Trzeba będzie sprostać wielu wyzwaniom

Internet rzeczy to obszar bardzo zróżnicowany technologicznie. Integrator decydujący się na rozwijanie związanej z IoT oferty nie może liczyć, że istnieje jeden uniwersalny standard, który można zastosować w każdym projekcie. Im bliżej brzegu sieci, tym więcej pojawia się protokołów, systemów operacyjnych, różnego rodzaju czujników i innego sprzętu oraz języków programowania.

Urządzenia IoT wykorzystują również rozmaite standardy komunikacji bezprzewodowej, których najczęściej nie stosuje się w typowych sieciach przeznaczonych do instalacji w biurach lub centrach danych (gdzie korzysta się przede wszystkim z Wi-Fi). Obok technologii takich jak ZigBee, Bluetooth i LoRA oraz nowszych standardów komórkowych NB-IOT i LTE-M funkcjonują niestandardowe protokoły komunikacyjne. To komplikuje wdrożenia.

Wielkie nadzieje są obecnie pokładane w sieci 5G. Ma zapewnić dużą szybkość transmisji oraz gęstość połączonych punktów końcowych – nawet 1 mln czujników na 1 km kw. Technologia 5G powinna więc sprawdzić się szczególnie w tych systemach, które wymagają niewielkich opóźnień i w których jest przesyłane dużo danych. Nie oznacza to jednak wcale, że warto wstrzymać się z projektami Internetu rzeczy do czasu uruchomienia sieci komórkowych kolejnej generacji. W większości zastosowań liczba przesyłanych informacji z połączonych z siecią „rzeczy” jest bowiem nieduża.

Kolejnym ogromnym problemem jest ochrona rozwiązań IoT. Wielu stosowanych w nich urządzeń końcowych nie projektowano pod kątem bezpieczeństwa. Często brakuje więc możliwości kontroli oprogramowania oraz sprzętu wykorzystywanego w tego rodzaju systemach. Ich zabezpieczenie stanowi niezmiennie ogromne wyzwanie dla przedsiębiorstw wdrażających te systemy, ale jednocześnie stanowi pole do popisu dla integratorów.

Artur Czerwiński, dyrektor ds. cyfryzacji w Cisco, wskazuje problemy organizacyjne wiążące się ze wprowadzaniem nowych technologii u klientów. Coraz częściej następuje nakładanie się zadań dotychczas realizowanych przez działy IT z wykonywanymi przez działy produkcyjne. Nie zawsze jest jasne, kto odpowiada za konkretny projekt rozwojowy. Bez dobrej współpracy pomiędzy działami firmy borykają się z problemami strukturalnymi. W rezultacie nawet znając swoje potrzeby, nie wszystkie przedsiębiorstwa potrafią dostosować się do koniecznych zmian.

Potwierdzają to wyniki badania Cisco, którym objęto 1845 menedżerów zarządzających projektami IoT. Okazuje się, że aż 60 proc. inicjatyw związanych z projektami IoT zakończyło się po fazie koncepcyjnej (proof of concept). Co ciekawe, spośród 40 proc. projektów, które przetrwały do etapu pilotażu, tylko 26 proc. zostało uznanych za sukces. Jednocześnie 61 proc. ankietowanych przyznało, że dopiero zaczynają się uczyć, jak systemy Internetu rzeczy mogą zmienić ich firmę.