Najbliższe lata przyniosą przetasowania na rynku ochrony danych. Jednym z motorów napędowych tych przemian będzie cyfrowa transformacja. Według IDC w 2019 r. globalne wydatki na ten cel wyniosą 1,7 bln dol., o 42 proc. więcej niż w 2017. Jednym z najistotniejszych elementów rozwoju będzie migracja do chmury. Wiele przedsiębiorstw przeniesie swoje zasoby na platformy AWS, Google Cloud, Microsoft Azure, jak też do zasobów mniejszych dostawców. Wzrośnie też popularność rozwiązań hybrydowych, a eksperci są na ogół zgodni, że jednym z najważniejszych trendów w świecie nowych technologii stanie się multi-cloud.

Pięć lat temu firmy wybierały jednego dostawcę usług chmurowych, ale te czasy minęły bezpowrotnie. Problem polega na tym, że przedsiębiorstwa nie mają opracowanej strategii współpracy z kilkoma usługodawcami. Niemniej jednak muszą mieć rozwiązanie do płynnego zarządzania różnymi chmurami i ich integracji, a także zapewniania odpowiedniej wydajności działań i ochrony danych – mówi Anwar Dahab, Senior Vice-President, Channel EMEA w Dell Technologies.

Jeszcze do niedawna administratorzy IT głowili się nad tym, jak zapewnić należytą ochronę danych w środowisku fizycznym i wirtualnym. Wraz z ekspansją usług chmurowych skala trudności niewspółmiernie wzrasta. Cyfrowa rewolucja zmienia też podejście do ciągłości działania krytycznych aplikacji i systemów informatycznych. Coraz mniej będzie przedsiębiorstw, w których nie przywiązuje się wagi do przestojów wywołanych niesprawnie działającą infrastrukturą IT lub cyberatakami. Takie sytuacje niemal zawsze przynoszą straty finansowe, których wysokość zależy od kilku czynników: charakterystyki określonej branży, przychodów, faktycznej długości przerwy w pracy, liczby osób, które nie mogą w tym czasie pracować, a także pory dnia. Według Gartnera średni koszt przestoju firmowego systemu IT przekracza 5,5 tys. dol. za minutę. Nie ulega wątpliwości, że wraz z postępującą cyfryzacją biznesu ta kwota będzie szybko rosnąć.

PBBA na fali wznoszącej

Tworzenie kopii zapasowych przyprawia niejednego administratora o zawrót głowy. Z jednej strony tego typu specjaliści muszą zmagać się z przyrastającymi terabajtami danych, z drugiej zaś z rosnącą liczbą terminali używanych przez pracowników. Taki stan rzeczy nie pozostaje bez wpływu na wybór rozwiązań do backupu. Integratorzy dostrzegają powolny odwrót od systemów przeznaczonych do tworzenia kopii zapasowych wyłącznie z jednego typu urządzeń, np. desktopów.

Klienci poszukują spójnego rozwiązania do ochrony zarówno serwerów, jak i stacji roboczych, aby zarządzać nimi z centralnej konsoli. Przedsiębiorcy oczekują też prostego systemu licencjonowania oraz łatwego zwiększania pojemności – tłumaczy Tomasz Spyra, CEO Rafcomu.