągnie za sobą konieczności unowocześnienia infrastruktury IT w pracowni przyrodniczej. Uczniowie wykonujący doświadczenia będą mogli przy tym korzystać z własnych smartfonów, co może ich zwyczajnie ucieszyć i pozytywnie zaangażować w cały proces. W każdym razie nie zaszkodzi zwrócić szkole uwagi również na ten aspekt.

Aby zacząć sprzedawać takie laboratoria, potrzeba tylko chęci. To szansa nawet dla firm, które dostarczają szkołom jakieś drobne rzeczy, chociażby materiały eksploatacyjne, ale znają dyrekcję. Jeśli dyrektor może poświęcić na rozmowę z resellerem symboliczne dwie minuty, to nawet tak krótki czas można wykorzystać, aby zwiększyć szansę na zainteresowanie zarządu szkoły tymi rozwiązaniami. Pokazując mu, a najlepiej dając do testowania na przykład cyfrowy termometr – mówi Tomasz Sobiepan, specjalista Pasco w IRS.

Warto przy tym podkreślać modułową strukturę cyfrowych laboratoriów. Szkoła może się do nich „przyzwyczajać”, stopniowo je rozbudowując.