Dobre prognozy dla MDM

O swój los nie powinni się martwić dostawcy MDM. Analitycy przewidują, że na koniec 2023 r. globalna wartość tego rynku sięgnie niemal 8 mld dol. Dla porównania: w ubiegłym roku producenci sprzedali systemy o łącznej wartości 2,8 mld dol. Coraz większa popularność MDM to pokłosie rosnącego znaczenia smartfonów. Mobilne terminale służą nie tylko do realizacji połączeń głosowych czy wysyłania SMS-ów, ale zaczynają pełnić rolę przenośnych biur umożliwiających codzienne korzystanie z poczty elektronicznej, oprogramowania CRM i ERP z każdego miejsca. Co ważne, nie wszyscy przedsiębiorcy wychodzą z założenia, że unifikacja jest panaceum na bolączki związane z przyrostem terminali w firmach oraz instytucjach.

Poszczególne systemy operacyjne bardzo się od siebie różnią, więc pojęcie zunifikowanego zarządzania okazuje się trudne do zdefiniowania. Tylko niewielki zakres funkcjonalności jest wspólny dla wszystkich systemów operacyjnych. Co więcej, każda platforma ma unikalne cechy, np. interaktywny zdalny pulpit w przypadku Samsunga, konteneryzacja urządzeń dla Androida czy wreszcie zarządzanie zakupami płatnych aplikacji dla Apple’a – mówi Mikołaj Sikorski, Product Manager rozwiązań Proget MDM w Dagmie.

Wszystko wskazuje na to, że w cieniu UEM czy UDM znajdą się platformy ITAM oraz EEM. Analitycy prognozują, że za cztery lata globalne przychody z ich sprzedaży wyniosą odpowiednio 1 mld oraz 3 mld dol. Jednak należy podkreślić, że obie grupy produktów będą z roku na rok zyskiwać zwolenników.

Nowe urządzenia, nowe problemy

Zarządzanie firmowymi urządzeniami nigdy nie było aż tak skomplikowane. W znacznym stopniu wynika to z rosnącej liczby, a także złożoności i zróżnicowania sprzętu. Jednocześnie zmieniają się wymagania pracowników, którzy chcą używać własnych i służbowych urządzeń, a na dodatek mieć stały dostęp do aplikacji oraz danych z dowolnego miejsca. Skala występowania tego zjawiska różni się w zależności od regionu świata bądź wielkości przedsiębiorstwa. O ile BYOD jest bardzo widoczny za oceanem czy w państwach Europy Zachodniej, o tyle w rodzimych przedsiębiorstwach praktycznie nie występuje. Wynika to stąd, że polskie firmy zdecydowanie preferują model COPE (Company Owned Personally Enabled), w którym pracownicy używają służbowego sprzętu, a jego właściciel przyznaje im uprawnienia w zakresie korzystania z terminali oraz aplikacji.

Firma w ten sposób kontroluje koszty, bezpieczeństwo i inne obszary objęte potencjalnym ryzykiem. Ten model działania bardzo często spotykamy w korporacjach, które dzięki korzystnym umowom z operatorami sieci komórkowych zamawiają dla swojego personelu całą flotę mobilnych urządzeń – mówi Sebastian Kisiel, Senior Sales Engineer w Citrix Systems.