Andrzej Jeznach dzieli się swoimi refleksjami na temat tego, co może nas uczynić lepszymi liderami, czerpiąc nie tylko z dziedzictwa współczesnych teoretyków i praktyków zarządzania, ale też z dzieł licznych filozofów. W książce tego autora zwróciłam uwagę na kilka wniosków, które płyną również z mojej pracy z polskimi przedsiębiorcami. Uważam przy tym, że w definicji nowoczesnego przywództwa wybijają się one na pierwszy plan.

Management w biznesie coraz wyraźniej dzieli się na dwa obszary: prowadzenie firmy i kierowanie ludźmi. W związku z występującą obecnie dużą zmiennością warunków konkurowania zmieniają się narzędzia strategiczne do zarządzania przedsiębiorstwem. Nowe uwzględniają przede wszystkim to, że modele biznesowe nie są nam dane raz na zawsze, a impuls do zmiany może przyjść z wielu stron, nie tylko od bezpośredniej konkurencji. Prowadzenie firmy wymaga od liderów coraz szerszego myślenia strategicznego na temat tego, jak utrzymywać przewagę na rynku.

Przedsiębiorstwa potrzebują nowych koncepcji strategicznych, ale w równej mierze potrzebują skutecznego ich wdrożenia. I tutaj dochodzimy do kwestii zarządzania zespołem. Książka Andrzeja Jeznacha wyraźnie pokazuje, że zmienia się sposób pracy i współpracy liderów z ludźmi tworzącymi firmę. Wydawanie nakazów i tworzenie hierarchicznych struktur, które mają pilnować realizacji zadań, przestaje być skuteczne, gdy na rynku nieustannie zachodzą zmiany. Pracownicy muszą rozumieć, po co coś robią i czemu to służy, aby wypełnili swoje obowiązki w sposób, który utrzyma efektywność operacyjną przedsiębiorstwa. Muszą nie tylko umieć działać, ale przede wszystkim – umieć myśleć.

Żyjemy w czasach ekonomii wiedzy. Aby firma mogła elastycznie reagować na wyzwania, jakie stawia przed nią XXI wiek, jej najbardziej wartościowym aktywem powinna być wiedza i jej wspólne wykorzystywanie przez szefów oraz ich pracowników. Tak, aby każdego dnia podejmowane były właściwe decyzje. Peter Drucker nazwał pracowników XXI wieku pracownikami wiedzy, którzy nie tylko rozumieją swoje zadanie i związany z nim cel, ale również potrafią sami sobą zarządzać, aby ten cel zrealizować. W tym kontekście książka Andrzeja podkreśla nową rolę menedżera jako nauczyciela, który nie tyle nakazuje i rozlicza, co przekazuje swoim pracownikom odpowiednie impulsy, wzbudzające w nich odpowiedni potencjał.

Ciągłą praktyką menedżera powinna być autorefleksja. Jak przestrzegał Sokrates: „zwycięstwo ogłupia”. Gdybyśmy chcieli odnieść to do dzisiejszych warunków, powiedzielibyśmy, iż zmienne środowisko biznesowe nie daje gwarancji, że coś, co sprawdzało się dotychczas, pomoże nam odnieść sukces w przyszłości. Co więcej, zmienne otoczenie stawia przed przedsiębiorstwami jak również menedżerami ciągle nowe wyzwania, z którymi nie mieli okazji mierzyć się do tej pory. Właśnie dlatego Andrzej Jeznach podkreśla, że tylko refleksyjne myślenie może przygotować menedżera do rozwiązywania zadań z przyszłości, do których w zasadzie… nie można się przygotować. W takiej sytuacji regularną praktyką menedżera powinno być stawianie nowych pytań i znajdowanie nowych odpowiedzi na pytania już dawno postawione.

Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy zasypywani informacjami często idziemy na skróty, przyjmując szybko własną wersję rozwiązania lub też wersję rozwiązania, którą chcą narzucić nam inni, należy szukać rozwiązań refleksyjnie, w obiektywnej wymianie poglądów z innymi.

W czym może liderom pomóc filozofia? Skąd w książce „Szef, który myśli” tyle odwołań do filozofów i praktyki filozoficznej? Filozofia oznacza „umiłowanie mądrości”. Istotą filozofii są krytyczne rozważania na temat podstawowych problemów, dążące do poznania ich sedna oraz ich całościowego zrozumienia.

Moje osobiste obserwacje z kontaktów i pracy z liderami polskich firm uzmysłowiły mi pewną prawidłowość. Twórcy firm odnoszących długotrwały sukces są często osobami, które oprócz wielkiej determinacji i konsekwencji cechuje głębokie zrozumienie złożoności warunków, w jakich funkcjonują oni sami oraz ich biznes. Poświęcili wiele czasu i refleksji, aby określić cel, drogę i budować środowisko sprzyjające rozwojowi swojego biznesu oraz ludzi, którzy w nim pracują.

Jak pisze Andrzej Jeznach, filozofia ma dać menedżerowi dystans do codziennej praktyki i czas na refleksję nad problemami, z którymi przedsiębiorstwo ma do czynienia. Jednym zdaniem – filozofia ma zapewnić menedżerowi odpowiednią perspektywę, aby mógł mądrze zarządzać.

Co przy tym ważne (i to też wybrzmiewa z książki), filozofia ma pomóc menedżerowi zastanowić się nad tym, kim jest naprawdę. Stawia mu wymagania dotyczące jego integralności jako człowieka. Andrzej Jeznach odwołuje się m.in. do Konfucjusza i Lao Tzu, przypominając, że „najlepszym przywódcą jest ten, który doprowadziwszy ludzi do celu, usłyszy: sami to osiągnęliśmy”.

Z kart książki „Szef, który myśli” wyłonił mi się model lidera – nauczyciela, którego motywacją jest spuścizna, wartość, jaką po sobie zostawi innym. To człowiek, który w skupieniu na celu i współpracownikach buduje przyszłość swojej firmy, pracując jednocześnie nad swoim własnym rozwojem zawodowym i osobistym.

Omawiana publikacja jest materiałem kompleksowym, w którym pewnie każdy zainteresowany koncepcjami zarządzania znajdzie dla siebie jakąś inspirację. Polecam ją wszystkim, przed którymi w nowym roku stoją złożone wyzwania zarządcze – warto poświęcić jej dłuższą chwilę, aby dzięki temu odnaleźć właściwą perspektywę dla swoich nowych działań.