Banalne może wydawać się stwierdzenie, że szybko przyrastająca ilość danych to doskonała okazja do rozkręcenia dochodowego biznesu. W tym kontekście Kaycee Lai, CEO i założyciel Promethium, zwraca uwagę, że na świecie około 1,5 mld ludzi zajmuje się biznesem, ale większość z nich nie tylko nie potrafi pisać programów – co jest oczywiste – lecz także korzystać z cyfrowych zasobów. To sprawia, że muszą polegać na umiejętnościach i wiedzy zaledwie 1,5 mln specjalistów. Nic dziwnego, że wsparciem dla przedsiębiorców ma być oprogramowanie wykonujące najżmudniejsze procesy, związane z segregowaniem, analizą czy ochroną danych. Nawiasem mówiąc, ta ostatnia kwestia budzi u użytkowników szczególnie dużo emocji.

Chociaż wydatki przeznaczone na systemy do wykrywania zagrożeń i reagowania na nie wzrosły w ostatnich latach o 10–40 proc., niewiele to daje. Dlatego trzeba postawić na metody proaktywne – doradza Brian Dye, dyrektor ds. produktu w Corelight.

Pod względem nowych modeli działania segment cyberbezpieczeństwa stanowi wycinek większej całości. Nowe metody i sposoby działania zagościły na dobre w strategiach działania największych producentów oprogramowania. Ich szefowie doszli do wniosku, że nie warto budować wokół siebie wielkich murów, lecz wręcz przeciwnie – należy dążyć do integracji własnych rozwiązań nie tylko z produktami komplementarnymi, lecz także konkurencyjnymi. Otwartość vendorów i ich chęć do współpracy przyczyniła się do powstania nowego zjawiska, często określanego jako ekonomia API (Application Programming Interface), czyli komercyjna wymiana zasobów informacyjnych.