Nastąpiło też duże przetasowanie wśród dostawców. W pierwszej połowie 2018 r. na pozycję lidera wybił się Dell EMC, chociaż sprzedaż tego producenta zwiększyła się nieznacznie. Przyczyna zmiany na pozycji lidera to duży spadek sprzedaży sprzętu HPE. Na dalszych miejscach, ze zbliżonymi udziałami, znalazły się: IBM, Lenovo i Cisco. W danych prezentowanych przez IDC widać ogromny wzrost udziału white boxów. Zdaniem analityków to efekt zmiany klasyfikacji tego typu urządzeń, więc rzeczywisty wzrost, mimo że wciąż notowany, nie jest aż tak duży.

Zdalny dostęp to oszczędność czasu

Świadczone zdalnie usługi wsparcia znajdują się w ofercie firm IT od wielu lat, a do korzystania z nich wystarczy dobre połączenie z Internetem. Także producenci zapewniają sobie możliwość zdalnego podłączenia się przez VPN do urządzeń infrastruktury centrum danych (serwerów, macierzy dyskowych, sprzętu sieciowego), aby weryfikować poprawność ich pracy, w ramach podpisanej z klientem umowy SLA.

Na rynku jest wiele narzędzi, które gwarantują zdalne połączenie się z komputerem. Część jest bezpłatnych, czasami pod warunkiem użytkowania wyłącznie do celów prywatnych (na rozwiązanie do działań komercyjnych trzeba wykupić stosowną licencję). I, jak nietrudno się domyślić, to bardzo częste pole do nadużyć.

Klienci starają się zaoszczędzić na licencjach i szukają możliwości obejścia modelu licencjonowania. Efektem tego jest zaskoczenie, gdy usługa zostaje zablokowana, a producent sugeruje przejście na wersję zapewniającą większe uprawnienia. Na szczęście większość klientów, gdy zauważy, że nie uda się nic wykombinować, kupuje licencje odpowiednie do swoich potrzeb. Niestety zdarzają się też przedsiębiorcy, którzy stawiają sprawę na ostrzu noża i straszą prawnikami, zupełnie bezpodstawnie – mówi Rafał Goszyk, Sales Manager w Prianto.

Bezpłatne usługi zdalnego dostępu, oprócz tego, że najczęściej nie są dopuszczone do komercyjnego użycia, mają bardzo ograniczone funkcje. Limitowana jest liczba komputerów, do których można uzyskać dostęp, brakuje zaawansowanych narzędzi gwarantujących bezpieczeństwo (jest tylko ochrona dostępu za pomocą hasła), często nie jest także zapewniony transfer plików do oddalonego komputera. Oczywistym jest też, że nowe funkcje trafiają najpierw do płatnych usług. Jedną z nich, która ostatnio cieszy się coraz większą popularnością, jest uzyskanie zdalnego dostępu do telefonów i tabletów, bo obowiązek zarządzania nimi coraz częściej przechodzi z działów administracyjnych do działów IT.

 

Zdaniem integratora

Adam Kotecki, CEO, Cloudica

Małe i średnie firmy, jako nabywców rozwiązań IT, można podzielić na dwie grupy. Do pierwszej należą przedsiębiorstwa, które funkcjonują na rynku już od dłuższego czasu i w zakresie IT praktycznie się nie rozwijają. W nich komputer służy do pisania dokumentów i korzystania z Internetu, a brakuje świadomości związanej z bezpieczeństwem danych i ryzykiem wystąpienia awarii sprzętu lub problemów z oprogramowaniem. Druga grupa to firmy „świeższe” i startupy, w których z reguły dominują młodzi pracownicy, a zarząd widzi konkretne korzyści płynące z rozwiązań IT i umie przekształcić je w przewagę konkurencyjną swojego przedsiębiorstwa. A prawda już od paru lat jest oczywista – bez IT trudno będzie wygrać praktycznie w każdej dziedzinie biznesu. Ostatnio przekonują się o tym chociażby restauratorzy, hotelarze i taksówkarze.