W czternastym z kolei zjeździe producentów, dystrybutorów, retailerów i analityków branży IT w Monte Carlo bierze udział około 1000 osób. Na towarzyszących wydarzeniu targach można obejrzeć produkty ponad 150 marek z regionu EMEA. Wśród polskich wystawców szczególnie widoczny jest Modecom, który występuje w zaszczytnej roli Platynowego Sponsora. Poza tradycyjnym portfolio produktów gamingowych, jak też tabletów i smartfonów, dostawca szczególny nacisk kładzie na nową serię okularów wirtualnej rzeczywistości, m.in. model Volcano Blaze przeznaczony do współpracy ze smartfonami. Jeden z testerów określił produkt Modecomu jako „Google Cardboard na sterydach”. W rzeczy samej, okulary VR polskiej marki bazują na tym samym mechanizmie, co produkt Google’a. Z tą różnicą, że Volcano Blaze umieszczono w plastikowej obudowie i zaopatrzono w kontroler Bluetooth i słuchawki.

Modecom, w poszukiwaniu marży i nowych, perspektywicznych nisz rynkowych, zdecydował się „spróbować szczęścia” w segmencie produktów dla osób starszych lub nie w pełni sprawnych. W tym celu wprowadził do oferty SafeStick, co w wolnym tłumaczeniu można określić mianem „bezpiecznej laski”. Produkt łączy funkcję klasycznej podpory z lokalizatorem GPS i systemem umożliwiającym kontakt z wybranymi osobami w razie jakichkolwiek kłopotów. Jeśli użytkownik SafeStick upadnie, do dedykowanych odbiorców wysyłany jest alarmowy sms. Produkt wyposażono także m.in. w latarkę.

Tablety powoli ustępują pola innym produktom również w ofercie GoClever (Srebrny Sponsor Distree EMEA, obok Tech Daty i Toshiby). Poznański producent w ubiegłym roku mocno odczuł koniec boomu na te właśnie urządzenia i podjął strategiczną decyzję o zdecydowanej dywersyfikacji swojego portfolio.  

- W związku z sytuacją w segmencie tabletów, w ubiegłym roku zanotowaliśmy spadek przychodów, ale dzięki szybko podjętym decyzjom, już wracamy na ścieżkę wzrostu. Wprowadziliśmy strategię, która zakłada, że wartość sprzedaży tabletów nie będzie przekraczać 50 proc. naszych przychodów ogółem – mówi Roman Panek, wiceprezes GoClever.    

W przypadku tabletów korzystne perspektywy producent dostrzega jednak na kontynencie afrykańskim, m.in. w RPA. Jak tłumaczy Roman Panek, tamtejsze rynki są zwykle nieco opóźnione – pod względem trendów technologicznych – w porównaniu do sytuacji w Europie, także Wschodniej. Dlatego pomimo tego, że w naszym regionie świata tablety przestały pełnić rolę katalizatora wzrostu, w Afryce sprzedawcy mają do czynienia z boomem na te właśnie produkty, z czego stara się skorzystać GoClever.  Na Distree polski dostawca koncentruje się jednak na prezentacji takich produktów, jak m.in.: okulary wirtualnej rzeczywistości Elysium VR (kompatybilne z Google Cardboard), niedrogie dronydla użytkowników domowych, elektroniczna  deskorolka czy smartwatche.

Pod względem strategii produktowej od Modecomu i GoClevera niezbyt odbiega kolejny polski wystawca na Distree – Manta. Firma ta również stawia na systematyczne poszerzanie oferty, z tym, że idzie znacznie „szerszym frontem”. To widać na Distree, gdzie w centralnym punkcie stoiska Manta umieściła zestaw potężnych głośników dla domorosłych (i nie tylko) DJ’ów. Zestaw wyposażono w 6-kanałowy equalizer, który pozwala na ręczne korygowanie parametrów każdego utworu. Głośniki odtwarzają muzykę bezpośrednio z komputera, tabletu lub smartfona. Nadają się nie tylko na domowe, ale także nieco większe potańcówki. Bądź jako element kina domowego, który swoją rolę najlepiej spełni przy filmach sensacyjnych, wojennych lub muzycznych.       

- Szukamy nowych możliwości, bo przykładowo 10-procentowe marże na tabletach, jeśli wziąć pod uwagę koszty serwisu, nie są zadowalające dla naszych partnerów. Tymczasem w przypadku takich produktów jak nasz zestaw głośników na imprezy czy do kina domowego, zapewniamy resellerom marże na poziomie 30 proc. Jeśli dodamy do tego popularność takich programów jak 'The Voice of Poland', to wierzymy, że z tym produktem odniesiemy sukces na polskim rynku – mówi Marcin Ostachowski, dyrektor handlowy Manty.

Sytuację w segmencie tabletów negatywnie ocenia także Andrzej Rzym, Business Development Manager NTT System. Sytuacja w tym segmencie rynku spowodowała, że producent nie stawia już na rozwój własnych marek, ale rozwija dystrybucję produktów z wyższej półki, jak tablety Lenovo oraz HP.  

- W sytuacji, gdy A-brandowi gracze, w rodzaju Samsunga, zaczęli mocno obniżać ceny swoich produktów, uznaliśmy, że trudno z nimi dalej konkurować jako lokalny brand – mówi przedstawiciel NTT.

Na Distree pojawiły się także inne polskie firmy, jak m.in.: ABC Data, Impakt, Vakomtek, Veracomp czy Yamo.

Wereables: rynek coraz bardziej rozdrobniony   

Tegoroczne targi w Monte Carlo zostały zdominowane przez sprzęt audio, drony, akcesoria do tabletów i smartfonów, produkty gamingowe, ale także urządzenia z segmentu smart home i do noszenia. Tym ostatnim poświęcona została jedna z prezentacji w części warsztatowej Distree EMEA. Jan Wassmann, analityk GfK, prezentował prognozy, z których wynika, że w 2016 r. globalny wzrost produktów typu wereables wyniesie 58 proc. w stosunku do ub.r. Oznaczałoby to popyt na poziomie 122 mln sztuk (rok wcześniej 77 mln sztuk). Szczególnie chłonnymi rynkami mają być: Stany Zjednoczone (50,2 mln sztuk), Chiny (33,3 mln) i Europa Zachodnia (17,4 mln). Analityk GfK zwrócił uwagę, że bardzo szybko postępuje rozdrobnienie rynku. Podczas gdy jeszcze dwa lata temu 99 proc. globalnej sprzedaży generowały smartwatche 33 marek, to już rok później było ich około 270. W przypadku urządzeń do pomiarów parametrów zdrowotnych (Health & Fitness Trackers) liczba ta wzrosła odpowiednio z 62 do 176 brandów.

W 2015 r. w szesnastu badanych przez GfK krajach Europy (w tym Polsce) producenci sprzedali blisko 9 mln urządzeń do noszenia. Liderem jest Wielka Brytania przed Niemcami, Francją, Włochami, Hiszpanią i Szwajcarią. Aż 28 proc. sprzedanych produktów klienci zamówili w grudniu ub.r., co oznacza, że wereables mają ogromny potencjał jako prezenty pod choinkę.

W Europie oraz Ameryce Północnej udział poszczególnych grup produktowych rozkłada się podobnie: około połowy popytu generują smartwatche (odpowiednio: 50 i 47 proc.), a następnie produkty do pomiarów parametrów zdrowotnych (31 i 30 proc.). Tymczasem w Chinach furorę robią lokalizatory (praktycznie nieobecne w Europie i USA), które w 2015 r. stanowiły aż 30 proc. tamtejszej sprzedaży w segmencie wereables. Chińscy klienci kupują je głównie z myślą o dzieciach.

Distree w cieniu polityki

W ciągu minionych kilkunastu lat co roku do Monte Carlo przyjeżdżała bardzo silna reprezentacja rosyjskich firm. Ostatnie dwie edycje wydarzenia różniły się pod tym względem od wcześniejszych z powodu panującego w Rosji kryzysu. Mocno dał się we znaki zwłaszcza w ubiegłym roku, kiedy rosyjski wskaźnik PBK spadł o 3,8 proc. (rok wcześniej wzrósł o 0,6 proc.). Znacznie większy był spadek wartości rosyjskiego rynku IT, która tąpnęła w tym czasie o 20-25 proc. według danych IDC. Problemy, z jakim borykają się działające w Rosji firmy IT są związane m.in. ze znaczącym osłabieniem się wartości rubla w stosunku do dolara. Swoje robią także kwestie polityczne i związane z nimi sankcje ekonomiczne, jak również niskie ceny surowców, które od lat stanowią główne źródło dochodów budżetu państwa. W efekcie pogarszają się nastroje konsumentów, którzy są coraz mniej skorzy do wydawania pieniędzy.

- Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że obecny kryzys to nie jest kwestia kilku miesięcy, ale kilku najbliższych lat – mówi Igor Snytko, dyrektor zarządzający w Ocean Solutions, moskiewskiej firmie konsultingowej.     

Tym bardziej, że Centralny Bank Rosji oficjalnie zaleca konsumentom wstrzymanie się z zakupami elektroniki użytkowej czy sprzętu AGD na rzecz oszczędności oraz inwestycji. Taki oficjalny komunikat – wydany przez Sergeya Shvetsova, wiceprezesa CBR - „poszedł w rynek” 15 lutego br. Igor Snytkov zwrócił też uwagę uczestnikom sesji „Russia 2016: challenging Year Ahead”, na obecną politykę inwestycyjną rosyjskich banków, które koncentrują się na rolnictwie i farmacji, podczas gdy wcześniej chętnie inwestowały w segment budowlany i handel.      

Przedstawiciel Ocean Solutions wskazuje przy tym na kilka pozytywnych trendów, które sprawiają, że w wybranych segmentach rynku rosyjskie firmy IT notują wzrosty sprzedaży. Do takich właśnie czynników Igor Snytkov zalicza: Internet of Things, Big Data, profesjonalne drony (głównie na potrzeby wojska), a także rozwój storage’u i sieci w związku z rosnącą popularnością chmury. Kolejną jasną stroną obecnej sytuacji są wyjątkowo niskie koszty zagranicznych inwestycji (np. centrów logistycznych czy serwisowych) powodowane niską wartością rubla do dolara. Snytkov zachęca potencjalnych inwestorów do wykorzystania obecnej sytuacji.    

Niezależnie od „jasnych punktów” na rosyjskiej mapie rynku IT, generalnie sytuację należy uznać za dramatyczną. Przykładowo, w IV kw. ub.r. przychody M.video, jednego z głównych rosyjskich retailerów, spadły o 23 proc. Niestety, konkurencji nie wytrzymało już kilku dystrybutorów, w tym Lank (do niedawna obecny w rankingu 10 największych rosyjskich graczy) oraz Technotrade. Problemy nie ominęły także Asbisu i przypuszczalnie RRC, które zapewne z powodów ekonomicznych zdecydowało się na sprzedaż środkowoeuropejskiej części biznesu największemu na świecie dystrybutorowi IT - Ingram Micro.   

Po raz czternasty    

Tegoroczne Distree EMEA to już czternasta edycja wydarzenia, które wciąż cieszy się popularnością wśród producentów, dystrybutorów i retailerów z rynku EMEA. W tym roku odbędą oni w sumie około 6 tys. spotkań umówionych za pośrednictwem specjalnej aplikacji, oczywiście nie licząc tych spontanicznych i ustalonych poza oficjalnym grafikiem. W lutym 2016 r. do Monte Carlo przyjechało między innymi ponad 400 menedżerów wyższego szczebla z około 330 firm. W roli wystawców wystąpiło przeszło 130 firm prezentujących ponad 150 różnych marek.