CRN Przeciwnicy chmury publicznej często posługują się przykładami przedsiębiorstw, które przeniosły swoją działalność do chmury i po pewnym czasie z niej zrezygnowały…

Scott Sinclair Takich przypadków nie jest dużo, poza tym każdy jest inny. Z reguły rezygnacja z chmury wynika z braku strategii dotyczącej IT w firmie. Widzę dwie najczęściej pojawiające się przyczyny. Pierwsza jest związana z kwestiami prawnymi – przedsiębiorstwo uległo marketingowym namowom dostawców usług, a dopiero później zorientowało się, że niektórych rodzajów danych po prostu nie wolno przechowywać u zewnętrznych operatorów. Druga przyczyna to brak umiejętności porównania zalet środowiska on-premise i chmurowego oraz odniesienia ich do własnych potrzeb.

CRN Specjaliści coraz częściej podkreślają wyzwania związane z backupem danych. Okna backupowe kurczą się lub znikają zupełnie. Niektórzy twierdzą, że w ogóle chcieliby wyeliminować kopie zapasowe i zastąpić je replikacją. Czy rzeczywiście jest tak źle?

Scott Sinclair Backup od lat stanowi jedno z większych wyzwań dla firm – zarówno w warstwie technicznej, jak i mentalnej. Zawsze proces ten był dla nich rodzajem polisy ubezpieczeniowej, kosztem, który nigdy się nie zwróci, jeśli przedsiębiorstwo nie doświadczy katastrofy. Dlatego m.in. dziś występuje trend wykorzystywania kopii backupowych nie tylko do przywracania systemu do pracy w przypadku awarii. Zgromadzone dane administratorzy starają się wykorzystywać w środowisku testowym i deweloperskim. Analitycy informacji w firmie korzystają z okazji do przeprowadzenia badań na wykonanych kopiach danych bez obciążania głównych serwerów. Osoby odpowiedzialne za utrzymanie ciągłości pracy przedsiębiorstw naciskają, aby w przypadku awarii można było od razu korzystać z danych z kopii backupowej w taki sposób, jakby były zgromadzone w zasobie podstawowym. A co do warstwy technicznej, backupu nie da się uniknąć. Replikacja tu nie pomoże, bo jeśli dane zostaną uszkodzone, niepoprawnie zmodyfikowane lub zawirusowane, w takiej właśnie postaci zostaną zreplikowane.

CRN Drugim obok backupu trudnym zagadnieniem, zresztą często z nim mylonym, jest archiwizacja. Problem polega na tym, że coraz więcej regulacji prawnych zobowiązuje firmy i instytucje do przechowywania danych przez całe dekady. Oczywiście muszą regularnie kopiować je na nowe media i utrzymywać w możliwych do odczytania formatach. Czy są na rynku narzędzia, które uczynią ten proces łatwiejszym?

Scott Sinclair Generalnie rozwiązaniem problemu są wspomniane już obiektowe pamięci masowe. Ich oprogramowanie „rozumie” dane, którymi zarządza, potrafi też przypisać im odpowiednie okresy retencji, czyli zobowiązania do przechowywania informacji w niezmienionej formie. Oczywiście trzeba przenosić dane na nowe nośniki. Często ma miejsce absurdalna sytuacja: w firmie przechowuje się archiwa na taśmach sprzed 10–15 lat, a obok znajdują się szczelnie zafoliowane napędy taśmowe, które – jak wierzą administratorzy – umożliwią kiedyś odczytanie tych nośników. Dlatego trzeba zawsze korzystać z najnowszych technik gromadzenia danych, a spośród dostawców usług obiektowego przechowywania danych wybierać tych o najlepszej reputacji, którzy najpewniej będą działać także za 20–30 lat.