Zdaniem integratora

Tomasz Jadczak, dyrektor Pionu Produkcji Oprogramowania
w DahliaMatic (Grupa Asseco)

Polskie firmy ewoluują w kierunku Przemysłu 4.0, czasami nie zdając sobie nawet z tego sprawy, ponieważ są uczestnikami wielkich i złożonych ciągów logistycznych, składających się z partnerów produkcji, dostawców komponentów, zaopatrzenia oraz sprzedaży na otwartym rynku europejskim. Utrzymywanie tych relacji jest niezbędne, by zachować pozycję, zwiększać potencjał i stać się rynkowym liderem. Tym, co zapewne musi się zmienić, jest przejście z systemów wyspowych, które rozwiązują tylko wybrane kluczowe problemy (np. zaopatrzenie, bilansowanie produkcji itd.), na całościowe. Chodzi o stworzenie cyfrowych platform działania przedsiębiorstw, tzw. gridów komunikacyjnych i centrów informacji, postawienie na cyfryzację w komunikacji niezależnie od miejsca w organizacji czy rangi wykonywanego działania. Jednym słowem, „cyfrowe myślenie”, począwszy od poziomu zarządu przez ekspertów, analityków, planistów po koordynatorów produkcji.
Sam integrator nie może poprzestać na dostarczaniu technologii, integracji technicznej lub aplikacyjnej. Powinien być innowatorem, który wskazuje kierunki wykorzystania technologii. W praktyce kluczowe jest wskazanie jednego lub kilku obszarów innowacji, wdrożenie platformy technologicznej wspierającej paradygmaty 4.0 i uruchomienie tych kilku elementów. Następnie zaś konsekwentna cyfryzacja kolejnych i kolejnych obszarów. Obserwując działania inżynierów w Niemczech, gdzie paradygmaty 4.0 są przyjmowane niemal bezdyskusyjnie, a projekty 4.0 mają najwyższą rangę i są częścią strategii przedsiębiorstw, wyraźnie widać, że w Polsce mamy nieco trudniej. Często to integrator jest tym, który mówi klientowi: porzućmy rozwijanie starych systemów, bo choć są sprawdzone, to dochodzą do granic swoich możliwości. Ta „trudność” integratora jest kwestią odwagi i znalezienia ludzi wewnątrz przedsiębiorstwa, którzy wezmą na siebie ryzyko zmian.

Robert Stiller, Associated Partner, Hicron

Transformacja zmierzająca w stronę Przemysłu 4.0 wciąż jest kosztowna. W dodatku często brakuje kompleksowych rozwiązań. Na razie polskie przedsiębiorstwa starają się w pierwszym kroku optymalizować działania w obrębie własnych procesów i wyciągnąć z nich maksimum efektywności. Dopiero w kolejnym etapie zastanawiają się, w jaki sposób połączyć klienta końcowego z inteligentną fabryką. Kluczem do jakichkolwiek zmian – a więc i transformacji w kierunku Przemysłu 4.0 – jest uzasadniona potrzeba biznesowa. Obecnie najbardziej sensowne wydaje się wdrażanie zaawansowanych rozwiązań z zakresu Przemysłu 4.0 w produkcji zindywidualizowanych wyrobów. Aczkolwiek firmy, które już teraz, nawet małymi krokami implementują usieciowione rozwiązania, na pewno w niedalekiej przyszłości zyskają przewagę konkurencyjną.
Integrator w czasach nadchodzącego Przemysłu 4.0 powinien pełnić rolę ewangelisty, wspomagać firmy w niemożliwej do uniknięcia transformacji poprzez budowanie świadomości. Wartością dodaną integratora jest to, że posiadając doświadczenie, może przyjść do każdej firmy, dzielić się wiedzą, budować świadomość biznesową i rekomendować, jak integrować maszyny produkcyjne ze światem wirtualnym internetu i technologii informacyjnej. W Polsce brakuje świadomości i możliwości pełnego wykorzystania zaawansowanych systemów informatycznych. Barierą we wdrażaniu zaawansowanych rozwiązań IT są również wysokie nakłady inwestycyjne, na które dzisiaj mogą sobie pozwolić tylko najwięksi rynkowi gracze.
Ważne jest, aby tego typu transformacji dokonywać stopniowo – ewolucyjnie i na solidnym fundamencie. Tylko taka strategia zapewnia największe bezpieczeństwo przedsiębiorstwa, a dodatkowo przy ograniczonych środkach finansowych pozwala sukcesywnie wdrażać najbardziej zaawansowane rozwiązania Przemysłu 4.0.