CRN Nie tak dawno zmieniły się relacje własnościowe w Connect Distribution. Odejście byłego prezesa Krzysztofa Szuberta, po 18 latach kierowania firmą, nie tylko nie zatrzymało waszego rozwoju, ale dodatkowo zapowiadacie ekspansję za granicą…

Sławomir Karpiński Z Krzysztofem wciąż pozostajemy w bardzo dobrych relacjach, ale już nie biznesowych. Zmiana jest odświeżająca. Pojawili się nowi ludzie, powstają nowe idee, realizujemy kolejne pomysły. Zaczęliśmy myśleć nie w kategoriach systematycznego organicznego wzrostu – chcemy dokonać pewnego skoku. Nie planujemy rewolucji, jeśli chodzi o ofertę, ale faktycznie zamierzamy rozszerzyć działalność poza Polskę – na południe Europy. Tamtejsze rynki nie weszły jeszcze w taką fazę nasycenia IT, z jakim mamy do czynienia u nas.

CRN Czy to znaczy, że powstaną tam wasze lokalne biura? W jakich konkretnie krajach?

Sławomir Karpiński Bardzo uważnie przyglądamy się działaniom naszych partnerów w krajach Europy Wschodniej. W niektórych rezultaty są na tyle obiecujące, że rozważamy otwarcie tam naszych przedstawicielstw. Przykładowo taki zespół działa już od ubiegłego roku w Słowenii, sprzedając nasze wybrane linie produktowe w rejonie Adriatyku.

CRN Wydaje się, że potencjał Connectu jest większy nie tylko w kontekście geograficznym. Nie zawsze jednak potrafiliście go wykorzystać. Mieliście w ofercie rozwiązania, które z czasem stawały się mainstreamowe i nie tylko opuszczały swoje nisze, ale także was jako dystrybutora…

Sławomir Karpiński Zgadza się. Dobrym tego przykładem może być VMware, którego rozwiązania wprowadzaliśmy na polski rynek w czasie, gdy wirtualizacja dotyczyła tylko stacji roboczych i nie było jeszcze pomysłu na wirtualizację serwerów. To dość typowa dla nas historia: wynajdujemy rozwiązanie, które jest niszowe i fascynujące technologicznie, a jego sprzedaż jest stosunkowo nieduża. Gdy następnie zainteresowanie rynku gwałtownie rośnie, to po pierwsze musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy naszym celem – jako niedużej firmy – jest rośnięcie razem z nim, a po drugie czy mamy takie możliwości. Jeśli nie, to wolimy skupić się na szukaniu kolejnych nowych rozwiązań.