Analitycy są na ogół zgodni, że rynek monitorów w Polsce ma dobre perspektywy. Ich producenci, którzy jeszcze kilka lat temu znaleźli się pod ścianą, dziś przechodzą do ofensywy i próbują rywalizować z dostawcami telewizorów. Zadanie wydaje się karkołomne, aczkolwiek wnikliwa analiza rynku dowodzi, że wkrótce monitor może stać się ciekawą alternatywą dla odbiornika telewizyjnego. Telewizja zaczyna być wypierana przez internet i serwisy VOD. Z badań Europejskiej Unii Nadawców wynika, że w 2010 r. średni czas oglądania telewizji przez osoby w wieku 15–24 lat wynosił 2 godz. 23 min, ale w roku 2018 skurczył się do 1 godz. i 40 min. Niewykluczone, że młodzi ludzie będą rezygnować z zakupu telewizora i inwestować w wysokiej klasy monitory. Producenci monitorów liczą też na to, że użytkownicy domowi z czasem zaczną bardziej doceniać wartość dużego obrazu. Część specjalistów uważa, że wiele osób zupełnie niepotrzebnie z rezygnuje z komputerów stacjonarnych i monitorów na rzecz laptopów. 

Pracując na laptopie przybieramy złą, nienaturalną dla kręgosłupa pozycję. Również stosowane w laptopach matryce nie są najwyższej jakości, gdyż producenci koncentrują się na wydajności i niewielkiej wadze urządzenia, pomijając inne aspekty. Dlatego podkreślamy, że praca na laptopie powinna odbywać się zawsze z podłączonym monitorem i urządzeniami peryferyjnymi – mówi Karolina Trojanowska, dyrektor marketingu w Alstorze. 

Do bardziej wymagających konsumentów próbuje dotrzeć NEC, specjalizujący się w rozwiązaniach dla klientów biznesowych. Producent proponuje odbiorcom urządzenia, w których całkowicie wyeliminowano migotanie podświetlenia, dzięki czemu są energooszczędne, a praca na nich zdrowsza dla oczu. 

Resellerzy powinni promować zaawansowane monitory dla pewnych grup konsumentów: amatorów cyfrowej fotografii, projektantów, grafików. Bardzo wiele takich osób pracuje w domu. To właśnie im można zaproponować dodatkowe usługi, chociażby adjustację czy kalibrację monitora – podkreśla Wojciech Kosek, Field Sales Engineer w NEC-u. 

Projektory w czterech kątach

W Polsce, podobnie jak na całym świecie, głównymi nabywcami projektorów multimedialnych są odbiorcy biznesowi. W naszym kraju około 90 proc. tych urządzeń kupują firmy oraz instytucje. Dlatego to biznes wyznacza trendy w tym segmencie rynku. Ubiegłoroczne przychody ze sprzedaży projektorów w Polsce spadły aż o 19 proc. Czy istnieją szanse, żeby dotrzeć z tą grupą produktów do użytkowników indywidualnych? 

Zasadniczą przewagą projektorów jest stosunek ceny do wielkości obrazu. Za cenę 70-calowego telewizora można kupić projektor wyświetlający obraz o przekątnej nawet 500 cali. W tym kontekście należy wspomnieć o urządzeniach o krótkim rzucie. Taki sprzęt potrafi wyświetlić 130-calowy obraz, co czyni go odpowiednim rozwiązaniem dla użytkowników domowych – tłumaczy Jakub Łapiński, Business Account Manager w Epsonie.

Bardziej sceptycznie na rolę projektorów w domowym salonie patrzy Krzysztof Sułowicz, Country Manager BenQ, którego zdaniem znaczny spadek cen telewizorów sprawił, że klienci indywidualni coraz rzadziej myślą o projektorze jako alternatywie odbiornika telewizyjnego. Jednakże domowe modele mogą zastąpić monitor w grach multimedialnych. Rozgrywka na 100-calowym ekranie pozwala docenić znacznie jego wielkość. Umiarkowanym optymizmem napawa dostawców sprzętu wzrost popularności bardziej zaawansowanych modeli wśród użytkowników indywidualnych.

Ubiegły rok pokazał, że konsumenci nie decydują się na tanie projektory SVGA, lecz preferują co najmniej standard WXGA. Popularność zyskują też urządzenia o rozdzielczości 4K – zapewnia Jarosław Banaś, Business Unit Manager PC System & Display w AB.