CRN Usługi chmurowe zyskują coraz większą popularność już od ponad dekady. I cały czas ich dostawcy rozbudzają ogromne nadzieje odbiorców. Jak można podsumować ten okres? Czy udało się spełnić oczekiwania klientów?

Niko Mykkänen Być może moja odpowiedź będzie zaskakująca, bo wiele osób uważa, że usługi chmurowe to już dojrzały segment rynku. Ja jednak sądzę, że jesteśmy dopiero na początku drogi. Nadal znakomita większość przedsiębiorstw jest na etapie wczesnych analiz – technicznych, finansowych oraz operacyjnych – i rozważa zalety, jakie mogłaby przynieść im chmura. A niewiele firm ma już strategię „cloud first”, czyli planuje wybór usług chmurowych w przypadku każdego nowego wdrożenia lub rozbudowy środowiska IT. Natomiast coraz więcej mówi się o cyfrowej transformacji. Klienci zauważyli wreszcie, że cyfryzacja staje się rzeczywistością, więc nadają priorytet działaniom związanym z jej wdrożeniem w swoich przedsiębiorstwach. Tu pojawia się szansa na skorzystanie z usług chmurowych i ogromne możliwości dla partnerów, których zadaniem jest pomoc klientom w znalezieniu właściwej drogi do sukcesu i bycia bardziej innowacyjnymi.

Jak miniona dekada wyglądała z perspektywy usługodawców?

Andy Jassy, nasz CEO, już na samym początku jasno określił, że będziemy potrzebowali partnerów, aby móc rosnąć. Wraz z rozwojem naszej oferty zauważyliśmy, że powinny być to firmy o różnym stylu działania, a w związku z tym kluczowe jest zróżnicowanie portfolio naszych usług, aby dopasować je do potrzeb i możliwości partnera. W wielu przypadkach także klienci potrzebują integratora, którzy pomoże im zbudować z tych „klocków” taki zamek, jaki chcą. Natomiast obecnie zarówno nasi klienci, jak i partnerzy, są coraz bardziej doświadczeni w kontekście rozwiązań chmurowych. Zaczynają mieć jasno sprecyzowane oczekiwania co do tego, jakie problemy biznesowe powinny one rozwiązywać. Kilka lat temu jeden z naszych najważniejszych partnerów konsultingowych rozpoczął współpracę z naprawdę dużymi klientami korporacyjnymi tylko dlatego, że posiadał doświadczenie w szerokiej gamie usług. Ale dzisiaj klienci raczej oczekują specjalizacji, np. firmy z branży produkcyjnej poszukują partnera, który jest najlepszym w swojej klasie ekspertem w zakresie Internetu rzeczy lub analiz. Myślę, że to dobra wiadomość, która  pokazuje, że biznes dojrzewa.

Co dla takich firm jak wasza było większym wyzwaniem – zapewnienie gigantycznej infrastruktury technicznej, czy stworzenie całej otoczki biznesowo-marketingowej, czyli wykreowanie usług, zaprojektowanie modelu ich rozliczania i przekonanie klientów, że warto z nich korzystać?

Od strony technicznej musieliśmy przygotować naprawdę dużą, niezawodną, odporną na ataki i czynniki zewnętrzne infrastrukturę. Dzisiaj jest to prostsze, bo istnieje wiele narzędzi ułatwiających takie zadanie. Ale nie było ich wtedy, gdy zaczynaliśmy budowanie naszych usług i bazowej infrastruktury. Konieczna była zatem współpraca z producentami sprzętu i oprogramowania oraz przekonywanie ich, że wkrótce będzie ogromny popyt na wysoko skalowalne rozwiązania. I podobnie było od strony biznesowej. Jak już wspomniałem, teraz wielu klientów widzi możliwości, jakie chmura obliczeniowa przynosi dla ich biznesowej transformacji cyfrowej. Ale przekonywanie ich do nowego modelu przetwarzania danych i wiążącej się z tym zmiany kulturowej w przedsiębiorstwie jest czymś, co wymaga czasu. Przy obecnych warunkach prowadzenia działalności biznesowej chmura jest znacznie bardziej akceptowana, niż miało to miejsce na samym początku. Łatwy dostęp do usług chmurowych spowodował także, że współpraca między firmami weszła na międzynarodowy poziom. Mamy partnerów z Polski, którzy obsługują klientów z całego świata, ale zdarza się sytuacja odwrotna. To rodzi konieczność dostosowania się do lokalnych uwarunkowań biznesowych, finansowych, prawnych, a także kulturowych. Im wcześniej przedsiębiorcy to zrozumieją, tym łatwiej będzie im osiągnąć sukces na rynku.