Forcepoint powstał w 2016 r. wskutek połączenia kilku firm. Jak przebiegał proces scalania kilku różnych podmiotów?

Forcepoint powstał w wyniku inicjatywy firmy Raytheon, chcącej wprowadzić na rynek nową generację produktów bezpieczeństwa. Wzięliśmy pod nasz parasol cztery firmy z szerokim wachlarzem rozwiązań, które dostarczyły nam niezbędne elementy potrzebne do realizacji unikalnej strategii, skoncentrowanej na zachowaniach ludzkich. Mieliśmy trudne zadanie do wykonania, polegające na połączeniu przejętych firm, takich jak Websense czy Stonesoft, pod skrzydłami korporacji. Zdefiniowaliśmy wizję oraz kierunki rozwoju, wzmocniliśmy także zespół. Obecnie z przychodami rzędu 700 mln dol. jesteśmy inicjatorem zmian w segmencie cyberbezpieczeństwa. Zatrudniamy 2,7 tys. osób w 50 biurach rozsianych po całym świecie. Działamy na zasadzie startupu posiadającego rozbudowaną sieć. Taka struktura pozwala nam szybko wprowadzać innowacje i dostarczać najlepsze usługi dla klientów.

W jakim stopniu kanał partnerski pomaga w realizacji waszych celów?

Partnerzy odgrywają ważną rolę w realizacji naszej strategii. Zamierzamy docierać do średnich oraz dużych przedsiębiorstw. Naszym celem jest stworzenie dynamicznego ekosystemu partnerskiego pozwalającego tworzyć bogatą wartość dla klientów, a także poszerzać zasięg i skalę działania. Pragniemy rozwijać partnerstwo z globalnymi integratorami systemów, doradcami, resellerami i dystrybutorami, którzy chcą wyróżnić się na rynku rozwiązań cyberbezpieczeństwa, wprowadzając rozwiązania bazujące na ludzkich zachowaniach i usługach dodanych Forcepointa. Możemy wspierać innowacyjne rozwiązania ochronne w wielu branżach i sektorach rządowych, dzięki czemu nasi partnerzy mają szansę poszerzyć zasięg działania i zwiększyć przychody.

Hakerzy są bardzo zuchwali, mają dostęp do zaawansowanych narzędzi. Jak im się przeciwstawić? Przeznaczać więcej środków na ochronę? Zatrudniać specjalistów od bezpieczeństwa IT?

Chcemy zmieniać rynek cyberbezpieczeństwa. Ale nie wydarzy się to z dnia na dzień. Powinniśmy patrzeć na dotychczasowe rozwiązania ochronne jak na kwestię higieny. Gdybyś dostał 100 dolarów na ochronę zdrowotną – ile wydasz na czyszczenie zębów, a ile na prześwietlenie rentgenowskie? Myślę, że to duża różnica. Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo odejść ze „starego świata”, ale trzeba to zrobić jak najszybciej. Należy przesuwać wydatki z tradycyjnych rozwiązań przeznaczonych do ochrony danych na innowacyjną architekturę i analizę zachowań użytkowników.

Nie po raz pierwszy odwiedza Pan Polskę. Czy to oznacza, że Forcepoint przywiązuje szczególną wagę do naszego rynku?

Moje wizyty w Polsce nie są przypadkowe. Nie ukrywam, że jesteście jednym z krajów, na których odnosimy największe sukcesy. Polska to bardzo dynamiczny rynek, w którym zachodzą ciekawe i ważne zmiany. Takim obszarem, gdzie dużo się dzieje, jest chociażby administracja rządowa. Urzędnicy państwowi zdają sobie sprawę z potrzeby inwestowania w nowoczesne systemy bezpieczeństwa, m.in. ze względu na wasze otoczenie geograficzne. Zresztą podobnie jest w Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe, polscy klienci czasami stosują bardziej wyrafinowane rozwiązania niż użytkownicy w innych krajach. Polska jest dla nas unikalnym rynkiem. Czerpiemy korzyści z naszej tutejszej działalności i sporo się od was nauczyliśmy. Gdyby było inaczej, nie uczestniczyłbym po raz drugi w warszawskiej edycji Forcepoint Forum.

Rozmawiał
Wojciech Urbanek