Nazywanie CeBIT-u imprezą pozbawioną znaczenia – a takie głosy pojawiają się coraz częściej – świadczy o ignorancji głoszących taką tezę. Wprawdzie przez ostatnie lata liczba odwiedzających nawet nie zbliżyła się do rekordowych 850 tys. w „erze boomu dot-comów” na początku XXI w., ale nie znaczy to, że wystawa organizowana na największej targowej przestrzeni na świecie (450 tys. mkw.) straciła swoją wagę. Należałoby raczej powiedzieć, że CeBIT bardzo wyraźnie, choć stopniowo przekształca się w wystawę dla profesjonalistów. Dlatego chybione są porównania hanowerskiej wystawy z takimi wydarzeniami, jak amerykański CES, barceloński MWC czy berlińskie targi IFA. Idące za takim podejściem ściganie się na statystyki (liczby wystawców, odwiedzających etc.) jest pozbawione sensu, gdyż oderwane od kontekstu danego wydarzenia. Znacznie ważniejszy jest charakter imprezy i cel, w jakim jest organizowana. CES, MWC czy IFA to dziś targi typowo konsumenckie, zaś CeBIT staje się coraz bardziej specjalistyczny i biznesowy. Dlatego za konkurencyjny wobec niego należy uznać raczej azjatycki Computex.

 

Jeszcze więcej B2B

Oczywiście nie wszyscy są z tych zmian zadowoleni. Zwykli konsumenci odwiedzający tegoroczne stoiska nie mogli liczyć na specjalnie dużo premier. W zasadzie, jeżeli chodzi o kwestie produktowe, to zupełne nowości można było policzyć na palcach jednej ręki. Z drugiej jednak strony CeBIT stanowił dla wielu firm okazję do prezentacji swoich technologii oraz zmian strukturalnych w obrębie korporacji. Chodzi o takie technologie i zmiany, które mają wpływ na to, jak w niedalekiej przyszłości będzie kształtował się cały rynek IT.

Istotnych trendów w biznesie dotyczyło przemówienie Jacka Ma, który wespół z niemiecką premier, Angelą Merkel wystąpił podczas otwarcia tegorocznych targów CeBIT. Najbogatszy Chińczyk, założyciel giganta na rynku e-commerce – serwisu Alibaba.com, wykorzystał otwarcie targów do prezentacji zupełnie nowego sposobu płatności, wykorzystującego technikę rozpoznawania twarzy przez urządzenie mobilne. Czy technologia „pay-with-your-face” się przyjmie? Za wcześnie, by udzielać odpowiedzi na to pytanie, niemniej Jack Ma wiąże z tym pomysłem spore nadzieje. Argumentuje, że sprowadzenie procesu realizacji płatności online do poziomu czynności porównywalnej ze zrobieniem „selfie”, powinno znacząco wpłynąć na zwiększenie liczby tego typu transakcji (oczywiście przy zachowaniu niezbędnych wymogów bezpieczeństwa). W tej chwili usługę w wersji testowej świadczy Ant Financial, jedna z firm zależnych od Alibaba.com. Gotowy produkt, pod nazwą Alipay, ma być wprowadzony na rynek w 2017 r.