CRN IBM przez kilka ostatnich kwartałów niewątpliwie znajduje się na zakręcie. Widać ciągle spadające przychody w działach sprzętowych, a do tego dołączyła wiadomość o sprzedaży biznesu związanego z serwerami x86 firmie  Lenovo. Czy producent staje się kolosem na glinianych nogach?

Andrzej Bugowski IBM na pewno nie popadnie w tarapaty, chociaż rzeczywiście, zakręt jest duży. Znajduje się na nim jednak znacznie więcej firm, tylko nie wszystkie jeszcze zdają sobie z tego sprawę. W trakcie trwającego już sześć lat spowolnienia gospodarczego IBM był jedyną dużą firmą, która nie zwalniała pracowników. Starała się intensywnie przekształcać swoją ofertę i model biznesowy, aby odpowiedzieć na potrzeby nowych czasów. A te zmieniają się bardzo szybko. Tak szybko, że jednak konieczne okazały się bardziej radykalne ruchy – stąd pomysł na sprzedaż biznesu serwerowego firmie Lenovo i nieustanne przekształcanie się w dostawcę oprogramowania i usług. IBM przez dekady wyznaczał kierunki rozwoju branży IT i mam wrażenie, że tak dzieje się też i teraz.

 

CRN Rzeczywiście, przez długie lata firmy sprzedawały sprzęt i gratis dodawały oprogramowanie. Teraz to głównie w oprogramowaniu i usługach, coraz częściej dostępnych w chmurze, leży biznesowa wartość. Ale to oprogramowanie jednak musi na jakimś sprzęcie działać. Czyżby IBM, słynący przez wiele lat z ogromnej wydajności i niezawodności, oddał te pole konkurencji i nie stara się np. być hurtowym dostawcą do centrów danych usługodawców chmurowych?

Andrzej Bugowski Trzeba podkreślić, że transakcja z Lenovo dotyczy tylko serwerów x86 – rynku, na którym panuje ogromna konkurencja i niewiele jest pola do popisu dla firmy, która słynie z wartości dodanej. Natomiast w ofercie IBM nadal pozostają serwery z rodziny Power Systems, mainframe’y oraz pamięci masowe. To ogromna część biznesu i wiele tego sprzętu jeszcze przez lata będzie trafiało do serwerowni i centrów danych. Zarówno użytkowników końcowych, jak też firm świadczących usługi.