Zamiast chmury i razem z chmurą

Według Schneider Electric czynnikiem, który decyduje o potrzebie wykorzystania edge computingu zamiast chmury publicznej, bywa także prawo. Chodzi zwłaszcza o silnie regulowane branże (m.in. bankowość), w których dane często nie mogą być przechowywane poza granicami określonego państwa, chociażby w chmurze. W Europie zapotrzebowanie na edge computing może rosnąć także ze względu na RODO. Wymaganą kontrolę nad przetwarzaniem, przechowywaniem i przekazywaniem danych osobowych łatwiej zachować przy użyciu infrastruktury lokalnej, w tym brzegowej.

Trzeba przy tym podkreślić, że edge computing nie stanowi konkurencji dla cloud computingu, tylko uzupełnienie chmury, zasadniczo zwiększające efektywność całego, złożonego środowiska. Można się wręcz spodziewać, że edge computing stanie się atrakcyjny dla dostawców usług w chmurze, gdyż oferuje im możliwość lepszej dystrybucji pamięci masowej i mocy obliczeniowej, a w rezultacie obsługę usług wymagających małego opóźnienia, wyższą dostępność systemów oraz zmniejszenie obciążenia ich wielkich centrów danych. Przetwarzanie brzegowe zapewni obustronne korzyści dostawcom chmury i operatorom wdrażającym edge computing – ci drudzy stworzą platformy zdolne do świadczenia wielu usług na bazie infrastruktury brzegowej. Z kolei klienci końcowi dzięki integracji edge computingu i chmury zyskają wgląd w stan i miesce przechowywania wszystkich danych istotnych dla działania ich aplikacji i usług.

Korzyści dotyczą całego ekosystemu dostawców aplikacji i usług, operatorów sieci, przedsiębiorstw i klientów indywidualnych. Możliwe jest stworzenie modelu B2B, w którym operator tworzy ofertę usługową dla innych podmiotów. Może zatem opracować usługi dla dostawców chmury publicznej w oparciu o dzierżawę krawędzi zapewniającej niskie opóźnienia w sieci – tłumaczy Artur Czerwiński.

 

Zdaniem integratora

Jarosław Rowiński, kierownik Zespołu Usług i Rozwiązań Sieciowych, Atende

Edge computing jest zjawiskiem nowym, ponieważ pojawił się w wyniku rozwoju chmury publicznej. Wcześniej klienci skupiali swoje IT w centrach danych. Firmy mogły mieć jedno data center albo kilka, co zazwyczaj miało miejsce, gdy były działającymi globalnie korporacjami. Tam też były uruchamiane aplikacje. Jeśli teraz przedsiębiorstwo wybiera chmurę, to może się okazać, że aplikacja znajdzie się bardzo daleko od niego. Dla niektórych aplikacji nie ma to znaczenia, ale z tymi, które wymagają bardzo krótkiego czasu dostępu, będzie już problem. A zastosowań, w których liczy się każda milisekunda, będzie przybywać, chociażby z powszechnieniem się technologii 5G. Rozwiązaniem jest właśnie edge computing, czyli umieszczenie infrastruktury obsługującej aplikacje jak najbliżej użytkownika. Tego na pewno będzie potrzebować rozwijająca się branża samochodów autonomicznych, a z bliższych nam zastosowań – całe spektrum automatyki przemysłowej i Internetu rzeczy, projekty z obszaru inteligentnych budynków i miast. Także przetwarzanie mowy, środowiska Content Delivery Networks, nowe aplikacje medyczne i oczywiście gry komputerowe. Widzimy już pewne zainteresowanie klientów – co oczywiste – głównie tych używających i tworzących aplikacje wrażliwe na opóźnienia. Jeśli w tym momencie nie ma ich jeszcze dużo, to w ciągu kilku lat powinno się to zmienić. Na zmianę sposobu myślenia może nawet wpłynąć obecna sytuacja z koronawirusem, w której coraz więcej rzeczy dzieje się poza siedzibą firm. Ponieważ edge computing zakłada, że infrastruktura znajduje się blisko użytkownika i urządzeń końcowych, to będzie specjalnie projektowana pod kątem umieszczania jej w takich właśnie miejscach.