A co macie w planach na najbliższą przyszłość?

Dział IT podąża w ślad za rozwojem firmy, a ta planuje w najbliższym czasie budowę magazynu centralnego. Ma być on w stu procentach zautomatyzowany i będziemy musieli zapewnić dla niego obsługę teleinformatyczną. Po zakończeniu modernizacji ERP i wprowadzeniu LMS będziemy wdrażać system MES – Manufacturing Execution System, czyli system realizacji produkcji. Dzięki niemu będzie można m.in. zbierać na bieżąco dane z produkcji. Teraz dane są gromadzone w sposób szczątkowy przez system SCADA. 

Co robicie sami, a co zlecacie na zewnątrz?

Obejmując stanowisko CIO niecałe dwa lata temu, przyjąłem założenie, że dział IT nie jest ani software house’em, ani integratorem. Funkcjonujemy od tego czasu według tej koncepcji. Dział IT ma zapewniać utrzymanie systemów i infrastruktury oraz koordynację zmian. Usługi zaawansowane, np. aktualizacja ERP, wdrożenie LMS, kupujemy na zewnątrz. Organizujemy przetargi, w których wyłaniamy dostawców czy wykonawców. Mamy wdrożone procesy ITIL-owe. 24 godziny na dobę jest dostępny serwis desk u zewnętrznego usługodawcy. Wcześniej zapoznaliśmy go z naszymi systemami i przeszkoliliśmy jego ludzi. Mamy wdrożone procedury zarządzania problemami i jeśli jakiś incydent powraca, to szukamy jego przyczyn. Co miesiąc robimy badanie satysfakcji klienta. Początkowo dostawaliśmy ocenę 2,2 proc. w skali od 0 do 5, teraz mamy 4,7–4,8. Gdy popatrzymy na proporcje incydentów wobec wniosków o usługę dostępu, to widzimy, że obecnie obsługa incydentów stanowi tylko 10–15 proc. podejmowanych działań. 

Jakie kryteria stosujecie w przetargach, które organizujecie?

Mamy obowiązujące procedury zakupowe, do których stosuje się również dział IT. A kryteria oceny ustala dyrektor IT i zależą one od konkretnego zapotrzebowania czy specyfiki projektu. Trzeba zgromadzić potem odpowiednią liczbę ofert i dokonać wyboru najkorzystniejszej. Bardzo ważne dla nas jest zapewnienie przejrzystości procesu przetargowego. Cena stanowi około 50 proc. wagi. Sprawdzamy kompetencje firm zgłaszających oferty, zwracamy uwagę zarówno na kompetencje techniczne, jak i te dotyczące zarządzania projektami. Patrzymy na przetarg przez pryzmat konkretnego zadania. Najpierw – samodzielnie lub przez ekspertów zewnętrznych – wykonujemy analizę naszych potrzeb i rozwiązań dostępnych na rynku. Potem podejmujemy decyzję o wyborze konkretnego rozwiązania. Dopiero wtedy ogłaszamy przetarg, w którym szukamy najkorzystniejszej oferty. Jesteśmy firmą prywatną, więc nie obowiązują nas zasady zamówień publicznych i możemy organizować przetargi według własnych kryteriów.

Jak ocenia Pan jakość ofert składanych przez firmy IT?

Jestem nietypowym szefem IT. Pracowałem wcześniej u dostawców, byłem też konsultantem. Mam wieloletnie doświadczenie w pracy z jednej i z drugiej strony, więc nie pozwalam sobie na dostarczanie czy oferowanie rzeczy, których nie potrzebuję. Potrafię właściwie sprecyzować własne wymagania i oczekiwania oraz odpowiednio ocenić oferty dostawców. Na przykład przy wdrażaniu infrastruktury hiperkonwergentnej chciałem mieć możliwość przeprowadzenia testów we własnym środowisku. Pytałem się więc dostawców, czy mogą wypożyczyć mi sprzęt. Jeden to zrobił, drugi nie chciał albo nie potrafił. Mieliśmy wcześniej umowę na korektę ERP z firmą, która nie umiała sobie z tym poradzić. Zerwaliśmy umowę i podpisaliśmy ją z inną firmą, która właściwie wywiązuje się ze zleconych działań. Często w takich sytuacjach nie chodzi nawet o znajomość technologii – kluczowa może być umiejętność radzenia sobie z organizacją pracy, koordynacją działań, komunikacją z klientem. Nie można np. wprowadzać zmian do modułu produkcyjnego ERP bez uzgodnienia tego z działem utrzymania produkcji. Mam duże doświadczenie w zarządzaniu projektami, więc potrafię ocenić, jak firma działa przy realizacji zlecenia. Nie mam też problemu z poradzeniem sobie ze współpracą z zewnętrznym partnerem.

Na co organizujecie przetargi? Czy wszystko nabywacie tą drogą? 

Mamy dwa typy przetargów i dostaw. Pierwszy dotyczy czegoś, co się daje jasno, standardowo opisać i skonfigurować. Wtedy patrzymy tylko na cenę. Drugi dotyczy usługi. Tu są ważne kwalifikacje ludzi do wykonania tej pracy plus doświadczenie firmy z realizacji podobnych projektów. Trzeci, to są projekty długodystansowe. Tu głównie stawiamy na doświadczenie w zarządzaniu projektami.

Jak ocenia Pan dostępność specjalistów w branży IT? Czy są problemy ze znalezieniem na rynku odpowiedniego partnera do współpracy? 

Przy prostych dostawach nie ma w ogóle problemu. Przy bardziej skomplikowanych trzeba się trochę postarać, żeby znaleźć odpowiedniego. Ale nigdy nie stanęliśmy przed ścianą, że nie znaleźliśmy partnera, którego potrzebowaliśmy. Dzisiaj mamy do czynienia w dużej mierze z rynkiem dostawcy, ale chcemy mimo wszystko mieć zapewnioną właściwą obsługę, jak najlepszy produkt, wykonaną jak najlepiej usługę. Tego bardzo pilnuję. 

Co jest Pana zdaniem warunkiem niezbędnym do zrealizowania koncepcji przemysłu 4.0?

Do pełnej jej realizacji jest potrzebna zmiana parku maszynowego. Żeby podczas procesu produkcyjnego była możliwa wymiana informacji w czasie rzeczywistym, wszystkie maszyny muszą mieć zamontowane sensory, z których można będzie pobierać dane. Na taką kompletną wymianę parku maszynowego w krótkim czasie nie może pozwolić sobie żadne przedsiębiorstwo. Wymiana będzie się odbywać sukcesywnie, stopniowo. Teraz już część maszyn jest wyposażonych w czujniki, część działa jednak nadal tylko mechanicznie. Zarządzanie całym parkiem maszynowym do produkcji leży w gestii działu utrzymania ruchu. Rolą działu IT jest obecnie zapewnienie funkcjonowania sieci i systemu ERP w części produkcyjnej. IT nie ma wpływu na produkcję. Gdy wdrożymy MES, to wtedy IT będzie miało wpływ na proces zarządzania produkcją. Planujemy to zrobić do końca przyszłego roku.

Rozmawiał 
Andrzej Gontarz