O chmurze w branży IT mówi się od 10 lat, dzisiaj mamy kompletną ofertę od strony technicznej, ale analitycy szacują, że tylko około 3 proc. zaawansowanych projektów IT jest realizowanych w chmurze. Dlaczego tak się dzieje i jak szybko ten współczynnik będzie rósł?

Cały czas jesteśmy na etapie budowania świadomości. I ogólnie jest to normalne zjawisko, że innowacyjne biznesowe pomysły lub rewolucyjne technologie nie przyjmują się szybko. Dostawcy usług, a za nimi media, rozbudzają apetyty, więc w pewnym momencie rzeczywiście można oczekiwać, że dane rozwiązanie zdobędzie popularność w ciągu pojedynczych miesięcy czy lat. Tymczasem nierzadko trwa to dekady. Najlepszym przykładem jest big data i uczenie maszynowe. Pierwsze tego typu projekty pojawiły się przecież w latach 70. ubiegłego wieku. Przez ten czas bywało mniejsze i większe zainteresowanie tym pomysłem, oczekiwano na rozwój sprzętu, żeby można było szybciej prowadzić obliczenia, tworzono nowe algorytmy i w tej chwili widzimy, że osiągnięto sukces, więc uczenie maszynowe jest na bardzo intensywnej fali wzrostu. Jeśli chodzi o chmurę, rozwój techniczny odbył się znacznie szybciej, ale proces edukacji klientów trwa i jeszcze długo potrwa. Trzeba jednak przyznać, że obecnie zdecydowanie łatwiej prowadzi się rozmowy z klientami o możliwych projektach chmurowych niż jeszcze 3–5 lat temu.

Z jakich przyczyn tego typu rozmowy kończą się odmową ze strony klienta?

Najpopularniejszą wątpliwością jest oczywiście bezpieczeństwo. Do wielu klientów nie przemawiają nawet najrozsądniejsze argumenty, że ich dane będą lepiej zabezpieczone niż w ich własnej serwerowni. Druga najpopularniejsza obawa jest związana z brakiem odwagi do podjęcia decyzji o zmianie. Bywa, że zarząd IT w firmie dysponuje zespołem informatyków, którzy obsługiwali posiadane przez nią rozwiązania przez ponad dekadę, mają w małym palcu wszystkie procesy operacyjne i nie potrzebują nawet dokumentacji. Dlaczego zatem miałby wywracać wszystko do góry nogami i jeszcze za to płacić?

Czyli w obu przypadkach jest to jakaś forma niepewności i strachu. Czy tego typu problemy natury mentalnej, a także kulturowej różnią się w zależności od kraju?

Tak, takie różnice występują, ale ogólnie na całym świecie obawy są silniejsze niż możliwość szybkiego rozwoju biznesu i wzrostu innowacyjności. Każdy kraj ma swoją specyfikę, bo jest w innym punkcie dojrzałości biznesowej. Koncept chmury powstał w USA, siłą rzeczy więc technologia ta została zaadoptowana tam najszybciej. Klientowi nie trzeba wyjaśniać podstaw, ale cały czas należy informować o tym, jak zmieni się jego środowisko. W Wielkiej Brytanii projekty chmurowe są popularne, ale w dużym stopniu jest to rehosting, czyli przeniesienie do chmury starych aplikacji i procesów biznesowych. W Niemczech, Austrii i Szwajcarii rynek bardzo szybko się rozwija, ale często można spotkać się z popularnymi mitami dotyczącymi chmury, czasem zupełnie nieprawdziwymi. W krajach nordyckich pomogło to, że operatorzy usług otworzyli lokalne centra danych. Z kolei w Europie Wschodniej, w tym Polsce, ten rynek właśnie powstaje, pojawia się wiele zapytań, ale wszystko jest dopiero na etapie budowania świadomości.

Jakie są najczęstsze ze wspomnianych mitów dotyczących chmury, popularnych wśród klientów?

Jest ich wiele. I co ciekawe, na etapie wdrażania projektu każdy klient, nawet ten najbardziej świadomy, w pewnym momencie mówi coś, co nas zaskakuje. Tak jak wspomniałem, najpopularniejszym mitem jest brak bezpieczeństwa, obawa, że w AWS-ie, Google’u czy Microsofcie siedzą specjalnie zatrudnione osoby i przeglądają dane klientów. Kolejny, że dzięki chmurze można obciąć o 90 proc. koszty funkcjonowania systemów IT. Często można także usłyszeć, że chmura rozwiąże wszystkie problemy występujące w rozwiązaniach on-premise – aplikacja zgłasza mnóstwo błędów i powoduje problemy, a po przeniesieniu do chmury te problemy nagle znikną.

Ale trzeba przyznać, że część z tych komunikatów można usłyszeć bezpośrednio od dostawców usług chmurowych…

Zgadza się, bo w każdym z tych komunikatów jest duża doza prawdy, ale jest też pewien aspekt niedopowiedzenia. I to jest przyczyna powstawania mitów. Klienci często nie zauważają, że muszą zatrudniać inżynierów ze specjalnymi kwalifikacjami, by mogli swobodnie poruszać się w środowisku chmurowym. Nie da się tak po prostu „wejść” do chmury z marszu i w trzy miesiące zbudować coś, co będzie bardzo innowacyjne. Poza tym wszystkie usługi chmurowe wymagają integracji, którą musi dokonać albo lokalny zespół IT, albo taka firma jak nasza. Natomiast ludzie czasem myślą, że jeżeli mają maszynę EC2, to ona będzie sama sobą zarządzała, a problemy związane ze skalowalnością znikną. Taki efekt można osiągnąć, ale do tego trzeba zaprojektować wiele procesów i je wdrożyć. Podsumowując, jeśli ma się wiedzę i potrafi ją zastosować, to nie będą powstawały fałszywe założenia w głowach zarządców działów IT czy dyrektorów firm. Po prostu trzeba odpowiednio rozumieć marketing.

Rozmawiał
Krzysztof Jakubik