NVMe w macierzach all-flash

Protokół NVMe przyniesie ogromną korzyść w przypadku macierzy dyskowych. Eliminacja interfejsów i podłączenie nośników bezpośrednio do magistrali kontrolera macierzowego umożliwi uzyskanie wydajności za ułamek ceny, którą teraz trzeba zapłacić za duże urządzenie z setkami dysków. Ale zanim do tego dojdzie, upłynie jeszcze trochę czasu.

Nośniki bazujące na protokole NVMe bardzo dobrze przyjmują się obecnie jako moduły pamięci masowej w rozwiązaniach z zakresu infrastruktury hiperkonwergentnej oraz jako dyski w zainstalowanych tam serwerach. Powoli trafiają też do macierzy dyskowych, ale na razie traktowane są tam raczej w charakterze ciekawostki. Większość producentów zapowiada, że wraz z nową wersją kontrolerów pojawi się także możliwość instalowania dysków NVMe. W ogromnej większości firm ich adaptację utrudniać będzie posiadana infrastruktura sieciowa oraz wykorzystywane w niej protokoły (CIFS i NFS dla serwerów NAS oraz FC i iSCSI w sieciach SAN). Realnych korzyści z dysków NVMe oraz protokołu NVMf należy spodziewać się w ciągu kilku najbliższych lat.

Stosowanie dysków NVMe w infrastrukturze serwerowej nie do końca ma w tej chwili sens także ze względu na architekturę aplikacji. Większość z nich nie jest gotowa na otrzymywanie tak dużej ilości danych w tak krótkim czasie. Wykorzystane w oprogramowaniu algorytmy są „świadome”, że dane będą spływały umiarkowanie powoli ze zwykłych dysków twardych, więc one też nie muszą się spieszyć. Dlatego, aby uzyskać pełną korzyść z nowych wersji, warto sprawdzić, czy do tej swego rodzaju rewolucji gotowe jest też oprogramowanie.

Odzyskiwanie i niszczenie danych

Szybki wzrost popularności nośników bazujących na pamięci flash oznacza zupełnie nowe wyzwania dla ekspertów zajmujących się zawodowo odzyskiwaniem danych oraz – jeśli zachodzi taka potrzeba – ich bezpowrotnym niszczeniem. Przedstawiciele laboratoriów odzyskiwania danych od początku podkreślali, że analiza uszkodzonych nośników flash jest znacznie trudniejsza niż w przypadku mechanicznych dysków z powodu różnorodności algorytmów zapisu danych stosowanych przez producentów. Adam Kostecki, dyrektor ds. sprzedaży w Kroll Ontrack, twierdzi jednak, że w tej kwestii nastąpił pewien postęp.

– Dzięki wieloletniemu doświadczeniu w odzyskiwaniu danych z pamięci flash proces stał się łatwiejszy. Opracowaliśmy narzędzia do kontrolerów obecnych na rynku i jedynie w przypadkach, gdy mamy do czynienia z nowymi kontrolerami, proces odzyskiwania danych wymaga uprzedniego przygotowania dodatkowych narzędzi – wyjaśnia specjalista z katowickiej firmy. 

Według Adama Kosteckiego obecnie jedna piąta dysków trafiających do laboratorium Kroll Ontrack to SSD, a udział tych nośników oczywiście rośnie. Skuteczność odzyskiwania danych jest aktualnie na podobnym poziomie jak w HDD. 

Wiele krwi napsuły użytkownikom pierwsze modele dysków SSD, których trwałość pozostawiała wiele do życzenia. Producenci zarzekali się, że są to choroby wieku dziecięcego i wraz z kolejnymi modelami trwałość będzie rosła. Eksperci pozostają jednak sceptyczni. 

– Wprawdzie wiek nośnika może mieć znaczenie dla jego potencjalnej awaryjności, ale do naszego laboratorium trafiają nawet najnowsze modele dysków SSD i innych nośników flash – podkreśla Adam Kostecki.

Nadchodzące rozporządzenie RODO wymusza na firmach szczególną dbałość o dane osobowe oraz minimalizowanie ryzyka ich wycieku. Dlatego wkrótce zdecydowanie wzrośnie zainteresowanie usługami trwałego usuwania danych – także z nośników flash, których pierwsze generacje trafiają już do utylizacji. O ile w przypadku dysków twardych wystarczy kilkakrotnie nadpisać wybrane sektory losowymi danymi, aby praktycznie uniemożliwić lub uczynić nieopłacalnym odzyskanie informacji, o tyle w przypadku pamięci flash taka operacja nie ma sensu. Z poziomu systemu operacyjnego nie ma możliwości wybrania konkretnej fizycznej komórki do nadpisania. Za jej wybór odpowiada firmware nośnika, dbając o to, aby nie została ona zapisywana zbyt często, co może wpłynąć na jej trwałość.
Alternatywą okazuje się fizyczne zniszczenie nośnika w specjalnej niszczarce (demagnetyzer, stosowany wobec dysków twardych, zupełnie nie sprawdzi się w przypadku pamięci flash) albo rozebranie dysku i przewiercenie wszystkich kości pamięci. Jakiś czas temu producenci obiecywali stworzenie mechanizmu, który umożliwiałby nieodwracalne wyczyszczenie wszystkich komórek pamięci, ale bez niszczenia całego urządzenia, co np. pozwoliłoby na oddanie go lub odsprzedaż. Operacja ta miałaby być inicjowana za pomocą  specjalnego oprogramowania, a wykonywana przez firmware dysku. Niestety, do dziś nie ma nośników wyposażonych w taką funkcję.