Korzystanie z kilku systemów zabezpieczających pochodzących od wielu dostawców wcale nie powinno wpływać na podniesienie poczucia bezpieczeństwa ani zarządu firmy, ani administratorów IT. W tak zbudowanym środowisku nie zawsze zagwarantowana jest poprawna współpraca między różnymi rozwiązaniami ochronnymi, a oprócz tego używanie wielu systemów, zamiast zapewnić większe bezpieczeństwo, sprowadza dodatkowe ryzyko popełnienia ludzkiego błędu w trakcie zarządzania nimi.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest głównie bardzo duży stopień skomplikowania – zarówno systemów ochronnych, którymi trzeba zarządzać (oraz zapewnić efektywną wymianę informacji między nimi), jak i samych ataków, przed którymi przedsiębiorstwo próbuje się obronić.

 

Jeden za wszystkich

W firmach z reguły funkcjonuje kilka lub kilkanaście rozwiązań, których zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa danych i ochrona przed atakami. Systemy zabezpieczające w firmach wprowadzane są w różnych okolicznościach, głównie w reakcji na nowe rodzaje zagrożeń i – najczęściej – bez skrupulatnej weryfikacji ich zgodności z już wykorzystywanymi rozwiązaniami. Ale kwestie związane z ich techniczną konfiguracją oraz koniecznością indywidualnego zarządzania to tylko jeden z możliwych problemów. Wyzwanie stanowi również zapanowanie nad procesem aktualizowania tych rozwiązań, zarządzanie licencjami itd.