Znaczący brand, jedna z najbardziej znanych oraz rozpoznawanych firm IT w Polsce i Europie, zdobywca wielu nagród, odchodzi do historii. I to raczej na zawsze. Podąża śladami swoich pobratymców, którzy z różnych powodów już nie funkcjonują. ABC Data jako marka znika, ale będzie trwać w ludziach, którzy od 2 lipca 2019 roku funkcjonują pod szyldem Roseville powered by ALSO (cokolwiek to może znaczyć). Koledzy i Przyjaciele, życzę Wam wszystkiego najlepszego na nowej drodze Waszej kariery zawodowej, wielu sukcesów i mało rozczarowań. Rozpoczynacie nową podróż, niektórzy z Was po raz kolejny, w nieznane, już w ramach prawdziwej korporacji i z właścicielem branżowym o pozycji europejskiej. W związku z tym wiele może się dla Was zmienić, zarówno na dobre, jak i na złe. Oczywiście jestem za tym pierwszym, bo inaczej nie wkładałbym ostatnimi czasy tyle starania i wysiłku, aby tak się stało.

Zbiegiem okoliczności na początku czerwca odbyła się Gala 20–30-lecia firm IT, podczas której miałem przyjemność i zaszczyt moderować opowieści oraz wspomnienia wielu postaci branży działających na rynku od lat. Niektórzy już odeszli w inne rejony, a inni w dystrybucji IT tkwią do dziś. Wszyscy barwnie opowiadali o swych początkach, które sięgają z reguły końca lat 80. ubiegłego wieku. W sieci można znaleźć relację i bezpośrednie nagrania z tego wydarzenia. Zachęcam, bo o wielu rzeczach na pewno nie wiecie, a tak opowiadających prelegentów – a jednocześnie znajomych z biznesu – trudno dziś spotkać.

Byli wśród nich twórcy ABC Daty: Krzysztof Musiał, założyciel i spiritus movens całego przedsięwzięcia, oraz Andrzej Sobol, wieloletni dyrektor zarządzający firmą prawie od jej początków aż do roku 2012. Obaj dzielili się nieco historią firmy, której byli animatorami, ale nie mówili o tym, co działo się z nią przez ostatnich kilka lat, które doprowadziły do sytuacji, gdy jedyną drogą dalszego rozwoju biznesu było szukanie inwestora branżowego. Wiele już o tym w felietonach pisałem i dawałem do zrozumienia, gdzie szukać przyczyn jednego z rozczarowań Andrzeja Sobola wyrażonego w trakcie Gali, a mianowicie dlaczego firmy polskie, mając taki potencjał, nie stały się motorem konsolidacji rynku dystrybucji IT w Europie, czyli nie były podmiotem, a przedmiotem tego procesu.

Moja diagnoza jest znana od lat. To ambicje właścicieli i ich zaciętość biznesowa doprowadziły do rozproszenia zasobów oraz niemożliwości kooperacji wewnątrz polskiego rynku w tamtym czasie. A rynek IT w Polsce to zbyt mały kawałek tortu, by zaspokoić apetyty wszystkich. Do tego brak spójnej polityki i rozwiązania dylematu, który ja nazywam „vendor – wróg czy przyjaciel?”, sprzyjały wspieraniu taktyki producentów na rozproszenie. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, dlaczego z punktu widzenia dostawców im więcej walczących ze sobą dystrybutorów, tym lepiej.

Innym problemem było i jest to, że polski rynek IT z różnych względów jest biedny. Jeśli weźmiemy pod uwagę PKB Belgii, które jest mniejsze już od PKB Polski, to wielkość rynku IT okazuje się o wiele większa. O czym to świadczy? Że większy tort przypada do konsumpcji mniejszej liczbie chętnych, czyli każdy ma de facto więcej. A masa krytyczna w biznesie dystrybucyjnym stanowi warunek podstawowy i konieczny istnienia. Dostrzegłem to już dawno i starałem się ten paradygmat rozproszenia zmienić, ale nie miałem sojuszników ani wewnątrz swojej firmy, ani wśród graczy rynkowych, którzy woleli pozostać samodzielni.

Dziś wszyscy płacą za to słoną cenę. Action walczy o układ ze swoimi wierzycielami już trzy lata (właśnie 1 lipca br. minęła rocznica rozpoczęcia tego procesu). Wycena AB na GPW ociera się o poziomy znacznie poniżej wartości księgowej i poniżej realnej wyceny biznesu, opartej choćby o zdolność generowania zysku dla akcjonariuszy. Z kolei ABC Data znika, na domiar złego sprzedana przez fundusz inwestycyjny nie za bajońską sumę, która dawałaby byłemu właścicielowi poczucie pełnego sukcesu.