Wybór właściwego rozwiązania pamięci masowej do firmowego środowiska IT od zawsze stanowił wyzwanie. Wśród parametrów, które trzeba wziąć pod uwagę jest wydajność kontrolera i nośników, skalowalność, sposób udostępniania zgromadzonych danych użytkownikom oraz możliwość współpracy urządzenia z wykorzystywanymi w przedsiębiorstwie aplikacjami.

Tymczasem rynek pamięci masowych staje się coraz bardziej nieprzewidywalny. Inwestowanie w rozwiązania dostawców spoza pierwszej dziesiątki okazało się trochę ryzykowne – w ciągu ostatnich kilku lat większość tego typu firm została kupiona przez konkurencję lub innych producentów z branży (taki los podzieliły m.in.: 3par, BlueArc, Brocade, Data Domain, Dot Hill Systems, Isilon, Nimble Storage, SanDisk, Sepaton, SolidFire, sTec, Storwize, Tegile Systems, Texas Memory Systems, Whiptail i XtremIO). Wisienką na torcie było oczywiście przejęcie EMC przez Della w 2015 r.

Klienci natomiast często wyrażają obawy, że zniknięcie z rynku producenta rozwiązania, które kupili, może wywołać perturbacje: brak wsparcia, dostępności części zamiennych, aktualizacji oprogramowania etc. Nastroju nie poprawiają im nawet deklaracje, że kupujący będzie honorował umowy utrzymania zawarte przez nabywaną firmę.

Zniknięciu ponad 20 ważnych graczy z rynku pamięci masowych w ciągu ostatniej dekady towarzyszą zintensyfikowane prace prowadzone głównie przez producentów kości pamięci nad zmianami sposobu zapisywania danych na nośnikach oraz uzyskiwania dostępu do nich. To rodzi kolejne obawy, że kupione urządzenie po dwóch latach może być przestarzałe, a koszty utrzymania wsparcia technicznego – zbliżyć do wartości nowego rozwiązania. Niestety, wszystko wskazuje na to, że tego typu dylematów klienci będą mieli wiele. Dlatego rola ich doradców z zakresu IT stała się nie do przecenienia.