W tym kontekście ciekawe wydaje się spostrzeżenie Joanny Koper związanej z Fundacją Edukacyjną Perspektywy odnośnie do warsztatów popularyzujących wiedzę z przedmiotów ścisłych wśród dzieci i młodzieży spoza wielkomiejskich środowisk. Zajęcia te prowadzą studentki, które wcześniej wzięły udział w programie IT for She, przyzwyczajając młodych odbiorców do tego, że ciekawą i przydatną wiedzą na tematy ścisłe ludzie mogą dysponować bez względu na płeć. Dodatkowo dziewczynki biorące udział w zajęciach mają wzór do naśladowania, którego na co dzień może im brakować. 

Przy czym znamienne jest, że w przypadku młodszych dzieci zainteresowanie zajęciami i uczestnictwo w nich znajduje się na podobnym poziomie w przypadku obu płci. Gdy zaś mowa o nastolatkach – liczebność dziewcząt w grupie radykalnie spada. Starsze dziewczęta znikają z zajęć STEM, na których zostają głównie chłopcy. Jak na razie nie przeprowadzono badań, dlaczego tak się dzieje. Być może dotychczasowe wychowanie i środowisko, w którym dziewczęta przebywają na co dzień, nie sprzyjają podejmowaniu ryzyka i wyjścia poza to, co znajome, bezpieczne (przynajmniej z pozoru), choć może mało rozwojowe.

Z wykształconymi kobietami też tak bywa. Posłużmy się przykładem, który przytoczyła Małgorzata Kasperska we wspomnianej debacie CRN Polska: „Mam znajomą dwudziestoparolatkę, która uwielbia się uczyć, ciągle zalicza jakąś kolejną specjalizację, a ja jej ciągle coś nowego proponuję. Ona jednocześnie twierdzi, że najchętniej funkcjonowałaby jako pracownik administracyjny. Czyli w czasie studiów idą jak burza, a później chowają się jak ślimaki. Czy jest to kwestia niskiej samooceny, może wdrukowanego myślenia na temat roli kobiety w społeczeństwie? A może myślenia, że nawet jeśli jestem lepsza, to płeć redukuje moje szanse na sukces?” (patrz: nr 11/2019, „Kobiety specjalistki: cenne dla branży IT, cenne dla społeczeństwa”).

Zbierając materiały do artykułów z cyklu, w którym podjęliśmy tematykę kobiet w IT, niejednokrotnie spotykaliśmy się z opisem podobnych sytuacji. Wygląda więc na to, że zwiększenie reprezentacji kobiet i ich rozwój w niecodziennych dla nich obecnie rolach zawodowych to proces bardzo rozciągnięty w czasie, a wpływ na niego ma zapewne wiele czynników, o których w artykule nawet nie wspomnieliśmy. Szczęśliwe zakończenie leży w świadomości, sile charakteru, samozaparciu pięknych umysłów przedstawicieli branży IT obojga płci, takich, którzy potrafią dostrzec zalety mądrego, realnego diversity – byle nie na siłę i w ramach politycznej poprawności.