Gdzie Internet rzeczy nie może…

Mimo postępującej automatyzacji i systematycznego rozwoju sieci czujników IoT, wciąż pozostaje mnóstwo danych do zebrania ręcznie, w miejscu ich powstania. Dlatego realizacja wielu zadań (szczególnie tych wiążących się z pracą w terenie) wymaga od instytucji z sektora publicznego, np. tych odpowiedzialnych za środki transportu, energetykę i media użytkowe, wyposażenia pracowników w mobilne terminale. Handheldy i tablety typu rugged, czyli profesjonalne wzmocnione urządzenia przenośne, sprawdzają się w trudnych warunkach, umożliwiają szybki i precyzyjny odczyt danych z urządzeń pomiarowych oraz ich przetwarzanie. Tego typu terminale są odporne na upadki, spełniają wymogi klas szczelności, zawierają profesjonalne rozwiązania (np. skanery kodów) oraz zapewniają wielogodzinną ciągłą pracę i wieloletnie użytkowanie.

Chociaż do zbierania danych można użyć także tańszych urządzeń z rynku konsumenckiego, producenci specjalizowanych rozwiązań dla biznesu i instytucji publicznych dowodzą, że ich terminale oferują wiele funkcji, których nie ma sprzęt powszechnego użytku. Zwracają uwagę m.in. na dołączone oprogramowanie gwarantujące sprawną konfigurację dużej liczby wykorzystywanych urządzeń oraz rozwijane przez lata aplikacje, ułatwiające pracę podczas specyficznych zadań.

Wykorzystanie wzmocnionych handheldów wiąże się często z zastosowaniami, których kluczowym elementem jest gromadzenie danych w wyniku skanowania. Wyposażanie terminali w profesjonalne czytniki znakomicie ułatwia tego typu pracę. Właśnie tę cechę często podkreślają producenci sprzętu specjalistycznego, gdy porównują go z urządzeniami z rynku konsumenckiego. Ich produkty bywają wyposażone w skanery do kodów 1D i 2D umożliwiające odczyt bez względu na położenie. Zapewniają szybkie pozyskanie i przetwarzanie informacji z bardziej złożonych etykiet, zawierających np. tekst, kod i pole adresowe. Sprawnie odczytują coraz powszechniejsze kody wyświetlane na ekranach urządzeń elektronicznych. Dlatego, gdy trzeba np. przeprowadzać wielogodzinne inwentaryzacje zasobów (co jest częstszym zajęciem także w sektorze publicznym), rozwiązania z rynku konsumenckiego okazują się za mało wydajne, a nawet zawodne.

Wyraźnie jednak widać, że wszechobecna konsumeryzacja odciska swoje piętno na ofercie producentów sprzętu specjalistycznego. Dostawcy starają się dostarczać urządzenia odpowiadające gustom użytkowników klasycznych smartfonów i tabletów – zarówno pod względem interfejsu, parametrów ekranu, jak i sposobu obsługi. Klienci chcą, by przypominały z wyglądu ich prywatny sprzęt, a jednocześnie zawierały funkcje biznesowe i umożliwiały sprawne gromadzenie danych. Dlatego producenci wprowadzają na rynek modele zaprojektowane zgodnie z nowymi trendami, ale zapewniają także wsparcie dla starszych terminali, o tradycyjnym i, nie da się ukryć, „ciężkawym” wyglądzie.

Zdaniem integratora

Patryk Borzęcki, dyrektor handlowy ds. rozwiązań biznesowych, S&T

W sektorze utilities wiele obiektów technicznych i urządzeń jest już od lat wyposażonych w systemy zapewniające służbom technicznym zdalną kontrolę i rejestrację parametrów pracy, sterowanie zakresem działania, obserwowanie stanów i wielkości obciążeń. Dotychczas jednak rozwiązania informatyczne tworzyły swoiste „wyspy”, do których dostęp mieli nieliczni. To z kolei ograniczało możliwości wykorzystania gromadzonej w ten sposób wiedzy do bieżącego zarządzania pracą. Współczesne rozwiązania ewoluują w kierunku inteligentnej i aktywnej kontroli, czyli „zestawu naczyń połączonych” bazujących na danych pochodzących z tradycyjnego monitorowania. Narzędzia, które wdrażamy, już dziś pozwalają np. na symulowanie wysokości amortyzacji środków trwałych oczyszczalni ścieków lub elektrowni pozostającej jeszcze w budowie. Dzięki odpowiedniemu gromadzeniu informacji z różnych urządzeń przedsiębiorstwa z branży utilities mogą budować rozwiązania przewidujące wystąpienie awarii.