CRN W potocznym rozumieniu praca prawnika kojarzy się przede wszystkim z obróbką informacji i tworzeniem dokumentów. Wydaje się więc, że głównym zadaniem IT w kancelarii jest zapewnienie narzędzi wspierających szeroko pojętą pracę biurową…

Marek Laskowski Też tak na początku myślałem, ale szybko się przekonałem, że to mylne wyobrażenie. Są dwa główne aspekty funkcjonowania IT w kancelarii prawnej. Z jednej strony to rzeczywiście back office, ale taki zaawansowany, mocno rozbudowany. Z drugiej zaś to security. Trzecia strona to cały obszar Legal Tech, ale o tym za chwilę. Co stanowi największą wartość kancelarii prawnej? Materiały, informacje, ekspertyzy. Prawnicy pracują ciągle na dokumentach, więc ich ochrona staje się niezwykle ważna. Bo utrata danych to zagrożenie dla tego biznesu. Obszar security jest więc w DZP na takim poziomie jak w bankach oraz u dużych ubezpieczycieli. Systemy ochrony klasy APT oraz podobne rozwiązania mamy takie same jak w dużych bankach. W sumie dbamy o ponad trzysta stacji roboczych, stacjonarnych i mobilnych i bardzo rozległą infrastrukturę serwerową.

Praca prawników polega w dużej mierze na umiejętności docierania do odpowiednich informacji i łączenia ich ze sobą, na przykład orzeczeń, przepisów etc. W jakim stopniu informatyka wspiera działania kancelarii w tym zakresie?

Tworzymy w DZP taki właśnie system. To będzie rozwiązanie bazujące na sztucznej inteligencji (AI), konkretnie na uczeniu maszynowym i na NLP, neurolingwistycznym programowaniu językowym. Jego zadaniem będzie śledzenie, co się w prawie dzieje, co się zmienia w przepisach, i analizowanie, jaki to ma wpływ na naszych klientów. Będą oni dostawali od nas na przykład informacje, co się zmienia w zakresie dotyczących ich regulacji i jak te zmiany wpłyną na ich biznes. Nazwaliśmy tę klasę autorskich rozwiązań LexTeligent. System będzie śledził zasoby informacji prawnych, łącznie ze stronami sejmowymi oraz innymi źródłami informacji, również tzw. nieoczywistymi źródłami prawa, i generował spersonalizowane informacje dla poszczególnych klientów. W niektórych obszarach to już działa. System szukał klauzul niedozwolonych wynikających z RODO dla umów bankowych i ubezpieczeniowych. Przeanalizował 100 tys. dokumentów w 15 minut. Spośród nich wybrał jako ważne i wskazał do przeczytania przez prawnika kilka dokumentów – oszczędziliśmy tym samym bardzo dużo czasu, jednocześnie eliminując potencjalne błędy.

Dlaczego nie skorzystacie z gotowych rozwiązań tego typu?

Na świecie kancelarie prawne korzystają już z takich rozwiązań, są one dostępne na rynku w ramach domen technologicznych zwanych LegalTech. Na przykład bardzo popularny jest system firmy IBM – Ross – bazujący na rozwiązaniu Watson. Umożliwia dokonywanie predykcji kognitywnej. Analizuje stan spraw i prognozuje na przykład, jaka linia obrony będzie najbardziej skuteczna. Może zasugerować prawnikowi: idź w stronę niepoczytalności klienta, bo w dotychczasowych sprawach ta obrona miała 60 proc. skuteczności. Jest też znany system KIRA, który robi analizę dokumentów w procesach due diligence. Niestety, te rozwiązania odnoszą się do innego kontekstu prawnego, ale – co chyba najważniejsze – bazują na języku angielskim. Język polski, jako język stricte fleksyjny, to już zupełnie inna historia.

Nie ma możliwości skorzystania z nich u nas?

W Polsce rozwiązania typu Legal Tech praktycznie nie występują. Z jednej strony są za drogie, z drugiej – trudno je spolszczyć. Trzeba by olbrzymich nakładów pracy, żeby przystosować je do specyfiki polskiego prawa i polskiego języka. To się po prostu nie opłaca. Tym bardziej że na takie rozwiązanie nie byłoby w Polsce zbyt dużego popytu. Kancelarie wciąż jeszcze wolą do przeszukiwania dokumentów zatrudnić aplikantów, niż powierzyć zadanie oprogramowaniu. Dlatego postanowiliśmy zbudować własny system. Robimy to we współpracy z warszawskimi ośrodkami naukowymi – Akademią Leona Koźmińskiego oraz Narodowym Centrum Badań Jądrowych.