1. Flash będzie wszędzie

O tym, że przyszłość rynku storage związana jest z kośćmi pamięci typu NAND chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Powstające z ich wykorzystaniem dyski flash są dziś na tyle tanie, że kupowanie komputera bez SSD nie ma już sensu. Oczywiście opłata za jednostkę pojemności wciąż jest w nich kilkukrotne wyższa niż w przypadku dysków mechanicznych, ale liczba korzyści płynących ze stosowania półprzewodnikowych pamięci do trwałego przechowywania danych jest znacząca.

Technologia produkcji kości pamięci, których zawartość nie ulega utracie po odłączeniu zasilania, cały czas jest rozwijana – prognozuje Wojciech Wróbel, Presales Manager w Fujitsu. – Komórki TLC przechowujące trzy bity informacji, stosowane są już przez wszystkich dostawców pamięci flash dla przedsiębiorstw. Trwają też intensywne prace nad układami QLC, w których zapisywane będą 4 bity. Standardem stały się też już kości 3D NAND, charakteryzujące się kilkoma nałożonymi na siebie warstwami komórek pamięci. Dzięki temu zdecydowanie wzrosła pojemność pojedynczych dysków SSD. Obecnie producenci macierzy wprowadzają do oferty nośniki o pojemności 30 TB, a więc już dwukrotnie większej niż zapewnia najbardziej pojemny twardy dysk. Natomiast pojawienie się zapowiedzianych przez nich dysków 60 i 120 TB to tylko kwestia czasu.

Od kilku lat intensywnie promowane są macierze all-flash (więcej na ten temat w artykule „Nowe życie pamięci flash dzięki NVMe”,  str. 22), ale wzrost ich sprzedaży nie jest tak imponujący, jak zakładali to ich producenci. Konieczność zastosowania bardzo wydajnych kontrolerów, szybkich kart sieciowych i – przede wszystkim – wielu dysków z pamięcią flash o wzmocnionej trwałości spowodowała, że ceny tego typu urządzeń nadal wynoszą setki tysięcy złotych. Usprawiedliwia to tylko fakt, że korzyści z ich stosowania jest wiele – mniejszy pobór prądu, oszczędność miejsca w serwerowni i łatwość uzyskania wysokiej wydajności z zastosowaniem mniejszej niż w przypadku HDD liczby nośników.

Jednak konieczność poniesienia dużego kosztu na zakup macierzy all-flash robi swoje. Dlatego klienci ostrożnie podchodzą do tych urządzeń. Nie pomagają nawet próby „obudowania” oferty dodatkowymi bonusami. Ostatnio popularne stały się gwarancje, w ramach których producenci zapewniają uzyskanie przez klienta konkretnego współczynnika kompresji i deduplikacji. Z reguły wynosi on 3:1 lub 5:1 (w przypadku, gdy gwarancja nie zostanie dotrzymana, producent zobowiązuje się do dostawy bezpłatnych dysków flash, które zapewnią obiecaną pojemność). Niektórzy producenci gwarantują też teoretycznie bezpłatną wymianę kontrolera macierzy na nowszy model co kilka lat. Teoretycznie, bo gwarancja taka obowiązuje tylko wtedy, gdy klient regularnie korzysta z usług wsparcia, a więc rozliczając się za nie, bierze na siebie koszt wymiany kontrolera.

Finalnie efekt jest taki, że przedsiębiorstwa zainteresowane są głównie inwestycjami w macierze hybrydowe. Możliwość zainstalowania w nich dysków SSD i stworzenia tzw. warstwy 0 jest wystarczająca w większości przypadków, gdy konieczne jest zwiększenie wydajności macierzy, a firmy nie stać na rozwiązanie typu all-flash. Rosnącą popularnością cieszą się też karty rozszerzeń PCIe do macierzy, na których zainstalowane są kości pamięci flash, wykorzystywane jako cache odczytu.