Nuda na światowym rynku ochrony danych nam nie grozi. Dostawcy rozwiązań z jednej strony starają się nadążać za zmianami technologicznymi i uregulowaniami prawnymi, z drugiej zaś wyprzedzać działania hakerów. W ostatnich kilkunastu miesiącach największym wyzwaniem wydaje się odpowiednie zabezpieczenie plików przed atakami typu ransomware. Według prognoz Cybersecurity Ventures szkody finansowe wywołane przez ten rodzaj złośliwego oprogramowania wyniosą w 2021 r. aż 20 mld dol. Dla porównania w 2015 r. było to 325 mln dol.

Kolejną ważną kwestię stanowi zabezpieczenie zasobów przechowywanych w różnych środowiskach, w tym chmurach publicznych i hybrydowych. Coraz więcej mówi się o tzw. hiperkonwergentnej ochronie danych i można się tutaj doszukać wielu analogii z infrastrukturą hiperkonwergentną, w której ramach zunifikowane systemy, oferujące wiele różnorodnych funkcjonalności związanych z ochroną i zarządzaniem danych, mają zastąpić wyspecjalizowane narzędzia do backupu, archiwizacji czy disaster recovery. Specjaliści zwracają też uwagę na konteneryzację, która w nieodległej przyszłości zmieni podejście do kwestii związanych z obsługą i przetwarzaniem danych. Nie bez przyczyny VMware zaprezentował kilka miesięcy temu Tanzu Mission Control, czyli system umożliwiający administratorom ustawianie zasad dostępu, tworzenia kopii zapasowych, zabezpieczeń i innych elementów dla klastrów Kubernetes w różnych środowiskach. Ciekawe projekty związane z obsługą danych w środowisku kontenerów realizują też takie start-upy jak Diamanti czy Portworx.

 

Oszczędzanie na bezpieczeństwie

Chociaż informacje o światowych nowościach docierają do nas lotem błyskawicy, to jednak nie można powiedzieć tego o tempie wdrożeń. Czasami można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się u nas w miejscu, a hakerzy omijają Polskę szerokim łukiem. Rodzimi przedsiębiorcy myślą najczęściej o bezpieczeństwie dopiero po utracie dostępu do danych bądź po wycieku wrażliwych informacji. Potwierdzają to liczne przypadki opisywane w mediach, a także wyniki badań przeprowadzanych wśród polskich firm. Przykładowo, na początku bieżącego roku ukazała się trzecia edycja raportu Vecto „Cyberbezpieczeństwo w polskich firmach 2020”. Wnioski płynące z tej publikacji nie napawają zbyt dużym optymizmem. Okazuje się, że ponad połowa rodzimych przedsiębiorstw nie jest prawidłowo zabezpieczona przed cyberatakami, a 46 proc. nie korzysta z usług specjalistów, którzy dbają o ochronę danych i systemów IT.

Oszczędności w stosowaniu ochrony antywirusowej oraz rozwiązań backupowych komputerów stacjonarnych i mobilnych przez polskie firmy dobitnie wybrzmiewają w naszym raporcie – przyznaje Jakub Wychowański, członek zarządu Vecto.

Problem ten od dawna dostrzegają także integratorzy. Tomasz Spyra, CEO Rafcomu, przyznaje, że firmy, wybierając rozwiązania ochronne, dopasowują system do budżetu, a nie wymagań polityki ochrony danych. Autorzy raportu „Cyberbezpieczeństwo w polskich firmach 2020” zwracają uwagę na fakt, że nawet regulacje prawne nie zawsze motywują przedsiębiorców do inwestycji w odpowiednie narzędzia. Wkrótce upłyną dwa lata od wprowadzania w życie RODO, a mimo to 15 proc. ankietowanych deklaruje, że w ich firmach nie stosuje się wytycznych wskazanych w dyrektywie, 30 proc. zaś nie potrafi wskazać, czy i jakie zalecenia są stosowane. Tylko 26 proc. ankietowanych przyznaje, że stosuje backup i ma zdolność do szybkiego przywrócenia danych osobowych i dostępu do nich w razie incydentu fizycznego lub technicznego.