Trochę kłamię – tak naprawdę ten proces obserwujemy od paru lat, zaś widoczność firmowych postów spada z miesiąca na miesiąc. Dzieje się tak, ponieważ Facebook postąpił podobnie jak handlarz narkotyków: pierwszą działkę dał za darmo. Tu „pierwszą działką” była możliwość darmowego założenia fanpage’a (nadal istnieje) oraz bezpłatny dostęp do uwagi użytkowników Facebooka (już prawie nie istnieje). Działka została wchłonięta, marki się uzależniły, przyszedł więc czas na ściągnięcie haraczu – komunikaty marek miały coraz mniejszy zasięg darmowy, pojawiły się natomiast przystępne formy reklamowania. Przyszła pora na przekucie darmochy w zyski.

Walka o uwagę użytkownika na Facebooku toczy się w rzeczywistości o to, jaka treść pojawi się na stronie głównej, w tzw. News Feedzie. Właśnie te treści są najczęściej konsumowane, bo użytkownicy dużo rzadziej sami z siebie wchodzą na fanpage marki. Za to, jakie treści pojawiają się w News Feedzie, odpowiedzialny jest mechanizm EdgeRank, który wybiera odpowiednie treści dla odbiorcy. Zmiany w tym mechanizmie owocują… spadającym darmowym zasięgiem.

Same z siebie wpisy marek nie ukazują się w zasadzie od połowy ubiegłego roku. Pojawiło się wtedy więcej reklam, co nie spodobało się użytkownikom. Od stycznia nastąpiła kolejna zmiana, wskutek której zmniejszyła się liczba wyświetlanych reklam (wpisów sponsorowanych), zwłaszcza takich o treści typowo sprzedażowej: promocje, zachęcanie do zainstalowania aplikacji oraz posty, które używają tych samych haseł co reklamy. Zniknęły proste ogłoszenia typu „kup mnie”, zaczęły za to pojawiać się bardziej wartościowe posty sponsorowane.

W kwietniu doszło do kolejnej zmiany, a nawet trzech naraz. Po pierwsze jeżeli ktoś ma mało znajomych i mało zasubskrybowanych stron czy grup, będzie widział więcej postów z jednego źródła pod rząd (do tej pory się to nie zdarzało). Druga modyfikacja jest ważniejsza: treści publikowane przez naszych znajomych mają wyższy priorytet w Edge Ranku, więc będą się pojawiać częściej niż dotychczas. Ostatnia zmiana to prawdziwa bomba, chociaż wygląda dość niepozornie. Otóż posty, które polubią lub skomentują nasi znajomi, będą miały niższy priorytet. A to znaczy, że raczej ich nie zobaczymy…

Idzie za tym konieczność modyfikacji strategii promocji postów na Facebooku. Do tej pory bazowano na budowaniu społeczności skupionej wokół fanpage’a i jej zaangażowaniu: walczono o lajki, komentarze pod postami i udostępnienia. Obecne zmiany powodują, że gdy skupimy się tylko na tym, będzie to w zasadzie nieskuteczne.