Ilość generowanych informacji stała się tak duża, że klienci powoli tracą nad nimi kontrolę. Szczególnie szybko przyrasta ruch danych w sieciach mobilnych. Cisco przewiduje, że w Polsce w latach 2016–2021 nasili się pięciokrotnie i będzie dwukrotnie większy niż w stacjonarnych sieciach IP. Ale lawina danych to tylko jedna z bolączek trapiących przedsiębiorców. W przeszłości firmy bez większego trudu nadzorowały zasoby cyfrowe scentralizowane w ich siedzibie. W cyfrowej erze granice między wewnętrznymi systemami IT a światem zewnętrznym zaczynają się zacierać. Zdalna praca w grupach i współużytkowanie plików stały się standardem, a dostęp do firmowych danych za pośrednictwem laptopów, tabletów i smartfonów jest coraz powszechniejszy.

Firmy korzystają z chmury zarówno prywatnej, jak i publicznej, a to dodatkowo utrudnia ochronę informacji. Przy czym nic nie wskazuje na to, że problemy rozwiążą się samoistnie. Analitycy Gartnera przewidują, że w 2018 r. przeciętny pracownik biurowy będzie korzystać z czterech urządzeń podłączonych do globalnej sieci. Zazwyczaj znajdą one zastosowanie nie tylko w codziennej pracy, ale również w życiu prywatnym.

 

BYOD czy COPE?

O trendzie Bring Your Own Device dyskutuje się już od kilku lat. Niektórzy biją na alarm, ostrzegając, że zjawisko prowadzi do masowego wycieku danych. Inni przekonują, że ma charakter marginalny i niepotrzebnie wyolbrzymia się związane z nim zagrożenia. Według Gartnera w bieżącym roku połowa pracowników będzie używać prywatnych smartfonów oraz tabletów do pracy zawodowej, co oznacza 12-proc. wzrost w porównaniu z sytuacją obserwowaną w 2016 r.

W Polsce częściej mamy do czynienia z Corporate Owned Personally Enabled, czyli wykorzystywaniem urządzeń służbowych do celów prywatnych. Tak czy inaczej zjawisko używania sprzętu do dwóch celów, niezależnie czy jest to BYOD, czy COPE, zawsze zwiększa poziom zagrożeń związanych z wyciekiem wrażliwych zasobów – Agnieszka Makowska, CEO Versim.