CRN Polska Jaka jest strategia Connect Distribution na najbliższy okres?

Krzysztof Szubert Można odpowie-dzieć na to pytanie w trzech słowach: infrastruktura, bezpieczeństwo, produktywność. To nasza strategia i subiektywna wizja IT. Zdefiniowaliśmy sobie sześć rodzajów aktywności: wirtualizacja, storage, rozwiązania „thin clients”, Business Intelligence, open source i bezpieczeństwo.

CRN Polska Jakie nowe umowy dystrybucyjne podpisało ostatnio Connect Distribution?

Krzysztof Szubert Jednym z nowych dostawców, na którego produkty storage’owe – od kart pamięci przez montowane w szafach macierze (od 2U do 4U) aż po samodzielne, duże urządzenia magazynowania danych – od niedawna mamy wyłączność w Polsce i kilku państwach ościennych, jest Texas Memory System. Od rozwiązań konkurencji w segmencie Enterprise (NetApp, EMC, Hitachi, IBM) różni je to, że bazują tylko na pamięci (Flash/RAM), czyli brak w nich mechaniki – dysków twardych. To urządzenia wielokrotnie szybsze niż maszyny wymienionych dostawców, niezwykle wydajne, przeznaczone do przesyłania i odbierania ogromnej ilości danych w krótkim czasie (do 1 mln IOPS!). Korzystają z nich m.in. operatorzy komórkowi, a także giełdy oraz serwisy webowe o ogromnym obciążeniu, które muszą przetwarzać wiele danych jednocześnie. Jeśli chodzi o wirtualizację i storage, bardzo ciekawym produktem w naszej dystrybucji są rozwiązania DataCore, służące do wirtualizacji pamięci masowych – wydaje się zapomnianego, a bardzo ważnego elementu w procesie wirtualizacji serwerów. Najnowsza umowa dystrybucyjna, do której długo się przymierzaliśmy, dotyczy rozwiązań Novella. Naszym zdaniem główny problem tego producenta stanowi to, że w Polsce jest wciąż postrzegany przez pryzmat starego NetWare’a, natomiast z informacją o aktualnej – bardzo bogatej i ciekawej – ofercie stosunkowo trudno mu dotrzeć do partnerów. Stąd pomysł (nasz i producenta), aby nieco zmodernizować kanał, włączając do współpracy dystrybutorów z wartością dodaną, którzy organizują konferencje, warsztaty i webinaria, rozsyłają e-mailingi i aktywnie pracują z partnerami, w przeciwieństwie do dystrybutorów „katalogowych”. Naszym zdaniem tylko takie, połączone i wspólne działania mają szansę powodzenia. Novell posiada ogromną grupę produktów, których nie da się sprzedawać z półki, zwłaszcza takich, które odziedziczył po przejętym PlateSpinie czy rozwiązania z obszaru Identity Management.

CRN Polska Czy klienci już chętniej kupują rozwiązania open source?

Krzysztof Szubert Coraz chętniej. Choć oczywiście standardem jest Windows, a użytkownicy nadal często obawiają się tego, czego nie znają. Okazuje się jednak, że nie zawsze muszą używać produktów Microsoftu, szczególnie, że otwarte oprogramowanie jest o wiele tańsze i korzystające z niego firmy po prostu oszczędzają. Poza tym coraz więcej aplikacji działa już w Linuksie.

CRN Polska Czy klienci mają tego świadomość?

Krzysztof Szubert Na rynku pojawia się coraz więcej programów z otwartym kodem, więc dostawcy muszą tylko przekonać klientów do ich stosowania, na tym polega ich rola edukacyjna. Część urządzeń, które sprzedajemy (np. terminale Wyse’a), jest dostarczana z Linuksem, a producenci stosowanych w nich aplikacji prędzej czy później będą musieli doprowadzić do tego, aby stały się z nim kompatybilne, w takim samym stopniu jak urządzenia pracujące na platformie Windows. Sprzedając terminale, zauważamy, że liczba serwerów wyposażonych z Linux systematycznie rośnie w stosunku do liczby serwerów z Windowsem. Serwery z oprogramowaniem Microsoftu są najdroższe, bo trzeba zapłacić za licencje systemu operacyjnego, a to spora część ich ceny. Coraz częściej z otwartego oprogramowania korzysta administracja. To po trosze wpisuje się w jej strategię, ale też przynosi spore oszczędności. Ciekawym użytkownikiem bardzo dużej liczby licencji na Linuksa od Red Hata jest MSWiA (jednocześnie będąc resortem odpowiedzialnym za informatyzację administracji, czyli w pewnym sensie wyznaczającym trendy).

CRN Polska Jednak problem z otwartym oprogramowaniem wciąż istnieje. Z ostatnich badań, przeprowadzonych przez Pentora na zlecenie Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania, wynika, że z ZUS-owskiego „Płatnika” można korzystać tylko wtedy, gdy używa się Windows, co powoduje, że każdy przedsiębiorca musi kupić licencję na ten system operacyjny.

Krzysztof Szubert Firmy pewnie jakoś sobie radzą, np. stosując emulację Windowsów na Linuksa, ale nie ulega wątpliwości, że ta aplikacja powinna pracować i w jednym, i w drugim systemie.

CRN Polska Czy takim samym powodzeniem cieszą się inne rozwiązania open source?

Krzysztof Szubert Przez siedem lat byliśmy dystrybutorem MySQL-a Suna i osiągaliśmy bardzo dobre efekty, a obecnie obsługujemy klientów z ponad 20 państw z Europy, środkowej i wschodniej Afryki oraz Półwyspu Arabskiego. MySQL został kupiony przez Suna jeszcze przed pojawieniem się jakichkolwiek zapowiedzi przejęcia tego producenta przez Oracle’a. Po mniej więcej rocznych dyskusjach z Sunem podpisaliśmy umowę dystrybucyjną na cały software i część hardware’u (tzn. na Sun Raya). Zanim jednak zaczęliśmy nad tym poważnie pracować, nastąpiło przejęcie Suna przez Oracle’a, w związku z tym jesteśmy w fazie przejściowej, czekając na decyzję korporacji co do naszej ostatecznej oferty.

CRN Polska Tymczasem Oracle zapewniał, że do czerwca br. wszystko zostanie uporządkowane…

Krzysztof Szubert Tak, to prawda. Widać jednak, że proces integracji dwóch tak dużych i różnych korporacji potrwa znacznie dłużej niż zakładano. Dochodzi jeszcze do tego dosyć skomplikowany proces decyzyjny, który w dużej części przebiega poza Polską. Ale jesteśmy dobrej myśli. Bardzo nas wspiera istniejąca w Oracle’u „niezależna” grupa zajmująca się MySQL-em (w dużej części składająca się z byłych pracowników MySQL-a), więc na razie spokojnie sprzedajemy to rozwiązanie i czekamy na ustabilizowanie się sytuacji. Pytanie, jak bardzo MySQL się skomercjalizuje. Słychać bowiem głosy, że może stać się płatny, choć, nawiasem mówiąc, jednym z warunków fuzji Suna i Oracle’a, postawionym przez Unię Europejską, było utrzymanie niekomercyjności MySQL-a. Na szczęście na razie nic nie zapowiada jego komercjalizacji. Z tego, co wiemy od partnerów, pojawia się np. problem z dostępnością dawnych urządzeń (hardware’u) Suna, produkowanych przez podwykonawców (OEM). Dla Oracle’a ważne są przede wszystkim usługi i software, natomiast część sprzętowa jest traktowana chyba trochę jak przejęta z dobrodziejstwem inwentarza. Czas pokaże, w jaki sposób producent załatwi tę sprawę.

CRN Polska Podczas ostatniego wywiadu („Dość przestawiania pudełek” opublikowanego w CRN Polska nr 15/2009) mówił pan, że resellerzy mogą zarabiać m.in. na Business Intelligence i terminalach (czyli tzw. cienkim kliencie). Czy tak jest nadal?

Krzysztof Szubert To cały czas dobry kierunek. BI jest trafnym wyborem od lat, bo dane trzeba analizować na wiele sposobów, więc narzędzia raportujące są rzeczywiście wykorzystywane. Ich sprzedaż ciągle rośnie i nie sądzę, by to się miało zmienić. W dodatku dostawcy tych narzędzi oferują coraz nowsze ich wersje, które mogą stosować coraz mniejsze przedsiębiorstwa. Trzeba jednak wiedzieć, że sprzedaż rozwiązań BI ma pewną specyfikę, potrzebne jest do tego określone podejście, które staramy się wpajać partnerom podczas szkoleń. Wiele lat temu nasz wybór padł na SAP BusinessObjects – rodziny produktów Crystal Reports – i nie planujemy tu zmian. W ostatnim roku obserwujemy też bardzo duże i silnie rosnące (nawet bardziej niż w przypadku systemów BI o ugruntowanej pozycji) zainteresowanie rozwiązaniami z obszaru Mind Mapping (tzw. mapy myśli), gdzie liderem jest Mindjet. Mamy już w ofercie wersje przeznaczone do Microsoft SharePoint. Z powodu m.in. wzrostu zainteresowania dużych korporacji zarządzaniem informacją zdobywamy z tym zakresie coraz więcej umiejętności i wiedzy. Obserwujemy dużo wyższy popyt na rozwiązania terminalowe. Wydaje mi się, że to bardzo dobry towar dla resellerów. Dla nas terminale oznaczają, że zyskamy możliwość sprzedawania sprzętu przedsiębiorstwom, które zwirtualizowały swoje zasoby. Przez lata rozprowadzaliśmy dość dużo rozwiązań VMware’a i widzimy, że rynek powoli zaczyna się nimi nasycać, nie ma już na nie takiego zapotrzebowania, jakie notowaliśmy wcześniej. Obok wirtualizacji stacji roboczych i storage’u pojawił się temat cienkich klientów. Od zeszłego roku szerzej jest dyskutowany, bo po okresie wstrzymania wydatków zaistniał problem wymiany sprzętu i teraz bardzo wiele firm poważnie zastanawia się: pecet czy terminal? Sporo przedsiębiorstw stawia na terminale. Po pierwsze są znacznie tańsze niż standardowe pecety czy notebooki, po drugie bezpieczniejsze, po trzecie odpada konieczność zarządzania infrastrukturą i pilnowania uaktualnień, po czwarte można zablokować porty USB, a wówczas nie będzie kłopotu z przegrywaniem danych. Jeśli zaś coś się zepsuje, użytkownik zaloguje się na dowolnym innym terminalu w firmie, bo z każdego ma dostęp do tych samych plików. Terminale mogą się okazać bardzo praktyczne, zwłaszcza w biurach i instytucjach, których pracownicy nie są szczególnie mobilni, a także w takich, w których według obowiązujących procedur na koniec dnia pracy należy wyjąć dysk twardy z każdego komputera i zamknąć w szafie pancernej.

CRN Polska Czy pana zdaniem rzeczywiście przyszła już w Polsce pora na cloud computing?

Krzysztof Szubert W Polsce jeszcze nie do końca. Przedsiębiorstwa, które mają stworzyć chmurę, muszą przygotować środowisko do przetwarzania danych. Dla dystrybutorów nie ma tu zbyt wiele miejsca, mogą jedynie zapewniać infrastrukturę. Nie wiem, na ile cloud computing zostanie w Polsce zaakceptowany, bo widzę, że potencjalni użytkownicy mają opory. Wcześniej takie samo podejście obserwowaliśmy w odniesieniu np. do usług SaaS czy aplikacji typu Salesforce, z którymi wiązało się przechowywanie części danych na zewnątrz firmy. Przedsiębiorstwa wolały trzymać je u siebie i podchodziły do nowej idei niechętnie. Korporacje oferujące chmurę będą więc musiały swoją reputacją zagwarantować absolutne bezpieczeństwo danych klientów, nawet większe, niż gdyby je trzymali u siebie. Niemniej jednak wcześniej czy później przedsiębiorstwa zdecydują się na cloud computing. Kolejnym problemem jest sieć internetowa w Polsce, która, nie ma co ukrywać, działa słabo. Dostęp do Internetu jest bardzo drogi, mamy jedne z najwolniejszych i najdroższych łączy w Europie. Przedsiębiorca, który zdecyduje się na korzystanie z chmury, może więc mieć kłopot z dostaniem się do swoich danych. Choć wkrótce powstanie ponad 2,5 mln linii dostępowych (budowanych przez TP SA i samorządy), o przepustowości rzędu 8 Mb/s (zgodnie z wytycznymi regulatora), już dziś wiadomo, że w chwili, gdy zostaną oddane do użytku, będą raczej technicznie przestarzałe i wielokrotnie wolniejsze niż w obecnie projektowanych na świecie i w Europie nowoczesnych infrastrukturach, o przepustowości 30 − 100 Mb/s.

CRN Polska Od roku mówi się o słabym wykorzystywaniu środków unijnych, m.in. w ramach programów operacyjnych „Innowacyjna Gospodarka” oraz „Rozwój Polski Wschodniej”, na rozduowę infrastruktury szerokopasmowej.

Krzysztof Szubert Przede wszystkim długo był problem z ustaleniem, na co je wydawać. Pojawiały się zupełnie różne pomysły, byleby tylko podbić statystyki wykorzystania środków unijnych. Nie została przeprowadzona natomiast do końca realna inwentaryzacja zasobów teleinformatycznych. Brak również badań (nikt ich nie zrobił po transformacji gospodarczej), które służyłyby ustaleniu, co jest w Polsce w tym zakresie tak naprawdę niezbędne, więc środki rozdysponowuje się dosyć niespójnie. Można by zadać kilka pytań na temat np. dostępu do Internetu, chociażby podczas planowanego w przyszłości spisu powszechnego. Po przeanalizowaniu przez urzędników uzyskanych odpowiedzi łatwo byłoby ustalić, w jakich obszarach kraju infrastruktura jest najbardziej potrzebna. Informatyzacja, a raczej budowa społeczeństwa informacyjnego, jest tematem modnym, niekonfliktowym, ale nikt nad nią do końca nie panuje. Nie bardzo można zainteresować nią którąś z partii, ponieważ nie widzą one w tym żadnego interesu politycznego. To dziwne, bo innowacje, społeczeństwo informacyjne, to domena młodych osób, a wydawałoby się, że każde ugrupowanie chciałoby pozyskać takich wyborców. Dużym problemem jest też brak jednej, konkretnej osoby w rządzie, która odpowiadałaby za kwestie budowy społeczeństwa informacyjnego. Obecnie różnymi elementami informatyzacji zajmują się różne resorty: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i wreszcie Urząd Komunikacji Elektronicznej. Wygląda na to, że urzędnicy z różnych resortów, w których gestii są poszczególne zagadnienia związane z informatyzacją, są wobec siebie równorzędni i nie ma nikogo, kto by mógł im coś narzucić. Mogą się więc tylko po koleżeńsku dogadać, ale nie mogą niczego od siebie nawzajem wyegzekwować. W celu zbudowania porozumienia międzyresortowego powstała m.in. inicjatywa Polska Cyfrowa, ale jej prace niestety zamarły (patrz więcej w artykule „Nowe pomysły na szybsze wydawanie pieniędzy z UE” na str. 30 – przyp. red.).