– Działamy tak, jak firma rodzinna. Jesteśmy elastyczni, otwarci na potrzeby i opinie klientów oraz kontrahentów, szybko na nie reagujemy. Jeśli reseller przyjdzie do nas z jakimś problemem lub pomysłem, nie musi czekać tygodniami na odpowiedź. Decyzje zapadają w Polsce, a nie na przykład za oceanem. Natomiast jakością oferty nie ustępujemy korporacjom – przekonuje Tobiasz Jankowski.

Dodaje, że elastyczność oznacza także możliwość dostosowania warunków współpracy oraz konfiguracji sprzętu do potrzeb kontrahentów.

Według danych Navitela odsetek urządzeń tej marki wymienionych na gwarancji wskutek awarii wynosi 0,65 proc. sprzedanych sztuk. A dotąd do rąk klientów trafiło już blisko 170 tys. urządzeń. Ale o jakości produktów decyduje według szefa spółki nie tylko sprzęt, lecz także oprogramowanie. Podkreśla, że w PND zapewniono dożywotnią darmową aktualizację map. Non stop w całej Europie pracuje nad nią 400 osób oraz ponad 30 specjalistycznych aut, tzw. geocarów. Tobiasz Jankowski zapewnia, że niewiele firm wykorzystuje tak duże zasoby do tworzenia precyzyjnych i aktualnych map. Dzięki temu na nawigacjach Navitela można polegać. Dotyczy to też np. wschodniej Europy, co jest bardzo ważne dla zawodowych kierowców jeżdżących w trasy za Bugiem.

>>> Trzy pytania do…

Tobiasza Jankowskiego, CEO Navitel Europe

CRN Głównym produktem Navitela są urządzenia nawigacyjne PND. Czy ten rynek ma przed sobą przyszłość? Przecież teraz prawie każdy ma nawigację w smartfonie.

Tobiasz Jankowski W Polsce sprzedaż PND jest stabilna i wynosi rocznie ok. 400 tys. urządzeń. W ub.r. nasz udział w polskim rynku wynosił 17 proc. Okazuje się, że smartfony nie wyparły samodzielnych urządzeń do nawigacji, jak kiedyś przypuszczano. PND jest znacznie bardziej funkcjonalne od nawigowania telefonem. Po pierwsze nasze mapy są aktualne. Ekran jest zwykle większy. Ponadto telefon może zadzwonić albo chcemy sprawdzić coś w Internecie, a wtedy trudno jednocześnie śledzić mapę. Na trasie może być też słaby zasięg. Co więcej, bateria smartfona może się wyczerpać, a wtedy… nie mamy nawigacji. Jadąc za granicę, trzeba liczyć się z kosztami roamingu. Trwałość PND to 4–5 lat, a takie urządzenie kosztuje tyle, co niedrogi smartfon. Zwłaszcza profesjonalni kierowcy doceniają te cechy, choć nie tylko oni.

 

CRN Ale czy PND to dobry produkt dla resellerów? Raczej kojarzy się z retailem…

Tobiasz Jankowski Wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę z zalet urządzeń do nawigacji, a reseller jest dobrym doradcą klienta i może mu wyjaśnić, dlaczego taki sprzęt jest przydatny, i przekonać do zakupu. To samo dotyczy wideorejestratorów. W Polsce wciąż niewielu kierowców je posiada, więc możliwości sprzedaży są duże. Taki sprzęt się przydaje, zwłaszcza gdy dojdzie np. do wypadku – można go udokumentować dla ubezpieczyciela czy policji. Z kolei rynek tabletów wciąż nie jest mały i moim zdaniem się ustabilizuje. Zresztą nasze urządzenia to nie klasyczne tablety, lecz 3w1: tablet, PND oraz łączność 3G. Wprowadzamy je, bo w przypadku nawigacji popyt niejako przesuwa się w kierunku większych ekranów. Zwłaszcza kierowcy ciężarówek są nimi zainteresowani. Będziemy poszerzać asortyment tego typu uniwersalnych urządzeń.

 

CRN Czyli wasza oferta jest skierowana też do klientów komercyjnych?

Tobiasz Jankowski Tak, m.in. do zawodowych kierowców czy też firm transportowych – i w tej grupie warto szukać nabywców. Kolejnym zastosowaniem naszych rozwiązań jest monitoring pojazdów. To rynek, na którym w Polsce widzimy spory potencjał rozwoju, np. w służbach publicznych czy u przewoźników. Dla klientów biznesowych istotne jest to, że urządzenia i oprogramowanie możemy dostosować do ich potrzeb. Ważne jest dla nich także profesjonalne wsparcie posprzedażowe, a my mamy sprawny serwis i rozwinięte kanały komunikacji.