Red Hat działa od ponad 20 lat, ale dopiero w 2012 r. firma wypracowała przychód przekraczający miliard dolarów. W kolejnych czterech latach producentowi udało się podwoić tę kwotę. Wszystko wskazuje więc na to, że po długim początkowym okresie względnej posuchy, nadeszły tłuste lata dla „czerwonych kapeluszy”, czego miało dowieść Red Hat Forum 2016, które odbyło się na Stadionie Narodowym w Warszawie. Uczestnicy spotkania mogli zaznajomić się z tematyką cloud computingu, wirtualizacji, oprogramowania middleware, przechowywania danych i technologii zarządzania systemami.

Wraz z rozwojem cyfrowej gospodarki pojawiły się nowe trendy, takie jak wielkie zbiory danych, mobilność, sieci społecznościowe, przetwarzanie w środowisku chmury, konteneryzacja czy DevOps. Dostawcy rozwiązań open source przekonują, że rozwój i popularyzacja tego rodzaju technologii to woda na ich młyn. Jednak nie wszyscy w tym samym czasie sięgają po branżowe nowinki.

– Wciąż istnieją dwa światy IT. Pierwszy tworzą firmy przywiązane do tradycji, odgrywające od lat ważną rolę w świecie IT. Większość z nich preferuje zamknięte środowiska bez możliwości ingerencji osób z zewnątrz. Nie podejmują też żadnego ryzyka – mówi Krzysztof Rocki, Regional Manager CEE w Red Hat. – Wprawdzie nikt nie stracił pracy z tego powodu, że wdrożył system IBM, ale jak długo można kierować się takim kryteriami?

W drugim świecie funkcjonuje piętnaście milionów developerów, którzy liczą, że właśnie ich projekt przyniesie strumień pieniędzy, a nawet sławę równą tej osiągniętej przez Marka Zuckerberga. Niestety, podobnego typu działaniom towarzyszy wysokie ryzyko związane z fiaskiem przedsięwzięcia. Red Hat zamierza połączyć oba wymienione światy.